Reklama

Akademia Muzyczna nie chce profesora, którego sąd przywrócił do pracy

Sądowy spór o przywrócenie prof. Macieja Grzywacza do pracy w gdańskiej Akademii Muzycznej im. Stanisława Moniuszki trwa. Uczelnia złożyła apelację od wyroku sądu pierwszej instancji, nakazującego ponowne zatrudnienie zwolnionego w 2021 wykładowcy.
Akademia Muzyczna nie chce profesora, którego sąd przywrócił do pracy
Prof. Maciej Grzywacz, były kierownik Katedry Jazzu i Muzyki Estradowej gdańskiej Akademii Muzycznej, zwolniony w 2021 po sporze o granice wolności artystycznej studentów. Sąd nakazał jego przywrócenie do pracy, ale uczelnia się od tego odwołała

Autor: Tomirri

Wcześniej Senat i Rada Uczelni uznały, że współpraca z Grzywaczem jest niemożliwa. 

– Trudno sobie wyobrazić, że rozsądni ludzie głosują w ciemno, tylko na podstawie wersji rektora – mówi Maciej Grzywacz.

„Żywiołowy” spór

Konflikt sięga 2021, kiedy w ramach spektaklu „Żywioły”, przygotowanego przez studentki Katedry Jazzu i Muzyki Estradowej, powstał utwór „Nie żałuję” Natalii Capelik-Muiangi, krytyczny wobec ówczesnej władzy. Rektor aMuz, prof. Ryszard Minkiewicz, powołując się na opinię prawną o ryzyku wykroczenia przeciwko obyczajności, wstrzymał emisję koncertu na uczelnianym YouTube. Grzywacz, kierownik katedry, i dr Krystyna Stańko bronili prawa studentki do wolności twórczej.

8 września 2021 Grzywacz otrzymał wypowiedzenie z powodu „utraty zaufania” – m.in. za nieobecność, forsowanie własnej wizji uczelni, krytykę przełożonych i nieprawidłowości przy administrowaniu profilem na Facebooku. Odwołał się do sądu pracy, twierdząc, że realnym powodem była jego obrona wolności artystycznej studentów.

22 lipca 2025 Sąd Rejonowy Gdańsk-Południe: przywrócił Grzywacza do pracy na dotychczasowych warunkach, zasądził 4908 zł kosztów, ale oddalił jego wniosek o natychmiastowe zatrudnienie w toku postępowania.

W uzasadnieniu sąd wskazał, że wypowiedzenie było zbyt ogólnikowe – bez konkretnych zdarzeń. Zarzut „krytyki przełożonych” dotyczył wystąpienia na Senacie w sprawie „Żywiołów” oraz maila w obronie studentek; sąd uznał, że nie przekraczało to granic dozwolonej krytyki. Zastrzegł jednocześnie, że nie ocenia, czy decyzja o wstrzymaniu emisji koncertu była słuszna.

Dwie uchwały przeciw wykładowcy

8 września 2025 Senat uchwałą 118/2025 uznał, że przywrócenie prof. Grzywacza „pociąga za sobą niezwykle negatywne konsekwencje”. 23 września Rada Uczelni (uchwała 15/2025) podzieliła to zdanie i zdecydowała o apelacji – na dwa miesiące przed sporządzeniem pisemnego uzasadnienia wyroku. Mimo zastrzeżenia, że odnoszą się jedynie do kwestii etycznych, uchwały opisują Macieja Grzywacza jako osobę, która „podważyła zaufanie i jedność” i „celowo eskalowała sytuacje szkodzące uczelni”. Gdy w listopadzie pojawiło się uzasadnienie, sąd tę tezę odrzucił, pisząc, że pracodawca „bezpodstawnie przypisuje powodowi odpowiedzialność za wszystkie wydarzenia”.

Uchwała Senatu jest formalnie publiczna – w rejestrze na stronie amuz.gda.pl, ale jako skan PDF bez warstwy tekstowej, niewidoczny dla wyszukiwarek. Stąd zapewne pozostawała nieznana mediom i samemu Grzywaczowi. Obie uchwały dołączono za to do apelacji jako materiał dowodowy.

To właśnie ten moment skłonił prof. Grzywacza, dziś zatrudnionego w Akademii Sztuki w Szczecinie, do upublicznienia sprawy – wpisem na Facebooku z 10 lipca, po konsultacji z prawnikiem. Chce w ten sposób pokazać sądowi apelacyjnemu, że uczelnia „łamie zasady i podważa pierwszy wyrok sądu”.

