Czy wiatr kampanii wyborczej wieje już, pana zdaniem?
Oj tak. Nie tylko wieje, ale w zasadzie mamy kampanijny szkwał.
Z której strony najmocniej wieje?
Najmocniejsze podmuchy czujemy od strony bezpieczeństwa Polski, tego zewnętrznego, które przekłada się na bezpieczeństwo wewnętrzne. Drugi, silny poryw, który rządzi naszą polityką, to afera Zondacrypto. Jedno z drugim będzie się przeplatało pewnie aż do końca parlamentarnej kampanii wyborczej. Zresztą bardzo o to dba Władimir Putin i cały zestaw jego rosyjskich trolli. Ale niewykluczone, że pojawią się inne historie, które będą miały wpływ na kampanię. W dniu, w którym rozmawiamy, rusza właśnie proces, który wytoczył Karol Nawrocki portalowi Onet. Jego rozwój może być bardzo ciekawy, bo w grę wchodzą poważne i konkretne zarzuty.
Jak wojna w Ukrainie i to, co się dzieje blisko naszej granicy, może być rozgrywane w polskiej polityce? Na czyją korzyść?
Inicjatywę, co jest naturalne, przejął rząd. Ale po prawej stronie, myślę o Prawie i Sprawiedliwości, nie ma nikogo, kto miałby na ten temat jakąś składną narrację. Wypowiedzi Mariusza Błaszczaka, byłego ministra obrony, są na żenującym poziomie. O innym, byłym ministrze obrony Antonim Macierewiczu, trudno już mówić poważnie, bo to w zasadzie jest człowiek groteska w polskiej polityce. Ci, którzy potrafili stworzyć jakąś sensowną narrację w Prawie i Sprawiedliwości, stoją obecnie murem przy Mateuszu Morawieckim.
CZYTAJ TEŻ: Marcin Horała z Gdyni nowym wicemarszałkiem Sejmu
W Rozwoju Plus...
To się okaże 15 października, jak ta formacja będzie się nazywała. Słyszałem, że „Po pierwsze Polska”, ale pojawiają się też inne przecieki na temat nazwy. Ale w związku z tym, co robią Władimir Putin i Donald Trump w stosunku do Ukrainy, może okazać się, że Donald Tusk razem z Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem i Radosławem Sikorskim osiągną efekt flagi.
To znaczy?
Efekt takiego myślenia Polaków o bezpieczeństwie, że lepiej niech się nim zajmują ci, którzy to robią obecnie. Ten efekt flagi może pomóc rządowi Tuska. Na to się składa jeszcze kilka innych rzeczy. Na przykład program SAFE, który został świetnie rozegrany przez premiera i dobrze prowadzony przez ministra Kosiniaka-Kamysza. Do tego dochodzi oczywiście zagrożenie w postaci wybuchających tuż obok naszej granicy czy wpadających na teren Polski rosyjskich dronów.
CZYTAJ TAKŻE: To nie był dron szpiegowski. Wiadomo, co rosyjska maszyna miała w środku
A na czyją korzyść może działać to, co się „wykluwa” wokół Zondacrypto? Już wiemy, że nie na korzyść prawej strony, ale czy rząd może coś na tym zyskać?
Sprawa związana z Zondacrypto ewidentnie mocno działa na niekorzyść partii prezesa Kaczyńskiego. Tu też widzimy, jak ta partia sobie z narracją w tej sprawie nie radzi. Nazywanie przez Jarosława Kaczyńskiego błędem przyjęcie przez Zbigniewa Ziobro pieniędzy od Przemysława Krala, jest strzałem we własne kolano. Ale pamiętajmy, że sprawa z kryptowalutami rozwija się i ma wszystkie składowe potrzebne do tego, żeby być taką polityczną klasyczną, tragedią szekspirowską. Czyli są duże pieniądze, lewe interesy, nadużywanie władzy, korupcja i jeszcze taśmy, których do tej pory nie ujawniono. W centrum tej historii znalazła się prawicowa telewizja Republika. Może się więc wydawać, że potencjał tej afery jest tak duży, że ona zatopi PiS...
Ale?
Nitki prowadzą nie tylko do Prawa i Sprawiedliwości. Bo na przykład Przemysław Wipler, również występujący w tej historii, należy do Konfederacji. Pytanie - czy on jest jedynym z tego ugrupowania?
