Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Ciągnął psa za autem. Bezwzględne więzienie dla Waldemara Bonkowskiego

Trzy miesiące bezwzględnego więzienia, 1 rok ograniczenia wolności w postaci prac społecznych w wymiarze 30 godzin miesięcznie, a także zapłata za postępowanie w obu instancjach zakaz posiadania psów na 5 lat – taki prawomocny wyrok zapadł w piątek, 19 kwietnia wobec Waldemara Bonkowskiego. Były senator skazany został za to, że trzy lata temu, ciągnąc swojego psa za samochodem, doprowadził do jego śmierci.
Waldemar Bonkowski
Waldemar Bonkowski skazany na bezwzględne więzienie

Autor: Karol Makurat | Zawsze Pomorze

Za co sądzony był Waldemar Bonkowski?

Sprawa dotyczy Waldemara Bonkowskiego [wyraził zgodę na publikację pełnego nazwiska oraz wizerunku – red.], byłego senatora na Kaszubach. Przypomnijmy, że w lutym 2018 roku został zawieszony w prawach członka Prawa i Sprawiedliwości za antysemickie wpisy w portalu społecznościowym i został parlamentarzystą niezrzeszonym, a półtora roku później już ostatecznie został wyrzucony z tej partii.

Obecnie tocząca się sprawa dotyczy jednak nie aktywności politycznej, a sytuacji z 30 marca 2021 roku, którą prokuratura uznała za znęcanie się nad zwierzęciem ze szczególnym okrucieństwem [to przestępstwo zagrożone karą od 3 miesięcy do lat 5 – red.]. Chodzi o nagranie zarejestrowane 30 marca 2021 przez nieustalonego kierowcę, na którym auto Waldemara Bonkowskiego ciągnie przywiązanego do haka holowniczego samochodu suczkę - Zoję. Zwierzę początkowo podążało za autem. Jednak w pewnym momencie przestało dotrzymywać kroku, było ciągnięte po jezdni, wskutek czego poniosło śmierć. Były polityk tłumaczy, że próbował w ten sposób sprowadzić zwierzę, które uciekło, do gospodarstwa oraz – zwłaszcza chorując wówczas na Covid-19 – nie miał siły włożyć psa do auta.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Waldemar Bonkowski winny śmierci psa. Ciągnął zwierzę za samochodem 

Sąd Rejonowy w Kościerzynie w I instancji skazał Waldemara Bonkowskiego na karę 1 roku więzienia w zawieszeniu na 3 lata oraz konieczność zapłaty 20 tysięcy złotych na rzecz jednego ze schronisk, jak również 5-letni zakaz posiadania psów. Wyrok został uchylony we II instancji, a teraz od wielu miesięcy ponownie toczy się przed Sądem Okręgowym w Gdańsku.

Czego żądała obrona i oskarżenie?

- Wnoszę o uniewinnienie, bo nie ma gorszego dla mnie, bardziej haniebnego oskarżenia niż to, że znęcałem się nad psami. Nigdy tego nie robiłem – podkreślił w emocjonalnym wystąpieniu w ramach tzw. mów końcowych Waldemar Bonkowski, prosząc by – jeśli orzeczona wobec niego zostanie konieczność zapłaty nawiązki, pieniądze trafiły do leśnych zwierząt ze schroniska „Jelonek” w Elblągu. 

Przekonywał, że w jego przypadku „sprawa jest polityczna”, bo choć przestał być już aktywnym politykiem, znany jest z konserwatywnych poglądów, które spotykają się zw wyrazami sprzeciwu.

Uniewinnienia domagali się również jego obrońcy, a oskarżenie wnosiło o wyrok skazujący oskarżonego na 1 rok i 10 miesięcy bezwzględnego więzienia.

CZYTAJ TEŻ: Koniec procesu Waldemara Bonkowskiego za śmierć psa 

Wyrok dla byłego senatora

– Z punktu oceny sądu sprawy o znęcanie się nad zwierzętami niestety i na szczęście są coraz częstsze; niestety – dlatego, że dochodzi do takich działań, na szczęście – gdyż rzeczywiście organy ścigania zaczęły obejmować poszczególne sytuacje okrutnego traktowania zwierząt ściganiem i w kontekście tej sprawy znaczenie ma nie to, jaką ewentualnie opcję polityczną oskarżony reprezentował,m czy też jakie poglądy polityczne reprezentuje, ale znaczenie ma jego działanie wobec konkretnego zwierzęcia w konkretnym miejscu i czasie – powiedziała w ustnym omówieniu motywów ogłoszonego w piątek 19 kwietnia 2024 roku, prawomocnego orzeczenia sędzia Joanna Więckowska z Sądu Okręgowego w Gdańsku.

