Sprzęt zabezpieczono jesienią 2025 roku
Dziennikarze „Gazety Wyborczej” dotarli do byłego już wicedyrektora departamentu Urzędu Marszałkowskiego w Gdańsku, u którego policjanci z poznańskiego zarządu Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości zabezpieczyli jesienią 2025 r. m.in. komputer i telefon. Funkcjonariusze znaleźli w nich „niewielką liczbę” plików, przedstawiających osoby małoletnie. Śledztwo miało być prowadzone w ramach innego postępowania, dotyczącego dziecięcej pornografii. Prokurator nie zadecydował o zatrzymaniu mężczyzny.
„Nie kontrolowałem tego, co robię”
Urzędnik, który z własnej inicjatywy odszedł w marcu br. z pracy w UM, przyznał w rozmowie z Piotrem Żytnickim z poznańskiego oddziału „Gazety Wyborczej”, że przez około dwa lata był uzależniony od narkotyków, w tym od mefedronu i amfetaminy. Równocześnie - jak mówił - zmagał się z depresją, podjął też próbę samobójczą, zakończoną pobytem w szpitalu. Twierdzi, że uzależnienie doprowadziło do utraty kontroli nad niektórymi zachowaniami. - Wchodziłem na różne czaty i komunikatory, między innymi na Telegramie – powiedział dziennikarzowi. - Byłem wtedy pod wpływem narkotyków. Nie kontrolowałem tego, co robię.
Czytaj też: Jest akt oskarżenia wobec „Wielkiego Bu”. Prokuratura stawia siedem zarzutów
Były urzędnik korzysta obecnie z terapii uzależnień.
Urząd Marszałkowski odmawia komentarza
Rzecznik Urzędu Marszałkowskiego w Gdańsku, Michał Piotrowski przekazał nam, że były pracodawca oskarżanego wicedyrektora nie będzie komentował sprawy.
Polskie prawo bardzo rygorystycznie podchodzi do kwestii pornografii dziecięcej. Karane jest nie tylko jej publiczne prezentowanie, rozpowszechnianie, czy też utrwalanie. Już za przechowywanie, posiadanie lub uzyskiwanie dostępu do pornografii z udziałem małoletniego grozi kara pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat. Osoba, która nieświadomie lub przypadkiem wejdzie na takie strony, powinna natychmiast opuścić je i zawiadomić policję.


Napisz komentarz
Komentarze