Sama afera Zondacrypto mocno porusza obywateli. Bo nic tak nas nie boli jak pieniądze, które tracimy. Nadużywanie władzy jest też dla nas bolesne. A tu mamy przykłady książkowe. Jest jeszcze w tle zaginięcie czy może zabójstwo Sylwestra Suszka. To są kierunki, które poruszają opinię publiczną.
Ziobro to polityczny balast dla PiS, ale prezes nie zrzuca go jednak z pokładu. To też nawet pisowskiemu elektoratowi się nie podoba.
Można powiedzieć, że jak nie wiadomo, o co chodzi, to może chodzi o teczki albo nagrania, które Zbigniew Ziobro ma na prezesa. Ale nie tylko.
Jarosławowi Kaczyńskiemu wyrzucenie Ziobry z PiS nie opłaca się politycznie. Po wyjściu z partii Mateusza Morawieckiego i jego ludzi, Prawo i Sprawiedliwość jest mocno osłabione. Wyrzucenie z partii Ziobry być może spowodowałoby, że opuści ją także całe środowisko Suwerennej Polski. A wtedy partia Kaczyńskiego zeszłaby poniżej 10 punktów procentowych w sondażach.
Spełniłby się największy koszmar prezesa, że w jego rękach rozpada mu się własna partia. Zresztą teraz widać, że tam już niewiele rzeczy tę partię spaja. Prezes już nie ma siły politycznej, żeby trzymać swoich posłów... strachem. Najwierniejsi z wiernych i miernych, z całym szacunkiem, stoją przy nim, ale projekt ratunkowy pod hasłem premier Przemysław Czarnek okazał się kompletną katastrofą, jeśli chodzi o zdobywanie kolejnych wyborców. Widać, że ten kandydat na premiera mocno się pogubił. Jeszcze czasami coś huknie, ale to nie ma żadnej mocy. I jeżeli PiS zostanie „minięty” przez Konfederację, a może tak się stać, to Czarnek zostanie zapamiętany jako ten krzyczący: "OZE-sroze".
Niektóre sondaże wskazują, że Prawo i Sprawiedliwość zbliża się procentowo do Konfederacji. Czy PiS ma szansę jeszcze na wiatr w żagle, że tak zapytam przekornie?
W polityce unikamy słów zawsze i nigdy. One nie mają w niej zastosowania. Pytanie jest oczywiste - kto miałby te żagle napiąć? Używając dalej tego żeglarskiego języka, to kiedy zaczyna dmuchać, od czego zaczęliśmy rozmowę, ktoś musiałby zaciągnąć grota, czy postawić szota itd. A tam nie widać kogoś, kto miałby i mógłby to robić. Nawet jeśli popatrzymy na ostatnią akcję w Akademii Wymiaru Sprawiedliwości, związaną z odwołaniem dotychczasowego rektora Michała Sopińskiego, to można odnieść wrażenie, że PiS dokonał jakiejś ulicznej instalacji. Okupacja drzwi do gabinetu rektora przez posłankę Prawa i Sprawiedliwości Marię Kurowską, która twierdzi, że broni AWS przed bezprawnym przejęciem przez uzurpatora i broni praworządności, jest co najmniej zabawna. I myślę, że to się Polakom nie podoba, jak również to, co wyczynia Antoni Macierewicz z policjantami, który bronią dostępu do tego miejsca. Te działania wyglądają na kiepskie happeningi. Zresztą zachowanie tego młodego człowieka, który został rektorem w wieku 30 lat, a teraz nie uznaje decyzji władz zwierzchnich, czyli ministra sprawiedliwości Waldemara Żurka, zakrawa na anarchię. A na anarchii Kaczyński już nie zbuduje takiej siły, żeby móc się liczyć. On będzie teraz walczył o to, żeby zdobyć drugie miejsce w nadchodzących wyborach do parlamentu. Bo jak mu się to nie uda, to najlepszym wypadku będzie tylko dobieranym, anie dobierającym - jak było wcześniej.
