Aura nie sprzyjała żużlowcom
W niedziele rano nad Gdańskiem przeszły opady deszczu, co oczywiście nie było dla nikogo zaskoczeniem, bo „taki mamy klimat”. Problem w tym, że mokry i śliski tor to niebezpieczna nawierzchnia do ścigania się na motocyklach żużlowych. Gdański klub jednak uspokoił kibiców śledzących media społecznościowe i chwile po porannych opadach opublikował komunikat, że nie wpłynęły one źle na jakość toru. Wcześniej, bo jeszcze w piątek, znając prognozy pogody, organizator niedzielnego meczu zdecydował o tym, że rozpocznie się on o godz. 14 czyli godzinę wcześniej. Wszystko po to, aby zdążyć przed spodziewanymi popołudniowymi kolejnymi opadami.
Drużyna z Gdańska przystępowała do rewanżowego meczu finałowego w roli faworyta
Po pierwsze dwa wcześniejsze mecze rozegrane jeszcze w sezonie zasadniczym przyniosły sukcesy Wybrzeżu. Tydzień temu w bawarskim Landshut obie ekipy spotkały się po raz trzeci w tym roku. Mecz był bardzo wyrównany, żadna z ekip nie była w stanie wypracować sobie bezpiecznej przewagi i wtedy… spadł deszcz, który uniemożliwił dokończenie spotkania. Sędzia zdecydował, że zakończy je po 13 wyścigach przy stanie 39:39.
Do meczu na torze im. Zbigniewa Podleckiego w Gdańsku Wybrzeże przystępowało w optymalnym składzie. Trener Lech Kędziora mógł skorzystać ze wszystkich swoich zawodników, dlatego też kibice mieli prawo oczekiwać wygranej w rewanżowym finale KLŻ i awansu do Metalkas 2 Ekstraligi.
Gdańszczanie od początku spotkania kontrolowali sytuację
Po czterech wyścigach prowadzili 13:11, a kluczowy dla losów rywalizacji okazał się drugi fragment zawodów. Podwójne zwycięstwa w siódmym i dziewiątym biegu pozwoliły Wybrzeżu odskoczyć na 33:21.
Bardzo dobrze spisywali się liderzy gospodarzy. Krystian Pieszczek i Jacob Thorssell dwukrotnie przywozili dla Wybrzeża podwójne zwycięstwa, a ważne punkty dokładali również Timo Lahti i Mateusz Bartkowiak.
Po dwunastu wyścigach gdańszczanie prowadzili już 43:29 i do przypieczętowania awansu potrzebowali zaledwie jednego punktu. Formalności dopełnili w 13. biegu. Para Krzysztof Pieszczek – Timo Lahti pewnie wygrała 5:1, zapewniając Wybrzeżu awans do Metalkas 2. Ekstraligi. Na stadionie rozpoczęło się świętowanie. Dwa ostatnie wyścigi nie zmieniły już obrazu spotkania. Oba zakończyły się remisami, a całe zawody Wybrzeże wygrało 54:36.
Dla gdańskiego klubu oznacza to powrót na zaplecze PGE Ekstraligi
Sezon 2026 zakończył się więc dla Wybrzeża najważniejszym możliwym sukcesem – awansem do Metalkas 2. Ekstraligi.
Wybrzeże Gdańsk – Trans MF Landshut Devils 54:36
- Jacob Thorssell - (3,3,2*,3,3,-) 14+1,
- Krystian Pieszczek - (d,3,3,2*,3,2) 13+1,
- Timo Lahti - (0,3,3,1*,2*,1*) 10+3,
- Mateusz Bartowiak - (1,1,2,0,1,-) 5,
- Tim Sørensen - zastępstwo zawodnika, Jan Przanowski - (3,1,1) 5,
- Eryk Kamiński - (2*,0,2) 4+1,
- Miłosz Wysocki - (2,1*) 3+1.
Devils:
- Kim Nilsson - (2,1*,1,w,3) 7+1,
- Leon Flint - (2,2,0,3,0) 7,
- Erik Riss - (1*,0,d,-,-) 1+1,
- Jonas Knudsen - (2*,2,3,2,2,3) 14+1,
- Kevin Woelbert - (0,0,-,-) 0,
- Tyler Haupt - (1,3,1*,0,0) 5+1,
- Mario Hausl - (0,1,0) 1,
- Hannah Grunwald - (1) 1.



Napisz komentarz
Komentarze