Reklama

Tak Naziści ukrywali swoje zbrodnie. IPN odkrył rów śmierci ze spalonymi zwłokami

Nieoznaczone groby masowe, spalone szczątki ludzkie i przedmioty osobiste ofiar – to ostatnie odkrycia prokuratorów gdańskiego IPN w lasach w okolicach Bydgoszczy. Badania dotyczą niemieckich zbrodni z jesieni 1939 roku oraz prób zatarcia ich śladów w ramach Aktion 1005.

Aktion 1005, czyli jak Naziści zacierali ślady ludobójstwa

Badania archeologiczne objęły miejsca egzekucji, w których w 1944 roku działały niemieckie oddziały specjalne. Ich zadaniem było wydobywanie ciał ofiar z masowych mogił, palenie zwłok oraz ukrywanie lub rozrzucanie szczątków.

Nie były to jednak działania kompletne, czego dowodzą prowadzone śledztwa oraz badania archeologiczne realizowane w ramach projektu Archeologia Aktion 1005 pod kierunkiem dr Dawida Kobiałki.

CZYTAJ TEŻ: Archeolodzy ponownie w Lesie Piaśnickim. Szukają śladów hitlerowskiej operacji Aktion 1005

- Pozyskane historyczne zdjęcia lotnicze, opracowane pochodne produkty lotniczego skanowania laserowego oraz pogłębione kwerendy archiwalne stanowiły podstawę do przeprowadzenia badań archeologicznych. Ze wstępnych analiz wynikało jednoznacznie, że w każdym z trzech zbadanych miejsc mogą znajdować się nieoznaczone, nieznane groby masowe, ich pozostałości, punkty palenia zwłok ludzkich oraz lokalizacje stanowiące zrzutowiska pozostałości po Aktion 1005 – czyli zacieraniu śladów masowych zbrodni poprzez palenie zwłok ofiar – informuje Instytut Pamięci Narodowej w Gdańsku.

Zabezpieczono liczne artefakty związane z egzekucjami, w tym głównie łuski amunicji pistoletowej. Znaleziono także przedmioty osobiste ofiar, m.in. obrączkę, zegarek, spinkę do mankietu, polski znak tożsamości, guziki i elementy odzieży.

Odkryto grób masowy z 1939 roku

W jednej lokalizacji odnaleziono grób masowy z jesieni 1939 roku, który został zniszczony w lipcu 1944 r. przez Sonderkommando 1005. Za mogiły posłużyły polskie umocnienia polowe, które Wojsko Polskie na tym terenie przygotowało na wypadek wojny z III Rzeszą. Kilka miesięcy później rowy zostały wykorzystane jako miejsca straceń oraz ukrycia zwłok pomordowanych Polaków.

Świadkowie zeznający po 1945 roku twierdzili, że mogło zostać tutaj rozstrzelanych nawet 3000 osób. Prace archeologiczne będą kontynuowane w najbliższej przyszłości w celu odsłonięcia i przebadania całego okopu, który posłużył Niemcom za grób masowy.

Niewinni ludzie szli do lasu, kierowani przez żołnierzy niemieckich

Podobna metodologia i metodyka badań została zastosowana w kontekście innego miejsca. Z informacji historycznych wynikało, że na początku wojny do jednego z lasów przywożeni byli ludzie m.in. z łapanek ulicznych.

Niewinni ludzie szli do lasu z wojskiem niemieckim. Później było słychać strzały z karabinów. W tym miejscu zamordowano ok. 800 osób. Te osoby zostały zasypane ziemią i powstała bardzo długa mogiła.

- Po czasie dzikie zwierzęta zaczęły rozkopywać ziemię i ukazały się makabryczne widoki. Pamiętam widok zamordowanej kobiety z dzieckiem na rękach. Później esesmani wzięli kilku mężczyzn i zakopano ciała pomordowanych raz jeszcze. Zabroniono mężczyznom mówić, co widzieli i jaką pracę w lesie wykonywali. W lipcu 1944 roku, kiedy tam poszłam, w lesie postawione były tabliczki z napisami w języku polskim i niemieckim: „Kto dalej pójdzie zostanie na miejscu zastrzelony" – brzmiu fragment relacj Klary Zamojdzin.

