Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Premier przedstawił pytanie do referendum

- Mieliśmy do czynienia z koszmarną, tragiczną polityką multikulti – przekonywał odnosząc się do sytuacji w Europie związanej z imigracją premier Mateusz Morawiecki podczas wystąpienia w kaszubskiej Stężycy. Szef rządu Zjednoczonej Prawicy i jeden z liderów obozu PiS przedstawił kolejne pytanie do referendum zaplanowanego na 15 października. Opozycja zgodnie namawia do bojkotu referendum
Mateusz Morawiecki w Stężycy
Mateusz Morawiecki w Stężycy

Autor: KPRM

„Czy popierasz przyjęcie tysięcy nielegalnych imigrantów z Bliskiego Wschodu i Afryki, zgodnie z przymusowym mechanizmem relokacji narzucanym przez biurokrację europejską?” - takie brzmienie trzeciego z czterech pytań referendum planowanego w dniu wyborów parlamentarnych, zaplanowanych na 15 października 2023 roku, ogłoszono w niedzielę 13 sierpnia 2023 r. podczas wizyty premiera Mateusza Morawieckiego w Stężycy (powiat kartuski).

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Prezydent ogłosił termin wyborów do Sejmu i Senatu

Szef rządu uzasadniając postawienie tego zagadnienia przed uczestnikami plebiscytu tłumaczył m.in. tym, byśmy „to my byli gospodarzami we własnym domu” i podejmowali decyzję o tym, kogo „chcemy przyjmować na swoim terytorium”, a kogo nie. - Żeby to nie Platforma Obywatelska i Grupa Wagnera czy grupa Webera [lidera Europejskiej Partii Ludowej w Parlamencie Europejskim - Manfreda – dop.red.] nam tutaj dyktowały warunki i meblowały nam nasz kraj, tylko, żeby Polacy byli gospodarzami we własnym kraju – przekonywał.

Akcentował „nabrzmiały” problem z nielegalną migracją”, który nazwał raną na ciele Europy. Wskazywał też, że to obecne władze Polski sprawiły, że ten problem nie „rozlał się” na terytorium kraju i przywoływał „obrazki z Paryża, Sztokholmu, Malmo, Marsylii i dziesiątek innych miast Unii Europejskiej”.

- Jak do tego doszło? Otóż mieliśmy do czynienia z koszmarną, tragiczną polityką multikulti. Polityka multikulti to polityka zapraszania wszystkich, niezależnie od tego, kto ma jaką tradycję, kulturę, preferencje, kto chce kogo zaprosić. To pani Merkel [Angela – była kanclerz Niemiec], pan Tusk [Donald – lider PO] i pan Weber mieli decydować, kto wjeżdża na terytorium jakiego kraju. Gdyby nie zwycięstwo Prawa i Sprawiedliwości w 2015 roku taką mielibyśmy rzeczywistość – grzmiał Mateusz Morawiecki. - Przypomnijmy sobie, co wtedy mówił pan Trzaskowski [Rafał – prezydent Warszawy], wiceprzewodniczący Platformy Obywatelskiej, który otwierał drzwi dla uchodźców – można tak rzec, poprzez to, co wtedy opowiadał. Co mówił pan Tomczyk [Cezary, do 2021 r. przewodniczący klubu parlamentarnego Koalicji Obywatelskiej] o przyjęciu imigrantów; co mówiła pani Kopacz [Ewa] ówczesna pani premier z Platformy Obywatelskiej o przyjęciu nielegalnych imigrantów – apelował.

Szef rządu stwierdził, że ma dowody na to, że rząd PO planował „dziesiątki tysięcy miejsc dla nielegalnych imigrantów”, a Donald Tusk „straszył konsekwencjami” za nieprzyjmowanie uchodźców.

- Postawiliśmy twarde veto. Ja postawiłem twarde veto w czerwcu 2018 roku. Każdy może sięgnąć do protokołów z Rady Europejskiej. Powiedziałem, że nie ma naszej zgody na przyjmowanie nielegalnej imigracji – mówił Mateusz Morawiecki, nazywając migrację „ogromnym zagrożeniem dla bezpieczeństwa”. - To oznacza splądrowane sklepy i szpitale; zniszczone szkoły i kościoły, zagrożenie na ulicach, dzielnice grozy, getta w miastach, do których boi się wkroczyć policja – wymieniał, określając w ten sposób sytuację w miastach Zachodniej Europy i konkludował: - Polska jest dzisiaj jednym z najbezpieczniejszych państw Europy i faktycznie również jednym z najbezpieczniejszych krajów świata.

ZOBACZ TEŻ: Prezydent Dulkiewicz i posłanki PO apelują, by pilnować wyborów

Polskie władze twierdzą, że Komisja Europejska wprowadza obecnie przymusowy mechanizm relokacji migrantów i nie zapewnia „żadnego zwolnienia z tego obowiązku”, a brak uczestnictwa w programie oznacza „kary finansowe w wysokości ponad 20 tysięcy euro za każdą osobę”.

- Do czego oni chcą doprowadzić? Oni chcą nam meblować nasz dom, doprowadzić do tego, żeby u nas też było multikulti, żeby u nas był przymus. Nie chcą, żebyśmy to my byli gospodarzami w naszym domu – mówił premier Mateusz Morawiecki. - Nie pozwolimy na to, by polskie rodziny żyły w strachu we własnym państwie. Nie pozwolimy, by w Polsce zapanował chaos, podobny do tego w krajach, które wpuszczają w swoje granice ludzi o niepewnym statusie. Dla rządu bezpieczeństwo obywateli jest dobrem najwyższym – dodał.

Referendum ma zostać przeprowadzone w dniu wyborów parlamentarnych 15 października 2023 roku.

Pytania referendalne:

  • „Czy popierasz przyjęcie tysięcy nielegalnych imigrantów z Bliskiego Wschodu i Afryki, zgodnie z przymusowym mechanizmem relokacji narzucanym przez biurokrację europejską?” - brzmi pytanie, którego treść ogłosił premier Mateusz Morawiecki.
  • Czy popierasz wyprzedaż państwowych przedsiębiorstw?” - to pytanie, które ogłosił wcześniej prezes PiS Jarosław Kaczyński.
  • Czy jesteś za podwyższeniem wieku emerytalnego wynoszącego dziś 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn?” - o takim pytaniu poinformowała była premier i wiceprezes PiS Beata Szydło.
  • Treść czwartego pytania ma zostać ogłoszona w poniedziałek 14 sierpnia.

Opozycja zgodnie zachęca do bojkotu referendum. Jednak nie będzie to łatwe. Wzięcie udziału w głosowaniu, a zarazem odmowa partycypowania w plebiscycie oznaczać będzie konieczność odbioru kart do głosowania w wyborach do Sejmu i Senatu, a zarazem odnotowania na liście w komisji wyborczej faktu odmowy odbioru karty do oddania głosu w referendum. W przeciwnym wypadku, nawet jeśli oddamy „pusty” lub nieważny głos, zostanie on wliczony we frekwencję, która by wyniki okazały się wiążące przekroczyć musi 50 procent.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz
Komentarze
Reklama
Reklama
Reklama