Między decyzją premiera a wetem prezydenta były jeszcze walka o zmniejszony wymiar lekcji religii, wprowadzanie nowych przedmiotów – przede wszystkim edukacji zdrowotnej, kryzys wokół prac domowych, spór o nauczycielskie nadgodziny, protest Solidarności… W rok 2026 polska szkoła wchodzi z całym pakietem nierozwiązanych problemów i konfliktów.
PRZECZYTAJ TEŻ: Rok szkolny już nie będzie taki sam. Zaczynają się zmiany
Weto zatrzyma reformę?
Zacznijmy od najnowszego problemu, czyli zawetowanej przez prezydenta Karola Nawrockiego nowelizacji ustawy Prawo oświatowe. Nowelizacja zmieniała m. in. podstawy programowe w szkołach i przedszkolach i miała umożliwić wdrożenie etapami w szkołach reformy programowej i przesunąć termin egzaminu ósmoklasisty na kwiecień.
- Zorganizowaliśmy specjalne konsultacje z ekspertami, nauczycielami, organizacjami oświatowymi i rodzicami. Po rozmowach z nimi oraz po ich apelach, nie mogę wyrazić zgody na taką ustawę – powiedział Karol Nawrocki. Stwierdził też, że nowelizacja prowadziłaby do chaosu w szkołach, ideologizacji edukacji oraz „eksperymentowania na całych rocznikach dzieci”. – Polska szkoła potrzebuje spokoju, wiedzy i stabilności, a nie nieprzemyślanych, chaotycznych zmian, które zaraz po wprowadzeniu trzeba będzie poprawiać.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: MEN ujawniło szczegóły reformy. Poloniści mówią o „przełomie”, zmiany m.in. w lekturach
Ministra Barbara Nowacka na stanowcze słowa prezydenta zareagowała równie stanowczo. – Reformę i tak zrobimy – zapowiedziała.
Jak miałoby się to odbyć? Mają w tym pomóc rozporządzenia. MEN twierdzi bowiem, że weto do zmian w Prawie oświatowym nie narusza fundamentu reformy, gdyż zmiany programowe nie wynikają z ustawy, lecz będą wprowadzane właśnie rozporządzeniami.
- Psy szczekają, karawana jedzie dalej – mówiła ministra na konferencji zwołanej po ogłoszeniu prezydenckiego weta. - Podstawa programowa jest w konsultacjach, Kompas Jutra wejdzie w życie. Dlatego, że to jest dobrze przemyślany projekt, przygotowany przez nauczycieli praktyków ze wsparciem Instytutu Badań Edukacyjnych. Oparty na praktykach, które od lat obowiązują w tych szkołach, w których dyrektorzy mają siłę, energię, determinację, a nauczyciele pomysły i wiedzą, że sprawczość jest kluczową kompetencją.
Jednak ministra Nowacka nie wspomniała, że o zawetowanie nowelizacji apelowały nauczycielskie związki zawodowe. Na początku grudnia o zawetowanie nowelizacji zaapelowały do Karola Nawrockiego m.in. Solidarność, Wolny Związek Zawodowy Forum-Oświata i Koalicja na Rzecz Ochrony Polskiej Szkoły. Wśród nich nie było jednak Związku Nauczycielstwa Polskiego.
- Z perspektywy dziecka, ucznia, kwestii wzmocnienia pomocy nauczycielskiej, odchudzenia podstawy programowej i zmniejszenia ogromnych treści, które szkoła musi wcisnąć w głowę uczniów, ta decyzja pana prezydenta jest zła – stwierdził Sławomir Broniarz, prezes ZNP. – Zresztą najistotniejsze punkty reformy zapewne i tak będą wdrażane poprzez rozporządzenia.
Kompas Jutra, czyli co?
O co zamierza rozporządzeniami walczyć MEN? „Reforma26. Kompas Jutra” zapowiada duże przekształcenia w polskiej edukacji. Głównym celem reformy jest odejście od przeładowanych treści i wykuwania encyklopedycznych faktów. Szkoła ma przygotowywać uczniów do funkcjonowania w zmieniającym się świecie - uczyć samodzielności, współpracy, myślenia krytycznego i skutecznego działania.
