Reklama

Polskie kino przed festiwalem w Gdyni: lustro naszych lęków, historii i… przyszłości

Polskie kino jest jak lustro, w którym się przeglądamy. Punktuje nasze bolączki i strachy, jakimi żyjemy. Wyczuwa puls życia tu i teraz, a także pozwala nam spojrzeć na przeszłość i czasami w przyszłość.
Polskie kino przed festiwalem w Gdyni: lustro naszych lęków, historii i… przyszłości
„Dobry chłopiec” Jana Komasy to psychologiczny thriller, który chwilami wywołuje ciarki na skórze

Autor: mat. prasowe

Wielkie święto polskiego kina w Gdyni

Za mniej więcej trzy tygodnie, 21 września, w Gdyni, rozpocznie się wielkie święto polskiego kina. Ten festiwal filmowy, który doczekał się 51. edycji, od lat odpowiada na pytanie: czym żyje polskie kino. Znamy już 16 filmów, które w tym roku powalczą o Złote Lwy. I można śmiało powiedzieć, że polskie kino nie tylko prezentuje różnorodność tematyczną, stylistyczną i gatunkową, ale też otwiera się na świat bez kompleksów. A polscy reżyserzy coraz częściej zatrudniają w swoich filmach aktorów z zagranicy i to o dużych nazwiskach.

Przed dwoma laty na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni mieliśmy wysyp filmów, opowiadających o wojnie w Ukrainie. To była reakcja na naszą wojenną traumę w związku z wojną za wschodnią granicą. We wcześniejszych latach polskie kino robiło z kolei bardzo mocny rozrachunek z przeszłością, opowiadając różne historie z czasów słusznie minionych. A jak jest w tym roku?

Zwrot ku przyszłości

Co prawda na 16 filmów konkursowych mamy tylko dwa, które poruszają tematykę futurystyczną, ale jak na polskie kino ten fakt wart jest odnotowania.

Pierwszy film z tego gatunku to „Czas, który nie nadszedł” Julii Rogowskiej. Opowiada o świecie, w którym starość stała się największym tabu. Główna bohaterka Sara i jej partner Oskar postanawiają się jednak zestarzeć naturalnie. Ale tylko ona odrzuca obowiązkową w tym świecie kurację antygeriatryczną, zapewniającą młodość i miejsce w nowym społeczeństwie. Oskar poszedł inną drogą, żyjąc w świecie młodości. Po latach niespodziewanie się spotykają. Dzieli ich wygląd, ale łączy brak odpowiedzi na pytania spychane przez lata na drugi plan, np. czy uczucia mogą przetrwać czas i nieodwracalne zmiany i czy można być wolnym w świecie, który odmawia prawa do przemijania?

Ten film, współfinansowany przez Gdańsk, daje nadzieję na ciekawe kino. Dodatkowo tę nadzieję podbija Agata Kulesza, występująca w głównej roli.

„Hot Spot” Agnieszki Smoczyńskiej opowiada przyszłości, w której światem rządzi wszechobecna sztuczna inteligencja, wszyscy są ze sobą nieustannie połączeni, a samotność staje się luksusem (fot. materiały prasowe)

Drugi film, który zabiera nas w przyszłość to „Hot Spot” Agnieszki Smoczyńskiej – wcześniejszej laureatki Złotych Lwów za „Silent Twins”. Smoczyńska, jak wiadomo, w kinie jeńców nie bierze, więc i tym razem może być ciekawie.

O czym opowiada „Hot Spot”? W (nie)dalekiej przyszłości światem rządzi wszechobecna sztuczna inteligencja, kontrolująca niemal każdy aspekt życia. Skąd my te lęki znamy? – chciałoby się powiedzieć. Wszyscy w tym świecie są ze sobą nieustannie połączeni, a samotność staje się luksusem, który może mieć poważne konsekwencje. Gdy do miasta przybywa grupa religijnych wyznawców żyjących poza cyfrowym systemem, dochodzi do brutalnego morderstwa. Przybyszom przewodzi magnetyczna Rana, budząca jednocześnie niepokój i fascynację. Prowadzący śledztwo detektyw szybko odkrywa, że zbrodnia jest jedynie początkiem wydarzeń, podważających fundamenty rzeczywistości opartej na technologicznej kontroli.

W rolach głównych występują: 

  • Andrzej Konopka 
  • oraz Noomi Rapace 
  • i Reika Kirishima.

Powrót do przeszłości

Ten zwrot ku przyszłości nie znaczy jednak, że polscy filmowcy zrezygnowali z rozliczaniem się z przeszłością. I w tej grupie mamy najwięcej filmów.