Wobec byłego polityka zdecydowała się ona zastosować karę trzech miesięcy bezwzględnego więzienia, 1 roku ograniczenia wolności w postaci prac społecznych w wymiarze 30 godzin miesięcznie oraz utrzymać zakaz posiadania psów na 5 lat, a także obciążyć go kosztem zapłaty za postępowanie w obu instancjach.

Motywując wyrok, sędzia mówiła o prawnej definicji znęcania się nad zwierzętami, która dotyczy „zadawania albo świadomego dopuszczania do bólu i cierpień”. Zaznaczyła również, że określenie „szczególne okrucieństwo” dotyczy poziomu cierpienia zwierzęcia, co ocenia się przez pryzmat oceny „zwykłego człowieka”, a nie np. oczami sprawcy. W uzasadnieniu podkreślone zostało, że oskarżony, jako osoba publiczna musi liczyć się z większą reakcją społeczną, niezależnie od tego, czy chodzi o jego działania chwalebne, czy oceniane jako naganne. Jak mówiła sędzia Joanna Więckowska, przywoływane przez Waldemara Bonkowskiego zakażenie Covid-19, które spowodować miało u niego wysoką gorączkę i ogólnie zły stan organizmu, jako powodujące osłabienie i wymuszające ciągnięcie psa, którego miał on nie móc podsadzić do samochodu, potwierdzone zostało dopiero po około 12 dniach po zdarzeniu (choć faktycznie oskarżony miał zwracać uwagę na podwyższoną temperaturę, po zatrzymaniu przez policję to nie sygnalizował potrzeby asysty lekarza). Przypomniała też, że prędkość samochodu b. senatora w opowieściach jego samego była niska, podczas gdy sądowy biegły ocenił ją jako około 20 km/h.

ZOBACZ TEŻ: Były senator ciągnął psa za samochodem. Ekspert: Prędkość maksymalna ok. 22km/h

Sędzia zastrzegła także, że wyjaśnienia Bonkowskiego nie zawsze były spójne: raz miał twierdzić, że do śmierci Zoi doszło w sposób nagły – z powodu przerwania kręgu szyjnego, a kiedy indziej – że zwierzę konało przez pewien czas m.in. charcząc, a na policji, zanim znaleziono zwłoki Zoi, opowiadać o innym psie w kontekście sytuacji ciągnięcia za autem.

Komentarze do prawomocnego orzeczenia

– To farsa polityczna. Wasza obecność świadczy o tym, że jest to proces polityczny – stwierdził, zwracając się do licznie zgromadzonych dziennikarzy Waldemar Bonkowski. - Podejrzewam, że sąd uległ temu hejtowi lewackiemu i naciskom, i dlatego jest taki wyrok. Obawiam się, że w Polsce pod obecnymi rządami standardy sądów w sensie negatywnym, już przewyższają standardy Białoruskie, a zbliżają się do standardów północnokoreańskich – dodał.

Dopytywany przekonywał, że padł ofiarą nagonki, a w sprawie nie chodzi o prawa zwierząt, ale politykę. 

– Bardzo ubolewam nad moim psem, którego mi do dzisiaj brakuje. Nie było tam żadnego znęcania – zastrzegł były senator.

– Wyrok sądu odwoławczego jest wprawdzie odmienny od wniosków prokuratury zawartych w apelacji, niemniej jednak sąd dostrzegł potrzebę wymierzenia oskarżonemu kary bezwzględnej pozbawienia wolności w wymiarze 3 miesięcy pozbawienia wolności i jednego roku ograniczenia wolności. Łączny wymiar kary jest niewątpliwie dłuższy niż zapadł w wyroku I instancji i niewątpliwie będzie też bardziej dolegliwy dla oskarżonego niż kara z warunkowym zawieszeniem jej wykonania – oceniła prokurator Anna Włodarczyk z Prokuratury Rejonowej w Kościerzynie.

Jak zapowiedziała, śledczy zapoznają się z pisemnym uzasadnieniem orzeczenia i na tej podstawie podejmą decyzję w sprawie ewentualnej kasacji do Sądu Najwyższego. Pytana o to, czy wymierzoną b. politykowi karę można nazwać „surową” powiedziała, że mieści się ona w rozpiętości przewidzianej przez kodeks karny. - Chyba każdy musi sam odpowiedzieć sobie na to pytanie – dodała.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz
Komentarze
Pola 19.04.2024 22:27
Komentarz usunięty

Reklama
Reklama
Reklama