Jan Bianga: pięściarz, trener i patriota
Jan Bianga należy do grona najwybitniejszych postaci w historii gdańskiego sportu, choć dziś jego nazwisko zna zaledwie część kibiców. Urodzony w Sopocie pięściarz jeszcze przed II wojną światową należał do krajowej czołówki.
W barwach Gedanii zdobywał medale mistrzostw Polski, trzykrotnie wywalczył mistrzostwo Pomorza i stoczył 176 zwycięskich walk. Już w 1938 roku rozpoczął pracę trenerską. Jego wiedzę i umiejętności wysoko cenił legendarny Feliks Stamm, który po wojnie regularnie konsultował z nim rozwój polskich bokserów.
Był twardym człowiekiem. Życie go tego nauczyło. Nie było żadnego problemu, kiedy był uczniem i trzeba było iść na piechotę z Sopotu, gdzie mieszkał, do Gimnazjum Macierzy Szkolnej w Gdańsku. Na bilet nie było pieniędzy - wspomina Barbara Bianga-Janczukowicz, córka Jana Biangi
Wierność Polsce przypłacił latami w obozach
Bianga był jednak kimś znacznie więcej niż wybitnym sportowcem. Pracował w Komisariacie Generalnym RP w Wolnym Mieście Gdańsku oraz działał w polskich organizacjach społecznych i patriotycznych.

Po wybuchu II wojny światowej odmówił podpisania volkslisty. Za tędecyzję został osadzony kolejno w kilku niemieckich obozach koncentracyjnych. Przeszedł przez Stutthof, Sachsenhausen oraz Mauthausen-Gusen. Przeżył wojnę i po powrocie do kraju ponownie poświęcił się szkoleniu pięściarzy.
Trener mistrza olimpijskiego Zygmunta Chychły
Po wojnie prowadził treningi w Gedanii, Gwardii Gdańsk, Polonii Gdańsk i Ogniwie Sopot, a także pracował w sztabie szkoleniowym reprezentacji Polski.
Był jednym z najważniejszych trenerów w karierze Zygmunta Chychły - pierwszego powojennego polskiego mistrza olimpijskiego, również zawodnika Gedanii. Za fundament sukcesu uważał technikę, a jego wychowankowie wspominali go jako wymagającego, ale niezwykle sprawiedliwego szkoleniowca.
Barbara Bianga-Janczukowicz podkreśla, ojciec przez całe życie pozostał wierny swoim zasadom.
Ojciec miał zasady, a to były czasy, kiedy alkohol lał się strumieniami. On nie pił i nie palił. Kiedy większość zawodników i trenerów przewoziła coś na handel, to on tego nie robił. Nawet wtedy, kiedy go o to prosili.
To właśnie bezkompromisowość sprawiła, że cieszył się powszechnym szacunkiem, choć - jak przyznaje córka - nie przez wszystkich był lubiany. Dla Jana Biangi sport był przede wszystkim szkołą charakteru, a nie drogą do kompromisów.

III Memoriał Jana Biangi już 9 sierpnia w Gdańsku
Pamięć o Janie Biandze pielęgnują dziś Instytut Pamięci Narodowej oraz Klub Bokserski Brzostek Top Team, organizując już po raz trzeci Memoriał jego imienia.
Zawody dla młodych pięściarzy odbędą się w niedzielę, 9 sierpnia, przy ul. Elektryków 1 w Gdańsku. Walki rozpoczną się o godz. 12, a zakończenie zaplanowano około godz. 18. Gościem honorowym wydarzenia będzie Barbara Bianga-Janczukowicz.
Dla uczestników przygotowano również wyjątkowe medale. Ich wzór nawiązuje do statuetki, którą Jan Bianga otrzymał w 1934 roku za zwycięstwo w wadze piórkowej podczas I Igrzysk Sportowych Polaków z Zagranicy w Warszawie. Był to symbol sportowych sukcesów Polaków z Wolnego Miasta Gdańska i przypomnienie, jak ważną rolę odgrywał wówczas sport w podtrzymywaniu polskiej tożsamości.



Napisz komentarz
Komentarze