Reklama

Słupsk. Ruszył proces rodziców zastępczych oskarżonych o zabójstwo 3-letniej dziewczynki

Przed Sądem Okręgowym w Słupsku rozpoczął się proces opiekunów zastępczych 3-letniej Róży, którzy, poprzez znęcanie się nad dziewczynką, doprowadzili do jej śmierci. Znęcali się również nad 8-letnim Lucasem. Oskarżonym grozi kara dożywotniego pozbawienia wolności. Sąd, biorąc pod uwagę dobro pozostałych dzieci, którymi również opiekowali się Karolina i Arkadiusz G., wyłączył w całości jawność procesu.
Słupsk. Ruszył proces rodziców zastępczych oskarżonych o zabójstwo 3-letniej dziewczynki
Na ławie oskarżonych zasiedli 26-letnia Karolina G. i 27-letni Arkadiusz G.

Autor: Hubert Bierndgarski

Oskarżeni to 26-letnia Karolina G. i 27-letni Arkadiusz G. Oboje prowadzili w swoim domu, w miejscowości Wrząca pod Słupskiem, Rodzinny Dom Dziecka. Pod swoją opieką mieli sześcioro małoletnich oraz dwoje swoich biologicznych dzieci. Wśród nich byli również 3-letnia Róża oraz 8-letni Lucas.

O tym, że opiekunowie mogą znęcać się nad dziewczynką, prokuratorzy dowiedzieli się po incydencie, który miał miejsce 9 maja 2025 roku. Wtedy to opiekunowie zadzwonili na numer alarmowy w związku ze złym samopoczuciem Róży. Związane miało być to z jej wcześniejszym oparzeniem. 

Kiedy ratownicy medyczni rozpoczęli czynności ratunkowe wobec dziecka, stwierdzili wczesne cechy śmierci, jednakże mimo to podjęli działania resuscytacyjne. Po przewiezieniu dziecka do szpitala stwierdzono jego zgon. Z uwagi na zaobserwowane przez lekarzy rozległe poparzenia ciała, zawiadomiono policję.

Rozległe oparzenia przyczyną śmierci

Po przeprowadzeniu oględzin ciała dziecka, a także po uzyskaniu opinii z przeprowadzonej sekcji zwłok ustalono, że przyczyną śmierci Róży była choroba pooparzeniowa. Wystąpiła ona w następstwie rozległych głębokich oparzeń 80% powierzchni ciała dziewczynki. 

Charakter, rozległość i lokalizacja oparzeń na ciele wskazywały, że na powierzchnię zarówno z przodu, jak i tyłu ciała działała wysoka temperatura, spowodowana przez gorącą ciecz, najprawdopodobniej wodę. 

- Podawany przez biegłych mechanizm działania wskazywał na działanie dwóch osób, z których jedna trzymała dziewczynkę za ręce i jednocześnie podtrzymywała głowę, a druga trzymała dziecko za stopy - wyjaśnia Paweł Wnuk, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Słupsku. - Biegli wykluczyli możliwość oblania dziecka w pozycji stojącej, siedzącej lub leżącej gorącą wodą w taki sposób, żeby spowodować stwierdzone wyżej oparzenia, oszczędzając przy tym część głowy i rąk. Ponadto biegły wykluczył, aby oparzenia te powstały w wyniku polewania czy chlapania dziecka gorącym strumieniem wody z kranu lub podczas kąpania dziecka w wannie w sposób typowy. W toku postępowania ustalono, że do poparzenia Róży doszło kilka dni przed jej śmiercią.

Prokuratorzy chcą kary dożywotniego pozbawienia wolności

W piątek 23 października przed Sądem Okręgowym w Słupsku pojawili się zarówno obrońcy oskarżonych, jak i prokurator oraz oskarżyciel posiłkowy działający w imieniu babci zamordowanej dziewczynki. 

Prokurator Magdalena Kasperska z Prokuratury Rejonowej w Słupsku nie ukrywała, że to będzie bardzo trudny proces. Oskarżyciel będzie wnioskował o kary dożywotniego pozbawienia wolności dla obojga oskarżonych. Złożony również został sprzeciw wobec wyłączenia jawności procesu. 

- Z naszych ustaleń wynika, że dziewczynka trafiła do szpitala już martwa, dopiero piątego dnia po tym, jak doszło do tragedii w domu - mówiła przed rozprawą prokurator Kasperska - Dwie osoby trzymały dziecko za kończyny i zanurzały w gorącej cieczy. Dziecko miało poparzenia trzeciego stopnia i wyniku nieudzielenia pomocy po kilku dniach cierpienia zmarło. Rodzice nie wytłumaczyli, dlaczego to robili. Żałują, ale nie wiem czy tego, że znaleźli się w sądzie, czy też tego, że nie podjęli decyzji w ciągu pięciu dni, kiedy dziecko się męczyło w domu. Natomiast jeśli chodzi o znęcanie się nad 8-letnim Lukasem to nie było ono tak drastyczne. Ale nadal dochodziło do psychicznego i fizycznego znęcania się nad chłopcem. 

Prokurator przyznaje, że chce przesłuchać wielu świadków, bo jej zdaniem sprawa powinna zacząć się już od momentu przyznawania dzieci tej rodzinie zastępczej. 

- Cały ten system od samego początku zawiódł. I musimy ten system sprawdzić. - dodaje Kasperska. - Moim zdaniem ten proces powinien być w całości jawny i opinia publiczna powinna móc go śledzić od początku do końca. To jest sytuacja, jaka mogła się zdarzyć wszędzie. W interesie nas wszystkich jest, aby proces był jawny. Moim zdaniem doszło tutaj do zbrodni, dlatego będziemy wnioskowali o dożywocie. 