200-metrowy rów śmierci

Prace archeologiczne pozwoliły na zlokalizowanie ponad 200-metrowego rowu, którego wybrane odcinki posłużyły za miejsca ukrycia zwłok rozstrzelanych Polaków. Odnaleziono także fragment, który posłużył do ukrycia pozostałości, m.in. spalonych kości ludzkich, rzeczy osobistych ofiar, fragmentów drewna, po przeprowadzonej w tym miejscu Aktion 1005.

Odcinek rowu, w którym zarejestrowano warstwę ze spalonymi szczątkami ludzkimi ma ponad 12 metrów długości.

- W ramach śledztwa oraz badań terenowych odnaleziono także przypuszczalne miejsce palenia zwłok ofiar. Zarejestrowano warstwę spalenizny oraz liczne spalone szczątki ludzkie i artefakty. Pośród nich zalegał polski znak tożsamości. Dane żołnierza udało się odczytać i ustalić. Był nim Paweł Nawrocki – podaje IPN.

Kim był Paweł Nawrocki?

Paweł Nawrocki urodził się 25 stycznia 1906 r. w Tuszynkach, pow. Świecie, jako syn Aleksandra i Julianny z d. Redlaska. W 1931 r. zawarł związek małżeński z Leokadią Poćwiardowską, córką Franciszka i Antoniny z d. Myszkier, urodzoną 11 kwietnia 1910 r. w Bagniewie, pow. Świecie. 

Małżonkowie doczekali się co najmniej czwórki dzieci: Tadeusza (1933–2007), Stefanii (po mężu Najmowicz) (1934–2023), Agnieszki (po mężu Knepka) (1936–2011) i Wiktora (1937–1985).

W sierpniu 1939 r. Paweł Nawrocki został zmobilizowany do 64. Pomorskiego Pułku Strzelców Murmańskich (dawnego 64. Pułk Piechoty) stacjonującego w Grudziądzu. Pułk ten wchodził w skład 16. Pomorskiej Dywizji Piechoty i we wrześniu 1939 r. jego żołnierze brali udział w obronie linii rzeki Osy. W czasie trwających kilka dni zaciętych walk m.in. w okolicach Gruty i Mełna, stawili zacięty opór żołnierzom niemieckim wchodzącym w skład 228. Dywizji Piechoty, ponosząc przy tym duże straty.
 
Po zakończeniu działań wojennych Nawrocki powrócił do rodzinnego Poledna, gm. Bukowiec, pow. Świecie, gdzie, jak wynika z zeznań żony Leokadii Nawrockiej, 19 października 1939 r. został aresztowany przez miejscowych Niemców i przewieziony do siedziby Selbstschutzu w Świeciu. W październiku 1939 r., wraz z innymi przetrzymywanymi tam osobami, został zamordowany.

Instytut Pamięci Narodowej w Gdańsku zwraca się z prośbą do członków rodziny Pawła Nawrockiego o zgłaszanie się do gdańskiego IPN, by opowiedzieć o historii swojego krewnego.

ZOBACZ TAKŻE: Archeolodzy wracają na Westerplatte. W 2026 roku ruszą badania nowych koszar

Śledztwo i prace archeologiczne będą kontynuowane

Prace archeologiczne gdańskiego pionu śledczego IPN oraz zespołu biegłych będą kontynuowane przez najbliższe miesiące i lata w ramach kolejnych czynności oraz międzynarodowego projektu naukowego Archeologia Aktion 1005.

- Wielowymiarowe, multidyscyplinarne podejście, które charakteryzuje obecną archeologię sądową stanowi ważny element śledztw prowadzonych przez prokuraturę IPN – podaje Instytut Pamięci Narodowej w Gdańsku.

Badania archeologiczne pod kierunkiem dr Dawida Kobiałki również będą kontynuowane.
 

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama1,5% podatku Fundacja Uśmiech dziecka ze Szkalanej
Reklama
ReklamaActiva - Kamienice Pruszczańskie
Reklama