Reklama Praca

Ponad 80 lat szukali mogiły włoskiego jeńca. Znaleźli ją w Pelplinie

Po ponad 80 latach rodzina włoskiego jeńca wojennego Franco Sillego odnalazła jego mogiłę w Pelplinie. Wzruszające spotkanie krewnych zmarłego z wnukiem Cecylii Adamowskiej - kobiety, która pomagała włoskim jeńcom podczas II wojny światowej i opiekowała się grobem Franco - stało się symbolicznym finałem wieloletnich poszukiwań.
80 lat szukali mogiły włoskiego jeńca. Znaleźli ją w Pelplinie
Rodzina włoskiego jeńca Franco Sillego po 80 latach odnalazła jego grób w Pelplinie. Wzruszające spotkanie było finałem wieloletnich poszukiwań historii z czasów II wojny światowej.

Autor: Krystyna Paszkowska | Zawsze Pomorze

Rodzina włoskiego jeńca odnalazła jego mogiłę w Pelplinie

Jesienią 1943 r. do obozu w Pelplinie trafili jeńcy włoscy z oddziału Badoliego „Badolio Trupe”. Po upadku dyktatury Mussoliniego i wycofaniu się Włoch z wojny, Niemcy nie tylko rozbroili włoskie jednostki znajdujące się na froncie wschodnim, ale i skierowali żołnierzy byłej sojuszniczej armii do obozów jenieckich. Wśród nich był 21-letni wówczas Franco Silli. Sytuacja jeńców w obozie w Pelplinie była tragiczna. Głodowe racje żywnościowe i praca ponad siły. Jeńcom pomagała m.in. Cecylia Adamowska, która pracowała w sklepie w cukrowni. Kiedy tuż przed zakończeniem II wojny światowej Franco Silli zmarł, kobieta zaopiekowała się jego mogiłą. Po ponad 80 latach poszukiwań bliscy Franco odwiedzili grób krewniaka.

Po ponad 80 latach poszukiwań rodzina włoskiego jeńca wojennego Franco Sillego odnalazła jego grób w Pelplinie. Bliscy zmarłego przyjechali z Włoch, by po raz pierwszy odwiedzić miejsce pochówku swojego krewnego. Spotkanie było pełne emocji, wzruszeń i wspomnień. W wydarzeniu uczestniczył również Marek Dunst - wnuk Cecylii Adamowskiej, mieszkanki Pelplina, która podczas wojny pomagała włoskim jeńcom i po śmierci Franco Sillego opiekowała się jego mogiłą.

CZYTAJ TEŻ: Poruszająca historia z Pomorza. Wojna połączyła losy włoskiego jeńca i Pelplinianki

Wzruszające spotkanie

Do Pelplina przybyła liczna grupa krewnych Franco Sillego, w tym jego bratanek Franco Picchieri wraz z rodziną. Podczas spotkania w miejscowym ośrodku kultury nie brakowało łez i wzruszeń.

– Do ubiegłego roku w ogóle nie wiedzieliśmy, gdzie zmarł Franco i gdzie został pochowany – mówił Franco Picchieri. – Wiedzieliśmy jedynie, że zginął gdzieś w Polsce.

Rodzina przez dziesięciolecia próbowała dowiedzieć się jak odszedł z tego świata Franco Silli i gdzie jest jego mogiła.

- W archiwum w Bresci, gdzie jest spis w dokumentach żołnierzy włoskich, znaleźliśmy informację jedynie o tym kiedy zmarł i że to było w Pelplinie. I tak mieliśmy dużo szczęścia, że podana była miejscowość, a nie jedynie że w Polsce. Szukaliśmy w innych dokumentach, w Internecie i w księgach w Bresci, ale tam były jedynie jakieś drobne wzmianki. Gdy dostali konkretne informacje o tym gdzie zmarł, co się z nim tak naprawdę stało, zamieścili pamiątkową tablicę przed domem, gdzie mieszkał Franco Silli.

Przełom nastąpił dopiero dzięki Bogdanowi Soleckiemu — pasjonatowi historii z Pelplina, który odnalazł informacje o obozie jenieckim oraz opublikował artykuł opisujący historię Franco Sillego.

Podczas spotkania w ośrodku kultury w Pelplinie emocje, wzruszenie sięgały zenitu (fot. Krystyna Paszkowska | Zawsze Pomorze)

Historia odkryta dzięki pasjonatom historii

Jak wspomina Bogdan Solecki, kluczowe okazało się nagłośnienie historii w mediach społecznościowych oraz lokalnej prasie.

– Dzięki udostępnieniu artykułu przez Sławomira Jasińskiego udało się zdobyć kontakt do bratanka Franco Sillego – mówił historyk.

To właśnie wtedy włoska rodzina zdecydowała się przyjechać do Pelplina, by odwiedzić grób swojego krewnego i poznać ludzi związanych z jego historią.

Kim był Franco Silli?

Franco Silli trafił do niemieckiego obozu jenieckiego w Pelplinie jesienią 1943 roku. Po upadku dyktatury Benito Mussoliniego oraz wycofaniu się Włoch z wojny Niemcy rozbroili włoskich żołnierzy i kierowali ich do obozów.

Wśród nich był 21-letni Franco Silli. Jeńcy żyli w bardzo trudnych warunkach — cierpieli głód, wykonywali ciężką pracę i byli skrajnie wyczerpani.

Franco Silli zmarł 19 kwietnia 1945 roku, tuż przed zakończeniem wojny.