To było brutalne zabójstwo

Mecenas Danuta Wawrowska, która występuje jako oskarżyciel posiłkowy babci zamordowanej Róży, nie ma wątpliwości, że było to brutalne zabójstwo. 

- Popieramy wszystkie tezy zawarte w akcie oskarżenia i zgodnie ze stanowiskiem prokuratora będziemy chcieli uznania tych rodziców winnymi i ich ukarania - mówi Danuta Wawrowska. - Jako oskarżycielki posiłkowe chcemy usłyszeć odpowiedź na pytanie - dlaczego doszło do tej tragedii? Co się stało, że Róża zginęła? Ten proces nie odpowie nam, dlaczego dziewczynka trafiła do takich ludzi, ale na pewno pokaże nam, co zawiodło przy weryfikacji tej rodziny. Tym bardziej, że trafiło tam aż sześcioro dzieci. 

Obrońcy oskarżonych nie ukrywają, że sprawa jest bardzo złożona. 

- Moje doświadczenie zawodowe wskazuje na to, że nie powinniśmy dokonywać ocen sprawy przed zakończeniem procesu i przed prawomocnym wyrokiem - mówi adwokat Krzysztof Łopatowski, obrońca oskarżonej Karoliny G.- Tylko postępowanie przed sądem pozwoli określić wszystkie aspekty sprawy i pokazać, z jakim zamiarem działali oskarżeni. W ocenie obrony kwalifikacja prawna tego czynu jest błędna. Wykażemy to w czasie procesu. 

Łopatowski powiedział nam również, że w tej sprawie nie ma raczej mowy o uniewinnieniu oskarżonych. 

- Z ludzkiego punktu widzenia jest to ogromna tragedia, która dotknęła dziecko. Sprawa jest bardzo trudna - dodaje adwokat Krzysztof Łopatowski. 

Oskarżona również mogła być ofiarą przemocy domowej

Adwokat Bartosz Fieducik, który również broni oskarżonej Karoliny G., powiedział nam, że według jego wiedzy wobec kobiety również była stosowana przemoc. Miało to wpływ na zdarzenia z zamordowaną dziewczynką. 

- Uważam, że wina mojej klientki jest drastycznie mniejsza niż jej męża - wyjaśnia adwokat Fieducik. - W tej sprawie mamy do czynienia nie tylko z jedną ofiarą, oczywiście największą, czyli zamordowaną dziewczynką, ale też pokrzywdzoną była w tym domu również moja klientka. Ona była również ofiarą przemocy domowej. Moja klientka w trakcie przesłuchań była otwarta na rozmowę. Na ile potrafiła, wyjaśniała sytuację, w której doszło do poparzenia dziecka. Z mojej wiedzy wynika, że nie było jej w łazience, kiedy doszło do tego tragicznego zdarzenia. Mam nadzieję, że w końcu od oskarżonego dowiemy się, co się stało naprawdę. Będziemy próbowali udowodnić, że moja klientka nie dokonała zabójstwa i nie godziła się na to, co działo się w domu, tak jak potrafiła i tak, jak mogła. Będziemy chcieli udowodnić, że to jedna osoba dorosła poparzyła dziecko w wannie, a nie dwie.

Sąd nie zgadza się na jawność procesu 

Na początku rozprawy sądowej prokurator Magdalena Kasperska złożyła sprzeciw wobec wyłączenia jawności procesu. Ostatecznie jednak sąd nie uwzględnił tego głosu. Swojej decyzji sędziowie bronili między innymi dobrem małoletnich członków rodziny.

- Te małoletnie osoby nadal mieszkają w miejscowości, w której doszło do tej tragedii. Są podawane szykanom zarówno w otoczeniu, jak i w szkole. Każda kolejna informacja medialna na temat tej sprawy tylko wzmacnia te ataki. Dlatego dla ich dobra wyłączam jawność rozprawy w całości - wyjaśniała przewodnicząca składu orzekającego sędzia Aldona Chruściel-Struska.

Sędzia Aldona Chruściel-Struska poparła swoją decyzję zapisem Konstytucji RP, która nakazuje ochronę prawną dziecka. Odniosła się również do sprzeciwu prokurator, wykazując, że jest ingerencją prokuratora w niezawisłą decyzję sądu. 

Oboje oskarżeni zostali po zdarzeniu z maja 2025 roku tymczasowo aresztowani i przebywają w areszcie do dziś. Karolina G. przebywa w Areszcie Śledczym w Koszalinie a Arkadiusz G. w Areszcie Śledczym w Słupsku. Za popełnienie zarzucanych im przestępstw, które popełnili wspólnie i w porozumieniu, w szczególności zbrodni zabójstwa, grozi kara nawet dożywotniego pozbawienia wolności.

Śledztwo w sprawie nieprawidłowości w przydzielaniu dzieci

Wiadomo, że w Prokuraturze Okręgowej w Słupsku trwa drugie śledztwo w tej sprawie. Dotyczy ono jednak nie samej tragedii i śmierci dziecka, ale weryfikacji rodziny zastępczej i sprawdzenia, na jakiej podstawie rodzina G. dostała dzieci do opieki. 

Badane są między innymi instytucje weryfikujące rodziny zastępcze. Śledztwo jest już bardzo zaawansowane i, jak udało się nam ustalić, w najbliższym czasie moją pojawić się pierwsze zarzuty.

Adwokat Danuta Wawrowska, oskarżyciel posiłkowy babci Róży prezentuje zdjęcie dziecka
Więcej o autorze / autorach:
tekst alternatywny
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama SWP Strategia 2035
Reklama
Reklama SWP Strategia 2035
Reklama