Z niecierpliwością czeka się na nowy film Jana Holoubka „Dziki, dziki wschód”. To opowieść o ludziach uwikłanych w dramatyczne wybory, w których stawką jest życie. Thriller wojenny, opowiadający o realiach II wojny światowej, z wykorzystaniem elementów westernu. Akcja toczy się srogą zimą 1943. Do sennego miasteczka na wschodzie Polski przybywa Wolff, tajemniczy urzędnik z Berlina. Pilnie strzeże powodów swojej wizyty, ale sama jego obecność szybko burzy spokój. Atmosfera nieufności i zagrożenia narasta. Każdy ma swoje sekrety, a pogłoski o zaginionym złocie sprawiają, że granica między prawdą a kłamstwem zaczyna się zacierać.

Imponująca jest obsada. Grają m.in. 

  • Itay Tiran, 
  • Robert Więckiewicz, 
  • Joanna Kulig 
  • i Piotr Trojan.

„Nasza rewolucja” Piotra Domalewskiego z Arkadiuszem Jakubikiem i Magdaleną Popławską to kolejny film, który przenosi nas w miniony czas, tym razem do PRL. Jego bohaterami są Jacek i Grażyna Kuroniowie. On – żywiołowy, głośny, charyzmatyczny. Ona – odważna, delikatna, pełna ciepła. Bezgranicznie w sobie zakochani i przekonani, że razem mogą zmieniać świat. Rezygnują jednak z prywatności, by oddać życie walce o wolność.

Domalewski w swoim filmie stawia pytanie: czy w tak potwornie trudnych czasach miłość może zwyciężyć?

W budżecie „Naszej rewolucji” partycypował również Gdańsk. Część zdjęć kręcono w naszym mieście.

„Ojczyzna” Pawła Pawlikowskiego, którą już można było oglądać w kinach, podzieliła widzów nie tylko w Polsce. Ale Pawlikowski – laureat Złotych Lwów i Oscara przyzwyczaił nas do tego, że nie robi kina obojętnego. Tym razem na warsztat filmowy wziął relację Thomasa Manna – laureata Nagrody Nobla w dziedzinie literatury i jego córki Eriki – aktorki i pisarki. Czas akcji to szczytowy czas zimnej wojny. Ojciec i córka po powrocie Manna do ojczyzny wyruszają we wspólną podróż po zrujnowanej części Niemiec, będącej pod administracją sowiecką.

To kino mądre i refleksyjne, w którym Pawlikowski stawia bardzo aktualne pytania o moralność i podstawowe, ludzkie wartości, niezmienne od wieków.

W rolach głównych aktorzy zagraniczni: 

  • Sandra Hüller, która zachwyciła rolą m.in. w „Anatomii upadku” (nominacja do Oscara), 
  • Hanns Zischler, znany m.in. z roli w „Monachium” Stevena Spielberga, 
  • August Diehl, który wcześniej zagrał m.in. u boku Brada Pitta w „Bękartach Wojny” Quentina Tarantino, 
  • czy Anna Madeley i Devid Striesow.

„Pojedynek” Łukasza Palkowskiego, też już pokazywany w kinach, wraca do czasów II wojny światowej. Konkretnie do 1939, kiedy świat pogrąża się w chaosie, a tysiące wybitnych Polaków trafia do rosyjskiej niewoli, w której próbuje się ich indoktrynować. W filmie obserwujemy psychologiczny pojedynek pomiędzy agentem wroga a polskim jeńcem – światowej sławy młodym pianistą, który cieszy się szacunkiem współosadzonych. Agent próbuje złamać jego opór.

W filmowym pojedynku zmierzyli się Jakub Gierszał, którego polskim widzom przedstawiać nie trzeba i Aidan Gillen – irlandzki aktor, rozsławiony m.in. rolą w serialu „Gra o tron”.

Prywatne dramaty w cieniu historii

W tym cyklu „powrót do przeszłości” mieści się także „Przez ścianę” Macieja Sobieszczańskiego.

Historia miłości (oparta na faktach) rodzącej się przez więzienną ścianę, w mrocznych czasach stalinowskiego terroru, która daje siłę na przetrwanie. Dwoje młodych więźniów zaczyna rozmowę kodem Morse’a, która staje się dla nich jedyną szansą na ocalenie. W rolach głównych Jakub Gierszał i Maria Dębska.

„Syrenka Picassa” w reżyserii Janusza Zaorskiego, inspirowana jest prawdziwą historią: bohaterka przypadkowo odkrywa Syrenkę narysowaną na ścianie swojego warszawskiego mieszkania przez Pabla Picassa (fot. materiały prasowe)

„Zima pod znakiem Wrony” Kasi Adamik to opowieść filmowa stanu wojennego.

Grudzień 1981. Profesor Joan Andrews, znana i kontrowersyjna psychiatrka z Londynu, przyjeżdża do Warszawy na międzynarodowy kongres psychiatryczny. Podczas jej wystąpienia wybucha polityczny protest. Zmuszona do ucieczki, Joan trafia do mieszkania opiekującej się nią Polki Aliny. Gdy następnego dnia wprowadzony zostaje stan wojenny, świat wokół nagle przestaje działać. Milkną telefony, pustoszeją ulice, a Joan staje się świadkiem zabójstwa młodego opozycjonisty.

Profesor Joan Andrews gra Lesley Manville.