PRZECZYTAJ TEŻ: Edukacja z wojskiem. Szef MON i szefowa MEN na inauguracji projektu w Kartuzach
To największa od lat propozycja reorganizacji polskiej szkoły. Plan zakłada stopniowe wdrażanie nowych zasad od 1 września 2026 r. - począwszy od najmłodszych dzieci, aż po ostatnie klasy podstawówki. Pełna realizacja zmian ma potrwać około pięciu lat, a rodzice mogą spodziewać się większego nacisku na współpracę ze szkołą oraz wsparcia dziecka w rozwijaniu jego samodzielności.
Za przygotowanie i koordynację reformy odpowiada Instytut Badań Edukacyjnych. Już na starcie będzie wymagała od szkół reorganizacji pracy, intensywnych szkoleń, nowych materiałów dydaktycznych.
Barbara Nowacka zapowiedziała już, że MEN podejmie kroki, by przekonać nauczycieli do reformy. Od stycznia zamierza rozpocząć objazd po szkołach. - Żeby przekonać nauczycielki i nauczycieli, że te rozwiązania są tak naprawdę tym, co oni robią – powiedziała w Polsat News.
Edukacja zdrowotna 2.0?
Jednym z elementów przygotowań do reformy było wprowadzenie do programów nauczania nowych przedmiotów – edukacji zdrowotnej i obywatelskiej, które resort edukacji traktował jako zapowiedź nadchodzących zmian programowych. I przyznajmy – nie był to spokojny początek w przypadku edukacji zdrowotnej.
Protesty przeciwko wprowadzeniu jej do programów nauczania zarówno w podstawówkach, jak i w szkołach ponadpodstawowych były tak ostre, że w sprawę włączył się premier. Ogłosił – wbrew wcześniejszym zapowiedziom, e będzie to przedmiot obowiązkowy – że jednak to rodzice uczniów podejmą w tej kwestii decyzję. Zarówno protesty, jak i ta decyzja spowodowały, że frekwencja na zajęciach z edukacji zdrowotnej wynosi obecnie w skali kraju zaledwie 30 proc. - w zajęciach z edukacji zdrowotnej uczestniczy 920 925 uczniów.
WIĘCEJ: Edukacja zdrowotna z niską frekwencją. MEN podało oficjalne dane
Teraz MEN zapowiada, że będzie dożyło do tego, by status edukacji zdrowotnej się zmienił na obowiązkowy. Jak powiedziała rzeczniczka MEN Ewelina Gorczyca: „decyzje w sprawie przedmiotu muszą zapaść w I kwartale 2026 r.” i dodała, że nie ma ustaleń, by jakąś część przedmiotu wyłączyć i uczynić nieobowiązkową.
Nie trzeba więc proroka, by stwierdzić, że kampanie protestacyjne się powtórzą, pewnie z jeszcze większym impetem, ponieważ włączył się już w tę dyskusję prezydent. Jak podała kilka dni temu „Gazeta Wyborcza” Karol Nawrocki chce, by edukacja zdrowotna była w szkołach, ale w innej formie. Na spotkaniu w Pałacu Prezydenckim, które poprzedzało weto ustawy o reformie edukacji Kompas jutra padło stwierdzenie, że prezydent Nawrocki jest za tym, by edukacja zdrowotna była w szkołach, ale bez elementów ideologicznych. - Zaproponowano kolejne spotkanie w gronie ekspertów, gdzie ma być wypracowane jakieś rozwiązanie — przekazał cytowany przez GW” Paweł Mrozek z Akcji Uczniowskiej. Jedną z propozycji ma być usunięcie części o zdrowiu seksualnym.
Kościół ma plan na lekcje religii
Kolejny problem, który budził olbrzymie emocje – lekcje religii. Przypomnijmy: ministra Nowacka ograniczyła liczbę lekcji religii - lub etyki - do jednej tygodniowo (na pierwszej lub ostatniej lekcji), na co ostro zareagowali biskupi. Nawoływali do protestów, a arcybiskup Tadeusz Wojda, przewodniczący Konferencji Episkopatu Polskiego, przyznał kilka tygodni temu, że rozmawiał o tym problemie z papieżem.
