Słupskie schronisko pod lupą prokuratury
Natalia Gawrych, prokurator rejonowy ze Słupska w rozmowie z "Zawsze Pomorze"potwierdziła, że prowadzone jest dochodzenie dotyczące zgłoszonych nieprawidłowości.
- Zawiadomienie złożone przez Stowarzyszenie Wspólne Miejsce ze Słupska dotyczy znęcania się nad zwierzętami, do którego miało dochodzić w słupskim schronisku dla zwierząt od stycznia 2018 roku do stycznia tego roku - wyjaśnia prokurator Natalia Gawrych. - Prokurator, który analizował wstępnie to zgłoszenie i prowadził postępowanie wyjaśniające uznał, że są podstawy do wszczęcia dochodzenia. Teraz należy ustalić, czy faktycznie takie zdarzenia miały miejsce. Postępowanie prowadzone jest w sprawie, a nie przeciwko osobie. Do przesłuchania jest wielu świadków. Policjanci, którzy zajmują się sprawą, będą musieli również sprawdzić całą dokumentację oraz protokoły z kontroli, które były w schronisku przeprowadzane.
CZYTAJ TEŻ: Zamiast do schroniska, trafił na salony! Bezdomny pies ze Sztumu w Pałacu Prezydenckim
"Mam dowody"
Beata Kątnik, która w imieniu Stowarzyszenia Wspólne Miejsce ze Słupska składała do prokuratury doniesienie, poinformowała w rozmowie z Radiem Gdańsk, że organizacja posiada materiały mające świadczyć o przemocy wobec zwierząt.
- Mam dowody na to, że zwierzęta były bite i głodzone, polewane zimną wodą. Przenoszono je do boksów z agresywnymi zwierzętami, aby maskować pobicia - mówiła w wywiadzie Beata Kątnik.
Wiadomo, że w schronisku były przeprowadzane już kontrole przez Urząd Miasta w Słupsku. Kontrolujący nie znaleźli dowodów na działania dotyczące znęcania się nad zwierzętami. Pojawiły się jedynie nieprawidłowości związane z ilości gromadzonej na terenie schroniska karmy dla zwierząt.
O komentarz w sprawie słupskiego schroniska poprosiliśmy również Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami w Polsce, które nadzoruje słupskie schronisko dla zwierząt. Czekamy na odpowiedź instytucji.
























Napisz komentarz
Komentarze