„Violetta Villas” Karoliny Bielawskiej to film, na który czekamy od kilku lat. Historia najsłynniejszej polskiej divy muzycznej, którą talent i pasja wyniosły na największe sceny Paryża i Las Vegas, opowiedziana z perspektywy jej syna – mimowolnego świadka narodzin i upadku gwiazdy.

W roli Violetty Villas Sandra Drzymalska – aktorka z Wejherowa, której kariera nabrała w ostatnich latach rozpędu.

„Syrenka Picassa” w reżyserii Janusza Zaorskiego też przypomina koniec lat 40. ubiegłego wieku. Film jest także inspirowany prawdziwą historią. Bohaterka przypadkowo odkrywa Syrenkę narysowaną na ścianie swojego małego mieszkania w Warszawie. Okazuje się, że narysował ją Pablo Picasso podczas wizyty w naszym kraju w 1948. Kobieta jest zachwycona, nie zdaje sobie jednak sprawy, że Syrenka postawi jej życie na głowie. Za ścianą mieszka bowiem starszy mężczyzna, emerytowany dziennikarz, który pamięta wizytę Picassa, a odkrycie Syrenki wcale mu się nie podoba. Wracają bowiem do niego różne sprawy z przeszłości.

W filmie grają m.in. Andrzej Seweryn i Magdalena Koleśnik.

Zawieszeni w teraźniejszości

Są jeszcze filmy, które można umownie nazwać zawieszonymi w teraźniejszości.

„Dobry chłopiec” Jana Komasy (laureata Złotych Lwów) to psychologiczny thriller, który chwilami wywołuje ciarki na skórze. Dziewiętnastoletni Tommy lubi beztroskie, pełne używek i lekkomyślnej przemocy życie. Pewnej nocy zostaje porwany przez nieznajomego, Chrisa. Po obudzeniu się w piwnicy położonego na uboczu domu, chłopak jest poddawany pewnej „tresurze”, która ma z niego zrobić „dobrego chłopca”. Pytanie: jak daleko można się posunąć w tej resocjalizacji? I czy ona odnosi skutek?

Ten film ma również międzynarodową obsadę. Występują m.in. 

  • Stephen Graham, 
  • Andrea Riseborough 
  • i Anson Boon.

Wśród produkcji filmowych z akcją w teraźniejszości jest też „Exotic” Soni Orlewicz-Zakrzewskiej. Jej trzydziestoletnia bohaterka Mila to dziewczyna, którą da się lubić, chociaż ona sama nie lubi siebie. Ma wiele kompleksów i skłonność do analizowania wszystkiego, co tylko utrudnia jej życie. Ale odmienia swoje życie, jadąc na obóz pole dance. W roli Mili – Jaśmina Polak.

W „Exotic” Soni Orlewicz-Zakrzewskiej zakompleksiona, trzydziestoletnia Mila odmienia swoje życie, jadąc na obóz pole dance (fot. materiały prasowe)

„Fluidy” Marii Wider to intymna opowieść o dorastaniu rodzeństwa. Nastoletnia Nina i młodsze, niebinarne Miki – spędzają czas z dawno niewidzianym ojcem, który stara się odbudować utraconą więź. Podczas rodzinnych napięć i niełatwych prób zbliżenia się do siebie rodzą się pytania o tożsamość i własne miejsce w świecie. Grają m.in. Julia Totoszko i Wiktoria Węglowska.

„Powiedz mi, co czujesz” Łukasza Rondudy jest z kolei historią pary młodych artystów i jednocześnie portretem najmłodszego pokolenia Polaków, zanurzonych w kulturze terapeutycznej, pokolenia bardzo świadomego swoich emocji. Film przygląda się również czułej męskości, przełamującej dotychczasowe, opresyjne i toksyczne wzorce. W rolach głównych Izabella Dudziak i Jan Sałaciński.

W filmie „Kobieta stanu wolnego” w reżyserii Elizy Godlewskiej i Alana Ruczyńskiego, pięćdziesięcioletnia Roma znajduje się w najtrudniejszym momencie swojego życia. Jej największym marzeniem jest własne miejsce, które mogłaby nazwać domem. Kiedy po raz kolejny zderza się z biurokracją i traci nadzieję na polepszenie swojej sytuacji, pozostaje jej tylko zapomnieć się na chwilę...

Romę gra Ewa Konstancja Bułhak.

„Mniej obcy” w reżyserii Kristoffera Rusa to film napędzany muzyką i inspirowany życiem legendarnego polskiego rockmana Jana Borysewicza – lidera zespołu Lady Pank, którego piosenki znają kolejne pokolenia. To opowieść m.in. o tym jak pchany bezkompromisową potrzebą wolności bohater, musi zmierzyć się z ceną buntu i cienką granicą między twórczą wielkością a autodestrukcją. W tę rolę wcielił się Mikołaj Bukrewicz.

Więcej o autorze / autorach:
tekst alternatywny
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama Sopot Jazz Festival Scena Molo
Reklama