Szczury w mieście. Gdańsk stawia na edukację i deratyzację
Pojawiają się wieczorem, gdy ulice zaczynają pustoszeć, z ogródków gastronomicznych znikają ostatni goście, a pracownicy restauracji wynoszą worki z odpadami. Jeszcze kilka lat temu ich obecność na ulicach traktowano jak incydenty. Dziś coraz częściej mieszkańcy Gdańska opisują na forach takie sytuacje. W okolicach pergoli śmietnikowych można zauważyć nory wydrążone w ziemi, a tam, gdzie przez kilka dni zalegają odpady, szybko pojawiają się kolejne ślady ich obecności. Na jednym z podwórek przy ul. Biskupa Dominika mieszkańcy naliczyli kilka szczurów w ciągu dnia. Przy ul. Kartuskiej zwracają uwagę na przepełnione od tygodni wiaty śmietnikowe. Na Stogach internauci publikują zdjęcia koszy pozostawionych z workami pełnymi odpadów. I piszą, że już kilka godzin później pojawiają się tam szczury.
Naukowcy zakładają, że na jednego mieszkańca miasta statystycznie przypada do nawet kilku szczurów. Dokładne statystyki są oczywiście trudne do ustalenia, jednak szacunkowo w Gdańsku jest ich trzy na jednego mieszkańca, w Warszawie do pięciu, a we Wrocławiu od pięciu do nawet 10.
Przy tym szczury są gatunkiem, który bardzo dobrze przystosował się do życia w warunkach miejskich, często ukrywają się w kanałach, rynnach, ściekach, piwnicach, na strychach czy w parkach.
Gdańsk rusza z akcją „Szczur ma nosa”
Miejscy urzędnicy przyznają, że problem stał się na tyle widoczny, iż wymaga działań wykraczających poza obowiązkową deratyzację. Właśnie dlatego miasto rozpoczęło kampanię informacyjną „Szczur ma nosa”, skierowaną do mieszkańców, restauratorów, zarządców nieruchomości i turystów odwiedzających Śródmieście.
CZYTAJ TEŻ: Tczew kontra myszy i szczury. Rusza akcja deratyzacyjna w miejskich budynkach
Nazwa projektu nie jest na wyrost - szczury doskonale wykorzystują swój węch. Zapach resztek jedzenia pozostawionych przy koszach, w ogródkach gastronomicznych, altanach śmietnikowych czy na chodnikach prowadzi je do łatwo dostępnego pożywienia. W miejskiej kampanii nie ma drastycznych zdjęć ani ostrzeżeń o chorobach, są proste komunikaty, przypominające o tym, co można zrobić, by mieć realny wpływ na ograniczanie szczurzej populacji (patrz ramka obok).
Deratyzacja
W Gdańsku obowiązkowa deratyzacja prowadzona jest dwa razy w roku: od 1 marca do 30 kwietnia oraz od 15 października do 15 grudnia. Po zakończeniu tegorocznego wiosennego etapu Straż Miejska sprawdziła dokumentację dotyczącą 223 nieruchomości w śródmieściu Gdańska. Przekazało ją 23 zarządców, choć pisma wysłano do 33.
- Obowiązkowa deratyzacja to tylko jeden z elementów działań - zapewnia Monika Domachowska, rzeczniczka gdańskiej SM. – Równie ważne jest eliminowanie miejsc, które sprzyjają bytowaniu gryzoni. Dlatego reagujemy na zgłoszenia mieszkańców, prowadzimy kontrole i zwracamy uwagę na właściwe gospodarowanie odpadami.
Jeżeli podczas kontroli okaże się, że zarządca nieruchomości nie jest w stanie potwierdzić wykonania obowiązkowej deratyzacji, grozi mu 500 zł mandatu. Urzędnicy podkreślają jednak, że nie chodzi o sankcje, bo ważniejsze jest szybkie zapobieganie rozwojowi szczurzej populacji.
Gdańskie Nieruchomości przeprowadziły w tym roku obowiązkową deratyzację w 78 nieruchomościach na terenie Śródmieścia i 602 w pozostałych dzielnicach. Objęto nią również 32 śmietniki w centrum oraz 150 poza nim.
ZOBACZ TAKŻE: Przedszkolaki zjadły trutkę na gryzonie. Dwoje dzieci w szpitalu
- Prowadzimy deratyzację zgodnie z obowiązującymi terminami, a tam, gdzie sytuacja tego wymaga, zwiększamy częstotliwość działań - zapewnia Tomasz Sandak, rzecznik Gdańskich Nieruchomości. - Równocześnie monitorujemy miejsca gromadzenia odpadów.

