Spór o wołyńską wystawę w Słupsku
Podczas lipcowej sesji Rady Miejskiej w Słupsku radni zajęli się skargą Stowarzyszenia Nasz Słupsk na działania prezydent miasta. Dotyczyła ona – jak wskazali skarżący – „celowego utrudniania organizacji wystawy wołyńskiej na terenie miasta Słupska”.
Skarżący wskazują, że już 10 stycznia zwróciło się do magistratu z prośbą o udostępnienie holu ratusza na prezentację wystawy autorstwa Huberta Seńczyszyna pt. „Polacy-Ukraińcy w latach 1918–1947. Konflikt – Ludobójstwo – Niepamięć – Nadzieja”. Ekspozycja jest własnością Muzeum Martyrologii Wsi Polskiej.
Do dzisiaj tej zgody nie dostali.
- Powiedziano nam, że wystawa jest za duża i nie zmieści się na korytarzach słupskiego ratusza - wyjaśnia Aleksander Jacek, prezes Stowarzyszenia Nasz Słupsk. - To dla mnie dziwne, bo w holu ratusza regularnie organizowane są wystawy prezentujące dzieła różnych twórców. Nawet teraz są tu wystawiane czyjeś prace. Jednocześnie wskazano nam miejsce na Starym Rynku. Ale tutaj także okazało się, że wystawa nie może być prezentowana. Również zasłaniano się względami technicznymi. Moim zdaniem jest to celowe utrudnianie naszej działalności, dlatego skierowaliśmy skargę na działalność prezydenta miasta Słupsk.
CZYTAJ TEŻ: Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Ludobójstwa. Trójmiasto upamiętniło ofiary Wołynia
„To nie wystawa wyłącznie o rzezi wołyńskiej”
Jacek przyznaje, że to wyjątkowa sytuacja, bo stowarzyszenie nie chciało żadnej pomocy od miasta, poza wskazaniem miejsca na publikację wystawy. Od pół roku nie ma pozytywnej odpowiedzi. Zdaniem prezesa stowarzyszenia, to właśnie tematyka wystawy jest powodem odmowy jej publikacji.
- Wystawa nie skupia się na jednym momencie, czyli rzezi Wołyńskiej. To szeroko wyjaśniona naukowo współpraca między Polakami i Ukraińcami od 1918 roku aż do 1947 roku. Były tam zarówno chwile złe jak i dobre. Chcieliśmy pokazać właśnie całe spektrum tej współpracy. Moim zdaniem to właśnie tematyka tej wystawy jest powodem blokady - dodaje Aleksander Jacek.
Ratusz: Problemem są gabaryty i drastyczne treści
Urzędnicy przekonują jednak, że powodem odmowy są jedynie aspekty techniczne.
- Wystawa składa się aż z 24 obrazów o dużych rozmiarach, które fizycznie nie zmieściłyby się na terenie ratusza - wyjaśnia Tomasz Czuczak, sekretarz miasta Słupsk. - Z posiadanej przez nas wiedzy właściciel wystawy, czyli Muzeum Martyrologii Wsi Polskiej nie zgodziło się na jej podzielenie. Co do lokalizacji publicznej to problemem są drastyczne sceny na niektórych plakatach. Tutaj jest po prostu narzucone ograniczenie wiekowe, którego nie moglibyśmy spełnić. Nigdy nie odnosiliśmy się w żadnej odpowiedzi negatywny sposób do tematyki tej wystawy.
Sprawa ostatecznie trafiła na posiedzenie sesji rady miasta w Słupsku. Radni z Prawa i Sprawiedliwości jawnie wskazywali, że miasto nie chce pokazywać prawdy dotyczącej rzezi Wołyńskiej. Urzędnicy i część radnych przekonywała jednak, że to tylko problemy z prezentacją wystawy. Ostatecznie rada miasta uznała skargę za bezasadną i ją odrzuciła.
Na wrześniowej sesji ma się jednak pojawić wniosek grupy radnych, którzy chcą aby urzędnicy przygotowali regulamin organizowania i prezentowania prac w słupskim ratuszu.



Napisz komentarz
Komentarze