Franco Silli trafił do obozu w Pelplinie w 1943 roku (fot. materiały Bogdana Soleckiego)

Cecylia Adamowska pomagała włoskim jeńcom

Jedną z osób, które pomagały włoskim jeńcom w Pelplinie, była Cecylia Adamowska. Kobieta pracowała w sklepie przy cukrowni i przekazywała więźniom dodatkową żywność. 

Po śmierci Franco Sillego, Adamowska opiekowała się również jego mogiłą.

Niemal do ostatniego dnia nie było pewne, czy uda się dotrzeć do któregoś z potomków Cecylii Adamowskiej. Ponowne nagłośnienie historii sprzed lat pomogło uzyskać Bohdanowi Soleckiemu kontakt do wnuka Pelplinianki Marka Dunsta. Ten kiedy dowiedział się nie tylko o prośbie Włochów, ale i poznał nieznaną mu historię z życia jego babci bez wahania zdecydował się na przyjazd do Pelplina. 

- Wiedziałem, że babcia w czasie okupacji pracowała w sklepie w cukrowni. Jak to, co wydarzyło się przed laty zostało „ubrane” w zdjęcia i artykuł, to czytając, bardzo się wzruszyłem. To jest też przykład, jak wielka historia ingeruje w życie nas, zwykłych ludzi. Takie spotkanie, jak to obecne, jeszcze 20, 30 lat temu nie byłoby możliwe. To była inna rzeczywistość historyczna, a teraz możemy na nowo odkrywać wszystkie historie naszych dziadków, czy rodziców - mówił Dunst. 

Włoskimi jeńcami opiekowała się Cecylia Adamowska (fot. materiały Bogdana Soleckiego)

Pamiątkowa tablica dla Franco Sillego we Włoszech

Rodzina Franco Sillego poinformowała, że w ubiegłym roku w Brescii, gdzie mieszkał włoski jeniec, odsłonięto tablicę upamiętniającą jego historię.

Na tablicy umieszczono napis:

„Tutaj mieszkał Pierino Franco Silli. Urodzony w 1922 r. Aresztowany 9.09.1943. Internowany wojskowy Pelplin. Zamordowany 19.04.1945”.

Franco Picchieri zapytany o kolejność imion na tablicy wyjaśnił, że tak naprawdę pierwsze imię zmarłego wujka to Pierino, ale rodzina od zawsze mówiła do niego Franco i tak już zostało.

Pamiątkowa tablica upamiętniają Franco Sill'ego w miejscu jego zamieszkania w Bresci (fot. archiwum rodziny)

"Ludzka dobroć nie ma ideologii"

Po ukazaniu się artykułu w „Zawsze Pomorze” oraz zamieszczeniu wpisu na Facebooku do Marka Dunsta zadzwoniło kilku mieszkańców Tczewa i powiadomiło go, że Bogdan Solecki szuka kontaktu z krewnymi Cecylii Adamowskiej. Okazało się, że w Tczewie, faktycznie nie ma już nikogo z bliskiej rodziny zmarłej kobiety, a jej wnuk mieszka w Poznaniu. 

- Moja rodzina rozproszyła się po świecie – mówi Marek Dunst. - Brat mieszka w Australii, ja w Poznaniu. Moje córki też – jedna w Norwegii, druga studiuje w Warszawie.

Zapytany o znaczenie tego spotkania z potomkami zmarłego Franco Sillego pan Marek przyznał, że: „To co się zadziało podczas okupacji pokazuje, że dobroć ludzka nie ma ideologii. Jak relacje nawiązują się pomiędzy ludźmi, to jest coś naturalnego, coś poza wielką historią. Jest to coś pięknego. Świat pokazuje, że dobro zawsze jest w nas i ono zwycięża.

Franco Picchieri przekazał upominki wnukowi pani Cecylii Adamowskiej Markowi Dunstowi (fot. Krystyna Paszkowska)

Mogiła "po sąsiedzku"

Już na cmentarzu Marek Dunst opowiadał, jak z babcią chodził na cmentarz opiekować się grobem dziadka oraz teściów babci.

- Babcia często tu była – wspominał. - Zaglądała i opiekował się także tą mogiłą „po sąsiedzku”. Jaka historia towarzyszyła temu miejscu, tego wówczas nie wiedziałem.

Włosi byli bardzo wdzięczni za pomoc ich krewnemu podczas pobytu w obozie w Pelplinie. 

- Nawet w tamtych trudnych czasach byli ludzie, którzy pomagali jeńcom – mówiła rodzina włoskiego jeńca. - Cieszymy się, że możemy chociaż symbolicznie podziękować wnukowi pani Cecylii Adamowskiej, która pomagała zdobywać dodatkową żywność, a kiedy Franco zmarł, opiekowała się jego grobem.

Krzyż, eszcze przed 25 laty, zrobił  w cukrowni Bogdan Solecki. Sama mogiła została uporządkowana na rocznicę śmierci Włocha – 19 kwietnia. 

- To był niezwykły dzień – podsumował Franco Picchieri. - Wspaniale było wiedzieć, że zawsze są dobrzy ludzie, którzy ryzykując życie, pomagają innym ludziom, jak Cecylia i mieszkańcy Pelplina, którzy oddali część swojego chleba więźniom. Może jest jakaś nadzieja dla ludzkości. 

Grób Franco Sill'ego na pelplinskim cmentarzu (fot. Piotr Łaga)
Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

ReklamaPomorskie na pełnym baku! Ruszaj w drogę z Radiem Gdańsk
Reklama Festiwal Kultury Ocalonej 2026