Z kolei Gdańskie Wodociągi co roku prowadzą deratyzację ponad dwóch tysięcy studni kanalizacyjnych. Tyle że szczury częściej niż w kanalizacji, przebywają w zakładanych przez siebie norach w ziemi. Do kanałów schodzą przede wszystkim w poszukiwaniu pożywienia.
- Prowadzimy działania w obrębie sieci kanalizacyjnej, ale równie ważna jest deratyzacja terenów wokół budynków, piwnic czy miejsc gromadzenia odpadów - podkreśla Michał Gad, rzecznik Gdańskich Wodociągów. - Dopiero takie kompleksowe podejście pozwala skutecznie ograniczać populację gryzoni.
Miasto analizuje także możliwość wykorzystania rozwiązań stosowanych w innych dużych miastach, m.in. metod ograniczania rozrodczości gryzoni. Ewentualne nowe działania będą konsultowane z ekspertami. Jednocześnie wzmacniany jest monitoring odbioru odpadów.
Naukowcy też szukają szczurów
Szczurami w mieście zajmują się nie tylko miejskie służby, zainteresowani są nimi także naukowcy. W centrum Gdańska prowadzone są odłowy szczurów w ramach ogólnopolskiego projektu finansowanego przez Narodowe Centrum Nauki. Kieruje nim prof. Maciej Grzybek z Instytutu Medycyny Morskiej i Tropikalnej Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego, a badania realizowane są we współpracy z University of Helsinki. Mieszkańcy, którzy zauważą miejsca szczególnie licznego występowania gryzoni, mogą przekazywać informacje badaczom. Dzięki temu naukowcy docierają również do lokalizacji, które nie zawsze znajdują się w rejonach objętych rutynowymi kontrolami i próbują odpowiedzieć na pytanie, jak miejskie szczury mogą zagrażać zdrowiu ludzi.
CZYTAJ RÓWNIEŻ: Laser i światło „zniszczą” bakterie i wirusy? Komora bakteriobójcza przyda się przy leczeniu nowotworów
Projekt nie ma nic wspólnego z ograniczaniem populacji szczurów. Jego celem jest poznanie wirusów, bakterii i pasożytów, których rezerwuarem mogą być miejskie gryzonie. Badacze analizują tzw. wirom, czyli cały zestaw wirusów obecnych w organizmie zwierzęcia. Próbki biologiczne poddawane są badaniom molekularnym, serologicznym i genetycznym.
- Badania miejskich gryzoni pozwalają nam niejako zajrzeć „pod powierzchnię” funkcjonowania miasta z punktu widzenia epidemiologii i ochrony zdrowia publicznego - wyjaśnia prof. Maciej Grzybek. - Szczury żyją blisko ludzi i szybko reagują na zmiany środowiskowe, dlatego mogą stanowić wczesny system ostrzegania przed pojawiającymi się patogenami.
Poza Gdańskiem badania prowadzone są również w Warszawie, Wrocławiu, Poznaniu i Lublinie. Dopiero zestawienie wyników z kilku dużych ośrodków pozwoli ocenić, czy zagrożenia epidemiologiczne różnią się w zależności od sposobu zagospodarowania przestrzeni, gęstości zabudowy czy organizacji gospodarki odpadami.
Wrocław walczy bez sukcesów
We Wrocławiu mieszkańcy od miesięcy alarmują o szczurach pojawiających się nie tylko przy śmietnikach, ale także w budynkach mieszkalnych. W reportażu programu Interwencja Polsat News opisywali gryzonie przemieszczające się instalacjami kanalizacyjnymi, hałasujące nad sufitami mieszkań i pojawiające się nawet w muszlach klozetowych. Inni zwracali uwagę na uszkodzenia samochodów. Szczury przegryzały przewody i elementy wygłuszenia pod maskami aut.
Rosnąca liczba zgłoszeń skłoniła władze Wrocławia do wyznaczeni stref wymagających szczególnie intensywnych działań w najbardziej zagrożonych rejonach. Magistrat zwrócił jednocześnie uwagę na konieczność szybszego usuwania odpadów wielkogabarytowych, bowiem pozostawione meble, materace czy sterty odpadów tworzą dla szczurów idealne schronienia.
Warszawa od lat prowadzi z kolei rozbudowany system monitorowania zgłoszeń mieszkańców. Interwencje obejmują zarówno budynki mieszkalne, jak i przestrzenie publiczne. Stolica, podobnie jak Gdańsk, coraz większy nacisk kładzie na szybkie usuwanie odpadów oraz edukację mieszkańców.
Choć działania prowadzone w Gdańsku, Warszawie i Wrocławiu różnią się zakresem, wszystkie opierają się na tej samej zasadzie. Deratyzacja działa tylko wtedy, gdy towarzyszy jej konsekwentne usuwanie źródeł pokarmu i miejsc schronienia. Mieszkańcy, którzy zauważą obecność szczurów, mogą zgłaszać incydenty do straży miejskiej pod numerem 986 lub do Gdańskiego Centrum Kontaktu pod numerem 58 524 45 00.

Materiały kampanii „Szczur ma nosa” przypominają o kilku podstawowych zasadach:
- bioodpady wyrzucaj wyłącznie do brązowych pojemników,
- zawsze zamykaj klapy kontenerów,
- nie zostawiaj worków z odpadami obok altan śmietnikowych,
- nie spłukuj resztek jedzenia w toalecie,
- odpady wielkogabarytowe wystawiaj wyłącznie w wyznaczonych terminach odbioru,
- nie dokarmiaj gołębi, a kaczki karm wyłącznie w niewielkich ilościach,
- po zamknięciu lokalu sprzątaj ogródki gastronomiczne i zabezpieczaj odpady,
- zamykaj klatki schodowe, piwnice oraz okienka piwniczne.
Autorzy kampanii przypominają też, że szczury rozmnażają się bardzo szybko. Nawet krótkotrwały dostęp do pożywienia i schronienia może sprawić, że problem w danym miejscu zacznie narastać.



Napisz komentarz
Komentarze