Reklama Sopot Jazz Festival Scena Molo

Jacek Pałubicki pokonał wpław już 500 km Wisły! Podróżnik z Rumi płynie dla dobra dzieci

Jacek Pałubicki, aplikant Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury, dotarł w sobotę, 1 sierpnia do Warszawy. Podróżnik z Rumi postanowił pokonać wpław 942 kilometry z biegiem Wisły w szczytnym celu – zbiera pieniądze dla Fundacji Mały Książę pomagającej rodzinom adopcyjnym i zastępczym, do których trafiają dzieci dotknięte FAS i FASD.
Jacek Pałubicki pokonał wpław już 500 km Wisły! Podróżnik z Rumi płynie dla dobra dzieci
Przez dwa tygodnie podróżnik pokonał 500 z zaplanowanych 942 kilometrów

Autor: Jacek Pałubicki/Facebook

Chce przepłynąć ponad 900 km w szczytnym celu

Wyruszył w sobotę, 18 lipca, wchodząc do Wisły w okolicach Oświęcimia z zamiarem dotarcia w sobotę, 8 sierpnia do ujścia królowej polskich rzek do Bałtyku. Jacek Pałubicki, mieszkaniec Rumi zbiera w ten nietypowy sposób pieniądze dla dzieci, dotkniętych FAS i FASD i przebywających w rodzinach zastępczych i adopcyjnych. Dziećmi opiekuje się Fundacja Mały Książę.

(fot. Jacek Pałubicki/Facebook)

- Nie wiem, czy uda się pomóc wszystkim, ale wiem, że każdego kolejnego dnia począwszy od 18 lipca będę wkładał serce, płuca i ciało, żeby przyczynić się do promocji założonej w tym celu zbiórki charytatywnej: https://www.siepomaga.pl/nie-pij-za-mnie – poinformował przed wypłynięciem Pałubicki na swoim koncie na FB. - Przedsięwzięcie ma też jeszcze jeden cel – wsparcie kampanii informacyjnej #NiePijZaMnie, która ma uświadomić społeczeństwu, że nie istnieje bezpieczna dawka alkoholu w trakcie ciąży – nawet „symboliczny” kieliszek może nieść za sobą opłakane konsekwencje. 

Przepłynąć, a może przejść Wisłę?

Przez dwa tygodnie podróżnik pokonał 500 z zaplanowanych 942 kilometrów. Nie było łatwo, a co ważne i niepokojące, największym wyzwaniem była dla niego woda, ale… jej brak. Wisła wysycha. 

- Widzę całkiem suche odnogi, w których niedawno jeszcze normalnie płynęła woda, widzę epizodyczne dotychczas mielizny, które teraz stały się pełnoprawnymi i zarastającymi wyspami, widzę ziemię, która wczoraj stanowiła dno rzeki, a dziś jest popękaną pustynną skorupą – relacjonuje Pałubicki. - (…) Jeśli mam po dwóch tygodniach powiedzieć, jaka część ciała jest najbardziej obolała, to są to nie ramiona, czy uda, a stopy. Poranione przez kamienie i gałęzie, bo każdego dnia czołgam się, chodzę na czworaka i chodzę. Czasem zastanawiam się, czy danego dnia więcej przeszedłem, czy przepłynąłem.

Już ponad 20 tys. zł na koncie Małego Księcia

W sobotę, 1 sierpnia w rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego, podróżnik dopłynął (lub częściowo doszedł) do Warszawy. Godzina "W" zastała go za Mostem Południowym. 

- Średnia z ostatnich 5 dni to niemal 43 kilometry i organizm to czuje, więc potrzebne jest wyhamowanie chociaż na jeden dzień, żeby móc dalej atakować – poinformował obserwatorów. - Zwłaszcza, że dzięki Komisariatowi Rzecznemu Policji w Warszawie warunki noclegowe pozwalają na dobrą regenerację i trzeba z tego korzystać. 

Przez ostatnie dwa tygodnie kwota zbiórki na rzecz fundacji przekroczyła 20 tys. złotych. Relację z wyprawy można oglądać na stronie Na Otwartym Nurcie (https://www.facebook.com/profile.php?id=100063477583477)

(fot. Jacek Pałubicki/Facebook)
Więcej o autorze / autorach:
tekst alternatywny
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama Sopot Jazz Festival Scena Molo
Reklama Sopot Jazz Festival Scena Molo