Zamiast buków, będą rosły lipy
Wzdłuż leśnej promennady nad Jeziorem Klasztornym Dużym posadzono kilkadziesiąt lip. Drzewa pojawili się w miejscu buków, które w ubiegłym roku zostały wycięte ze względu na ich zły stan.
- Ścięte drzewa pozostawiono jednak na miejscu, aby mogły ulegać naturalnemu rozkładowi i nadal pełnić ważną rolę w ekosystemie - podaje Nadleśnictwo Kartuzy.
CZYTAJ TEŻ: Energa sadzi drzewa. Ponad 141 tys. sadzonek w lasach trzech województw

Star buki stwarzały zagrożenie
Pod koniec listopada ub. roku Urząd Miejski w Kartuzach poinformował o przeprowadzonej szczegółowej kontroli drzewostanu rosnącego w sąsiedztwie Jeziora Klasztornego Dużego, wzdłuż leśnego odcinka ciągu pieszo–rowerowego.
Podczas oględzin wykazano, że kilkanaście drzew jest w bardzo złej kondycji fitosanitarnej, co znacząco zwiększa ryzyko przewrócenia lub wyłamania konarów. Z uwagi na intensywne użytkowanie ścieżki przez mieszkańców i turystów, pozostawienie ich stanowiłoby poważne zagrożenie dla zdrowia, a nawet życia użytkowników.
- W związku z tym fachowcy podjęli decyzję o konieczności usunięcia drzew stwarzających ryzyko. Działania te mają charakter prewencyjny i są niezbędne dla zapewnienia bezpieczeństwa wszystkim osobom korzystającym z infrastruktury rekreacyjnej - mówił pół roku temu Mieczysław Grzegorz Gołuński, burmistrz Kartuz.
Buki już nie zagrażają, a lipy będą sobie rosły
Jak tłumaczą leśnicy, dawniej lipy sadzono w sąsiedztwie domów nie tylko jako pożytek dla pszczół, ale także jako symbol szczęścia, spokoju i obfitości.
- Dziś dla nas te nasadzenia mają dodatkowe znaczenie, przypominają, że naszym obowiązkiem jest dbałość o trwałość i ciągłość lasu - dodają leśnicy z Nadleśnictwa Kartuzy.























Napisz komentarz
Komentarze