Ministra się nie ugięła, wiadomo też już na pewno, że od od roku szkolnego 2026/27 lekcje religii mają być prowadzone także przy parafiach. Nie oznacza to jednak, że lekcje znikną ze szkół.
Biskupi zdecydowali, że za lekcje religii, które będą odbywać się także przy kościołach, ma odpowiadać nowe Dyrektorium Katechetyczne. Program nauczania ma być dopełnieniem podstawy programowej w szkołach. Zajęcia poprowadzą katechiści. - Zadaniem katechisty jest dzielenie się swoją wiarą, aby pomóc dzieciom, młodzieży i dorosłym wejść w doświadczenie wiary – wyjaśniał w rozmowie z PAP prymas Polski abp Wojciech Polak. Zaznaczył, że „nie wszyscy katecheci będą katechistami”. W szkołach nadal będą prowadzone lekcje religii, które prowadzą właśnie katecheci.
Katechiści parafialni – jak tłumaczył prymas - powinni pochodzić z różnych grup, wspólnot czy ze stowarzyszeń działających w parafii i muszą mieć do tego powołanie. O tym, czy dana osoba - mężczyzna lub kobieta - mogą pełnić tę posługę, decyduje proboszcz parafii.
Konferencja Episkopatu Polski przedstawiła też nowe założenia programowe nauczania religii w szkołach. - Celem jest dostosowanie wychowania religijnego do współczesnych wyzwań: religijnych, kulturowych i społecznych - stwierdzili biskupi. Program nauczania ma być poddany konsultacjom w styczniu i lutym 2026 r., a nowe podręczniki mają być gotowe do 1 września 2027 r.
PRZECZYTAJ: Barbara Nowacka: Dla mnie ważniejsza jest opinia nauczyciela i rodzica niż opowieści biskupów
Co dalej z pracami domowymi?
Kolejnym zapalnym punktem w tym roku będzie z pewnością dyskusja nad przyszłością prac domowych. W październiku Instytut Badań Edukacyjnych przekazał MEN raport dotyczący skutków ograniczenia prac domowych i opublikował komunikat z wnioskami z badań. Kilka tygodni później Instytut opublikował rekomendacje przygotowane w ramach prac eksperckich, ale po krótkim czasie je wycofał, Dyrektor IBE przyznał, że sposób publikacji nie spełnił standardów, przeprosił część osób wskazywanych jako współautorzy (o czym oni sami nie wiedzieli) i zapowiedział ponowne uzgodnienia w tej sprawie. Nadal więc nie wiadomo, czy zlikwidowane w kwietniu 2024 r. prace domowe wrócą i ewentualnie w jakiej formie miałoby się to odbyć.
Tak dla nowelizacji Karty Nauczyciela
Warto też przypomnieć, że prezydent – wetując Prawo oświatowe, podpisał jednak ustawę zmieniającą Kartę Nauczyciela, która zakłada m.in. wypłacanie nauczycielom wynagrodzeń za niezrealizowane godziny ponadwymiarowe, jeśli nastąpiło to z przyczyn niezależnych od nich, np. z powodu wycieczki szkolnej (to tzw. ustawa naprawcza). Ustawa weszła w życie 1 stycznia 2026 r. Nauczyciele nie będą już tracić pieniędzy za ponadwymiarówki, jeśli zajęcia nie odbyły się z przyczyn niezależnych od nauczyciela. Jednocześnie nauczyciele mają otrzymać wyrównanie utraconych zarobków z powodu działania tych przepisów KN za okres 1 września 2025 – 31 grudnia 2025 r. Wypłaty wyrównań mają nastąpić do 6 lutego.








![Policyjny radiowóz driftował na rondzie w Słupsku? Jest stanowisko komendy [FILM] Policyjny radiowóz driftował na rondzie w Słupsku? Jest stanowisko komendy [FILM]](https://static2.zawszepomorze.pl/data/articles/sm-16x9-drift-slupsk-1767694266.png)













Napisz komentarz
Komentarze