Porzucone rowery-sieroty zajmują miejsce potrzebne mieszkańcom okolicznych bloków, którzy chętnie korzystaliby ze stojaka. Ten jednak od lat jest zastawiony porzuconymi rowerami. Mieszkańcy zmuszeni są przypinać swoje rowery w miejscach do tego nieprzeznaczonych: do znaków drogowych, drzew czy latarni ulicznych.
Zardzewiałe wraki i spór o koszenie
Na pierwszy rzut oka widać, że rowery są nieużytkowane od wielu lat. Są zniszczone, zardzewiałe, brakuje im części: kół, siodełek, nieraz przypięta stoi sama rama. Do stojaka przypięty jest nawet rower stacjonarny. Bujna, dzika roślinność porastająca stojak potwierdza to, że teren nie był pielęgnowany od wielu lat.

Spółdzielnia Mieszkaniowa Osiedle Młodych, do której należy stojak, nie widzi problemu braku dostępności stojaka ze względu na porastające go rośliny. Twierdzi, że trawa jest koszona rzadko ze względu na to, że mieszkańcom przeszkadza hałas kosiarek. Natomiast kiedy jest koszona, to rowery są podnoszone i trawa spod nich jest usuwana. Mieszkańcy nie potwierdzają tej wersji – twierdzą, że trawa koszona jest wszędzie, tylko nie w okolicy stojaka.
„Cudze mienie" – spółdzielnia rozkłada ręce
Rowery przypięte do stojaka od dawna nie są zdatne do użytku. To wraki rowerów, którym brakuje siodełek, kierownic, kół. Ktoś dla żartu przypiął tam również rower stacjonarny. Spółdzielnia zapytana o planowane działania w związku z porzuconymi rowerami odpowiada: „Te rowery przedstawiają cudze mienie, nie możemy po prostu ich usunąć, podobnie jak nie możemy wejść komuś do piwnicy. (…) Niesubordynacja mieszkańców stawia spółdzielnię w kłopotliwej sytuacji."
W tej samej rozmowie przedstawicielka administracji zapewniła jednak, że na klatkach schodowych co pół roku pojawiają się ogłoszenia o tym, że widocznie opuszczone rowery będą usuwane. Według mieszkańców usunięcie wraków rowerów ze stojaka przy ulicy Pomorskiej 82 nigdy nie miało miejsca. Rowery zalegają tam od kilku lat.
Problem dałoby się rozwiązać znacznie łatwiej, gdyby sami mieszkańcy nie pozostawiali przy stojakach rowerów, z których przestali korzystać albo które się po prostu zepsuły. Zamiast latami trzymać je przypięte, najlepiej oddać taki rower do PSZOK-u (Punktu Selektywnego Zbierania Odpadów Komunalnych) albo zezłomować – to pozwoliłoby też uniknąć prawnych wątpliwości związanych z naruszeniem cudzej własności. Nie zmienia to jednak faktu, że usuwanie roślinności i zapewnienie dostępności stojaków wciąż leży w kompetencjach spółdzielni.
Jak z tym radzi sobie Holandia
Holandia wprowadziła rozwiązanie systemowe problemu porzuconych rowerów. Straż miejska lub pracownicy gminy oznaczają rower czerwoną naklejką, jeśli wygląda na porzucony lub stoi zbyt długo w jednym miejscu. Właściciel ma 2–6 tygodni na usunięcie naklejki. Po upływie wyznaczonego czasu rower jest zabierany do Fietsdepot – depozytu rowerowego. Jeśli zaszła pomyłka, właściciel może go odebrać po okazaniu dowodu własności oraz uiszczeniu opłaty. Jeśli nikt go nie odbierze, rower jest sprzedawany, przekazywany do ponownego wykorzystania lub złomowany. Może podobne rozwiązanie mogłoby rozwiązać problem zastawiania stojaków rowerowych przez porzucone rowery również u nas.




Napisz komentarz
Komentarze