Grzywacz zwraca uwagę, że w składzie Rady Uczelni, która głosowała nad uchwałą, zasiada Magdalena Mistat, p.o. dyrektora Europejskiego Centrum Solidarności. 

– To dla mnie gorzka ironia, że osoba stojąca na czele instytucji, która powinna bronić wolności twórczości artystycznej, głosuje po stronie rektora, nawet nie zapoznawszy się z uzasadnieniem wyroku – mówi.

Powołuje się też na ustalenie sądu, że spór o „Żywioły” miał charakter światopoglądowy i objął całą społeczność akademicką, nie tylko jego osobę. 

– Mimo tego uchwały nadal mówią, że „eskalacja” to moja wina. To bardzo krzywdzące i obraźliwe – mówi. Zwraca uwagę, że w aMuz nie funkcjonują rady wydziałów, co czyni pracowników silnie zależnymi od rektora – to, jego zdaniem, tłumaczy postawę Senatu.

Wolą zapłacić, niż zatrudnić

Z zarzutów apelacji wynika, że rektor podtrzymuje główną tezę sporu, zarzucając sądowi błędną ocenę dowodów – w tym uchwał Senatu i Rady, które mają w pełni potwierdzać naruszenie obowiązków pracowniczych (zarzuty naruszenia art. 100 §2, art. 30 §4 i art. 45 §1 kodeksu pracy).

Jako argument dodatkowy, na wypadek gdyby sąd II instancji nie podzielił tej tezy, apelacja powołuje się na art. 45 §2 k.p., który pozwala zasądzić odszkodowanie zamiast przywrócenia do pracy, jeśli jest ono niecelowe z uwagi na głęboki konflikt. W tym zapasowym wątku uchwały pełnią drugą funkcję – jako dowód „niecelowości” przywrócenia, niezależnie od tego, kto zawinił w sporze.

Prof. Ryszard Minkiewicz, zapytany, czy uczelnia wykona prawomocny wyrok nakazujący przywrócenie Grzywacza, powstrzymał się od deklaracji. Odpowiedział, że aMuz „w pełni akceptuje rozstrzygnięcia sądów powszechnych”, ale wyrok nie jest prawomocny, a wyprzedzające deklaracje „byłyby przedwczesne i nieodpowiednie”.

Potwierdza chronologię uchwał: Senat i Rada zajęły stanowisko 8 i 23 września 2025, już po wyroku, z „pełnym szacunkiem” i zastrzeżeniem, że nie jest on prawomocny. Mimo to organy kolegialne „z własnej inicjatywy uznały za konieczne” wyrazić stanowisko, że dalsza współpraca z Grzywaczem nie jest możliwa. Na pytanie, jak uchwały mogły być dowodem oceniającym celowość przywrócenia, skoro w dniu wyroku jeszcze nie istniały, rektor nie odpowiada wprost – zaznacza, że ocena ich wagi dowodowej należy do sądu apelacyjnego.

„Liczy się dobro całej instytucji”

Magdalena Mistat, p.o. dyrektor ECS i członkini Rady Uczelni, nie zgadza się, że jej głosowanie stoi w sprzeczności z misją ECS. Przyznaje, że „wolność słowa jest wartością fundamentalną”, ale zastrzega, że decyzja Rady „nie dotyczyła korzystania z wolności wypowiedzi, lecz oceny możliwości dalszej współpracy profesora w zespole”.

Pytana, czy w świetle uzasadnienia wyroku zmieniłaby stanowisko, odpowiada:

 „Szanuję wyrok sądu pierwszej instancji. Poczekajmy jednak na prawomocne zakończenie postępowania – do tego czasu nie chcę oceniać jego treści. Decyzja Rady dotyczyła innej kwestii: nie rozstrzygania odpowiedzialności za przebieg konfliktu, lecz oceny możliwości dalszej współpracy w zespole. Jako członek Rady mam obowiązek brać pod uwagę dobro całej instytucji”.

Co dalej?

Sprawa jest obecnie w II instancji przed Sądem Okręgowym w Gdańsku. Równolegle toczy się – obecnie zawieszona – druga, cywilna sprawa wytoczona uczelni przez Grzywacza o odszkodowanie z tytułu dyskryminacji, wstrzymana do czasu zakończenia postępowania o przywrócenie do pracy.

Więcej o autorze / autorach:
tekst alternatywny
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama Sopot Jazz Festival Scena Molo
Reklama
Reklama Radio Gdańsk Wakacyjne Bingo - konkurs