ZOBACZ: Wetomat, kryptowaluty i sukcesja po Kaczyńskim. Rok Karola Nawrockiego w Pałacu Prezydenckim
Sytuacja rządu i koalicjantów też nie wygląda na tym tle różowo. Premierowi rozsypał się worek z problemami. Prezydent wszystko wetuje...
Jeżeli ktoś z Koalicji Obywatelskiej zadowoli się tym, że jego partia jest na pierwszym miejscu w sondażach przed PiS, to KO przegra wybory. Wiadomo, że na rok przed wyborami przewidywanie wyniku jest bardzo ryzykowne. Już więcej chyba powiedziałaby nam wróżka, niż obecne sondaże. Ale patrząc na sytuację widzimy, że nawet jeśli Koalicja Obywatelska wygra wybory i zdobędzie najwięcej głosów, to może mieć problemy ze stworzeniem rządu. To dokładnie tak jak było z PiS przed trzema laty. A jest jeszcze Karol Nawrocki. I to prezydent desygnuje i powołuje prezesa Rady Ministrów.
W tej chwili - poza Koalicją Obywatelską - tylko Lewica Włodzimierza Czarzastego przekracza próg wyborczy. PSL krąży wokół progu wyborczego, a ugrupowanie Szymona Hołowni ma już śladowy potencjał wyborczy. Kto więc miałby po wyborach stworzyć tę koalicję?
Dlatego można powtórzyć manewr z głosowaniem na jakąś Trzecią Drogę. Premier może znowu zachęcać do oddania głosu. Ale jak wiemy, nic dwa razy się nie zdarza. To się nie uda, bo politycznie jak wiadomo, nie dowiózł Szymon Hołownia i jego ugrupowanie.
Co więc z tym wszystkim będzie?
Pokusiłbym się o przewidywanie, że jednak powstanie jakaś partia na przełomie roku, która będzie chciała zagospodarować to mityczne centrum. Bo na razie Donald Tusk może wygrać wybory i stracić władzę. Determinacja prawej strony, pomimo rozdrobnienia, będzie ogromna do odebrania Tuskowi władzy.
Jako specjalistę od wizerunku zapytam pana jeszcze o zachowania naszych parlamentarzystów. Mam wrażenie, że tama puściła. A posłowie zachowują skandalicznie - wrzeszczą, kłamią, przeklinają, wyją, a nawet szczekają czy biegają w centrum Warszawy z pistoletem plastikowym. Czy pana wyobraźnia jakoś to ogarnia?
Ogarnia, chociaż jako obywatel jestem czasami wstrząśnięty tymi zachowaniami. Jako specjalista od politycznego wizerunku myślę - co jeszcze musi się wydarzyć, żeby tracić poparcie? Bo elektorat, zwłaszcza w PiS, przyklejony do partii prezesa na zasadzie wyznawców, kurczy się. Do tego Mateusz Morawiecki miesza jak może po prawej stronie. Wydaje się, że Mentzen z Bosakiem mają stabilną sytuację. Ale nie do końca. Bo tam też występują ostre starcia między tymi politykami. Oni oczywiście pójdą do wyborów razem, bo im to da więcej głosów, ale wizerunkowo widać te pęknięcia. Mam wrażenie, że im niższa kultura polityczna, tym więcej ekscesów. A to jest przejaw bezradności.
To znaczy?
Zastanawiam się, co ma na myśli aktorka z wykształcenia, która została przez trzema laty dwutygodniową ministrą kultury, a teraz szczeka w Sejmie?
No tak, wcześniej nie była znana z żadnej roli, a teraz rolą, w której ujada na sejmowej sali, ma szansę przejść do historii.
Ale takie zachowania otwierają wszystkie wrota piekieł. Politycy, z których ludzie się śmieją, mają krótką ścieżkę kariery politycznej. Jeżeli śmiejemy się z żartów polityków i myślimy, że ten dowcip jest inteligentny, to wszystko OK. Ale jeżeli ulica drwi sobie z Dominiki Chorosińskiej, Antoniego Macierewicza, Marii Kurowskiej, Mariusza Goska itd., to znaczy, że w PiS zaczyna przeważać folklor polityczny, a nie polityka. Polityk, który używa folkloru politycznego może trafić do programu radiowego „Z malowanej skrzyni”, a nie do ław sejmowych.



Napisz komentarz
Komentarze