Trójmiejscy historycy w speckomisji lex Tusk

W gronie dziewięciu członków komisji ds. badania rosyjskich wpływów znalazły się dwie osoby związane z Trójmiastem: pochodzący z Gdyni historyk i lustrator Sławomir Cenckiewicz oraz zastępca dyrektora Muzeum II Wojny Światowej Marek Szymaniak.
Dariusz
Szreter
31.08.2023 / 16:04

Lex Tusk. Cenckiewicz i Szymaniak w składzie komisji

W środę, 30 sierpnia posłowie Prawa i Sprawiedliwości wskazali i wybrali członków komisji powołanych na podstawie tzw. lex Tusk. Pozostałe kluby i koła parlamentarne nie wystawiły swoich kandydatów i zbojkotowały głosowanie, z wyjątkiem Konfederacji, która głosowała przeciw.

Spośród członków komisji (sami mężczyźni) najbardziej rozpoznawalnymi postaciami są doradca prezydenta Dudy prof. Andrzej Zybertowicz oraz dr hab. Sławomir Cenckiewicz, aktualnie dyrektor Wojskowego Biura Historycznego.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Wrze po podpisaniu "lex Tusk". Podpis skomentowali amerykański rząd, Bruksela, ale także Kasia Tusk

Urodzony w Gdyni Sławomir Cenckiewicz jest historykiem i publicystą zajmującym się przede wszystkim dziejami peerelowskich służb specjalnych (jego dziadek był funkcjonariuszem SB). Cenckiewicz w latach 2001-08 pracował w Instytucie pamięci Narodowej. Wsławił się badaniami nad współpracą Lecha Wałęsy ze Służbą Bezpieczeństwa. Napisał na ten temat trzy książki. Jest też autorem hagiograficznych biografii Lecha Kaczyńskiego i Anny Walentynowicz. W 2006 został bliskim współpracownikiem Antoniego Macierewicza, gdy ten jako wiceminister obrony nadzorował likwidację Wojskowych Służb Informacyjnych. Zlecenie tłumaczenia raportu Komisji Likwidacyjnej na rosyjski jeszcze przed jego publikacją, wywołało skandal, także ze względu na osobę tłumaczki, która mogła mieć związki z rosyjskim wywiadem. Raport ujawnił z imienia i nazwiska osoby, które pracowały dla WSI w Iraku i Afganistanie. Cenckiewicz jest też doradcą prezesa IPN Karola Nawrockiego oraz członkiem rady przy Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku.

Z IPN wywodzi się też urodzony w Bydgoszczy Marek Szymaniak. Z wykształcenia historyk o specjalizacji nauczycielskiej, pracował w tamtejszym oddziale Instytutu w latach 2006-17. Do Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku trafił krótko po jego przejęciu przez ekipę Karola Nawrockiego. Jak podaje jego biogram na stronie MIIWŚ: „Jako przewodniczący zespołu ds. ewaluacji wystawy stałej MIIWŚ odpowiadał za przygotowanie treści i realizację procesu zmian i uzupełnień wprowadzanych na ekspozycji głównej w latach 2017–2018”. Od 2021 roku jest zastępcą dyrektora ds. naukowych.

ZOBACZ TEŻ: Rosyjskie wpływy, unijne pieniądze i amerykański straszak. Wyścig po władzę czas zacząć

Marek Szymaniak nie odpowiedział na naszą prośbę o rozmowę.

O co chodzi w lex Tusk?

Powstała z inicjatywy PiS ustawa o powołaniu komisji ds. badania wpływów rosyjskich na bezpieczeństwo wewnętrzne RP w latach 2007-2022 weszła w życie 31 maja. 2 czerwca prezydent Andrzej Duda, który podpisał ustawę kilka dni wcześniej, skierował do Sejmu projekt jej nowelizacji. Sejm przyjął ją w połowie czerwca.

Ustawa nazywana jest potocznie lex Tusk, ponieważ opozycja twierdzi, że przygotowano ją po to by szukać „haków” na byłego premiera, a obecnie najważniejszego polityka opozycji. Początkowo ustawa dawała speckomisji możliwość pozbawiania prawa do sprawowania funkcji publicznych osobom uznanym za ulegające rosyjskim wpływom. Oznaczałoby to, że członkowie komisji mogliby decydować o tym, kto może, a kto nie zostać posłem czy ministrem. Prezydencka wersja ustawy nie daje im już takich kompetencji, niemniej większość prawników twierdzi, że w wielu punktach jest ona niezgodna z Konstytucją. Swoje zanipokojenie z powodu przyjęcia przez Polskę lex Tusk wyraziła Komisja Europejska i rząd Stanów Zjednoczonych.

Wesprzyj nas,

aby mieć wybór, alternatywę i dostęp do obiektywnej, wiarygodnej i rzetelnej informacji.
BEZ PROPAGANDY

Zawsze Pomorze Logo

 

ZAPRENUMERUJ E-WYDANIE

Zaprenumeruj

Komentarze