Lechia Gdańsk i kolejny rozdział kryzysu
Najnowszy sezon serialu pod tytułem „Kłopoty Lechii Gdańsk” zaczął się jeszcze w PKO BP Ekstraklasie. Zimą 2026 roku niewiele zapowiadało fatalny koniec sezonu. Bo kto mógł przypuszczać, że po styczniowej wygranej Lechii w Poznaniu z Lechem 3:1, biało-zieloni nowy sezon zaczną nie tylko w Betclic 1 Lidze, czyli piętro niżej w ligowej hierarchii, ale także z ogromnymi problemami, które nie zwiastują szczęśliwego zakończenia.
Niektórzy upatrują rozpoczęcia serii porażek Lechii w ekstraklasie z głośnymi kłopotami Zondacrypto, czyli jednego z głównych sponsorów gdańskiego klubu i kilku innych w piłkarskiej ekstraklasie. Inni stawiają raczej na fakt braku zimowych wzmocnień drużyny, które dały złe efekty na wiosnę, czyli zbyt mało wartościowych zmienników i zmęczenie kluczowych graczy Lechii. I pewnie w każdej z tych hipotez jest coś z prawdy.
CZYTAJ TEŻ: Lechia Gdańsk przegrywa na starcie Betlic 1 Ligi, czyli młodzi kontra starzy [ZDJĘCIA]
Paolo Urfer oskarża PZPN
Właściciel klubu Szwajcar Paolo Urfer przyjął klasyczną taktykę, że najlepszą obrona jest atak i poszedł na wojnę z PZPN. To w decyzji związku o odebraniu na początku zeszłego sezonu 5 punktów Lechii za zaległości finansowe wobec piłkarzy i innych pracowników klubu, widzi całe zło i powód degradacji. Co więcej, w wydanym w piątek, 24 lipca oświadczeniu pisze: „…Chciałbym pogratulować Panu Cezaremu Kuleszy – Prezesowi PZPN, Panu Łukaszowi Wachowskiemu – Sekretarzowi Generalnemu PZPN oraz Panu Fredy’emu Fürstowi – Przewodniczącemu Komisji Licencyjnej PZPN. Osiągnęliście swój cel – Lechia została zdegradowana. Udało się wam uniknąć sytuacji, w której legalność kary odjęcia pięciu punktów zostałaby oceniona przez niezależny trybunał. Brawo!”.
Kibice mają dość, ale bojkotu nie będzie
To fragment wyznania Urfera skierowanego do kibiców Lechii, którzy są – delikatnie mówiąc – poirytowani sytuacją wokół w klubie.
„Zrobiliśmy wszystko, co było w naszej mocy, aby obronić nasze prawa, jednak bezskutecznie. Niestety musimy zacząć od nowa. Naszym celem jest wywalczenie awansu na koniec sezonu 2026/2027”.
To ostatnie zdanie wydaje się dziś być deklaracją mocno na wyrost, ale zapewne obliczona na zrozumienie i uspokojenie fatalnych nastrojów wśród kibiców biało-zielonych. Ci najbardziej zaangażowani w doping na meczach Lechii dość poważnie zastanawiali się nad bojkotem meczów swojej drużyny dając do zrozumienia właścicielowi, że jego czas w klubie minął. Póki co – jak zapowiada Stowarzyszenie Lwy Północy - bojkotu nie będzie.
A co będzie? Tego dziś nie wie nikt. I to jest największy problem Lechii. Zresztą powtarzający się, bo kiedy poprzedni właściciel Adam Mandziara sprzedawał klub Paolo Urferowi, było podobnie, a brak piłkarzy do gry w sparingach, pieniędzy na benzynę do autokaru czy wypłaty dla pracowników były niemal codziennością.
Długi i zakazy transferowe
Paolo Urfer stara się rozwiać wątpliwości ogłaszając, że „nie będziemy mieli innego wyjścia niż sprzedać naszych najlepszych zawodników i zbudować nowy zespół, który – mamy nadzieję – okaże się jeszcze silniejszy niż drużyna Lechii z sezonu 2024/2025”. To oczywiste i chyba jedyne rozwiązanie obecnego pata, bo gdyby komuś było mało kłopotów Lechii to kolejnymi są aktywne zarazy transferowe nałożone na klub przez FIFA i PZPN. Te, rzecz jasna, także są związane z długami Lechii.
CZYTAJ TEŻ: Lechia Gdańsk znów nie płaci piłkarzom. Wysłali formalne wezwania do zapłaty
Na co stać obecną kadrę Lechii pokazał mecz rozegrany 25 lipca w Gdańsku. W I kolejce sezonu 2026/27 Betclic 1 ligi rywalem biało-zielonych była Pogoń Grodzisk Mazowiecki. Drużyna która nie ma aspiracji awansu do ekstraklasy rozbiła Lechię na jej boisku 3:0. Nie mogło być jednak inaczej, jeżeli większość drużyny trenera Władysława Łupaszki stanowili juniorzy. Ten mecz pokazał też jak bardzo przydałyby się w klubie druga drużyna, której od kilku lat nie ma. To kolejne kuriozum na skalę ogólnopolską.
Szybka sprzedaż kilku kluczowych zawodników takich jak: Tomas Bobcek, Camilo Mena, Rifet Kapić czy Iwan Żelizko dałaby możliwość spłaty długów i tym samym odblokowania zakazów transferowych, te z kolei uruchomiłyby rejestrację nowych, pozyskanych wcześniej, graczy Lechii, takich jak: Samuel Kopasek, Jakub Adkonis i Danyło Małow.
Lechia bije rekordy. Ale nie w tym, co trzeba
Sytuacja, w której znalazła się Lechia Gdańsk budzi w kraju zdziwienie, politowanie i śmiech. Nie o taką sławę i popularność kibicom gdańskiego klubu jednak chodzi. Klub bije rekordy pod względem doniesień o kłopotach, które stały się już symboliczne w środowisku piłkarskim i kibicowskim. Nie ułatwia Lechii wyjścia z potężnego kryzysu niedawna decyzja władz miasta Gdańska. Te zadeklarowały chęć rozmów na temat ewentualnego wsparcia finansowego klubu w ramach umowy promocyjnej, ale tylko wtedy kiedy klub wyczyści swoje zaległości finansowe i jasno określi swoje cele sportowe na sezon 2026/27. Na razie pieniędzy z miasta nie będzie.
Będzie natomiast mecz z Wartą Poznań w ramach II kolejki Betclic 1 Ligi. Lechia zmierzy się z tą drużyną w piątek, 31 lipca o godz. 20.30 na Polsat Plus Arenie Gdańsk.



Napisz komentarz
Komentarze