Peperino od momentu otwarcia zdobyło wierne grono stałych bywalców, a w sezonie letnim wielokrotnie pękało w szwach. W restauracji, specjalizującej się we włoskiej kuchni, goście cenili atmosferę i smaki, które przez lata wyróżniały lokal na tle innych miejsc w Trójmieście.
„Jesteśmy zmuszeni zakończyć działalność"
W opublikowanym komunikacie na mediach społecznościowych właściciele z żalem poinformowali:
„Szanowni Goście Restauracji Peperino, z ogromnym smutkiem pragniemy zakomunikować, że po 10 latach funkcjonowania, z powodu zakończenia umowy poddzierżawy oraz braku zgody na jej przedłużenie ze strony władz miasta, jesteśmy zmuszeni zakończyć naszą działalność z dniem 2.02.2026 r.”
Podkreślili również swoją wdzięczność klientom za lata wspólnych doświadczeń kulinarnych i wzruszających chwil. Po publikacji pierwotnego oświadczenia, restauratorzy doprecyzowali tło całej sytuacji, wskazując na kwestie prawne i inwestycyjne, związane z umową dzierżawy terenu:
„Chcemy wyjaśnić, dlaczego Peperino musi się zamknąć. Miasto nie przedłużyło umowy najmu, mimo że działaliśmy w tym miejscu od dekady, zdobywając sympatię klientów i tworząc lokal z duszą.”
PRZECZYTAJ TEŻ: Corpus Gym w Brzeźnie zagrożony rozbiórką. Klub: „Pozwólcie nam zostać”
Według właścicieli lokal nie miał wpływu na decyzję miasta, co ich zdaniem pozbawiło restaurację szansy na kontynuowanie działalności. W przekazanym oświadczeniu zaznaczyli również, że lokal funkcjonował na podstawie poddzierżawy, a nie bezpośredniej umowy z miastem.

(fot. facebook.com/peperino.gdansk)
GOS: „Przedłużenie umowy nie może być automatyczne”
Do sprawy odniosły się również przedstawiciele Gdańskiego Ośrodka Sportu, podkreślając, że właściciele restauracji Peperino nie byli bezpośrednią stroną umowy zawartej z miastem.
Lokal funkcjonował jako poddzierżawca na podstawie porozumienia z prywatnym dzierżawcą terenu. Umowa dzierżawy działki przy ul. Hallera 280 została podpisana 1 lipca 2010 roku pomiędzy GOS a firmą Aperis i obowiązywała do 30 czerwca 2025 roku. Obejmowała ona teren o powierzchni 3456 m kw., na którym powstał plac zabaw oraz obiekt gastronomiczny.
Jak wyjaśnia Krzysztof Piekło, rzecznik prasowy Gdańskiego Ośrodka Sportu, czynsz dzierżawny - uwzględniający poniesione przez dzierżawcę nakłady inwestycyjne - początkowo wynosił niespełna 3 tys. zł brutto miesięcznie i był corocznie waloryzowany, osiągając pod koniec obowiązywania umowy poziom około 5 tys. zł brutto. Obecnie, jak informuje GOS, zadłużenie dzierżawcy wobec ośrodka wynosi ponad 34 tys. zł brutto i wynika z naliczonych kar za korzystanie z terenu po wygaśnięciu umowy.
CZYTAJ TAKŻE: Wraca spór o to, czy i jak zabudować gdańskie Brzeźno. Aktywiści biją na alarm ws. pasa nadmorskiego
- Zawarcie nowej umowy lub jej przedłużenie nie może odbyć się automatycznie ani w trybie bezprzetargowym, ponieważ mówimy o gruncie należącym do miasta Gdańska, czyli wspólnym dobru mieszkańców - tłumaczy w rozmowie z portalem trojmiasto.pl Krzysztof Piekło. - Przez wiele lat teren ten był użytkowany na warunkach, które nie odpowiadają dzisiejszym realiom rynkowym. Dlatego planujemy przeprowadzenie otwartego przetargu, który w sposób transparentny pozwoli wyłonić nowego dzierżawcę i ustalić rynkowy czynsz.
Rzecznik podkreśla jednocześnie, że miasto zamierza zachować w tym miejscu funkcję gastronomiczną oraz przeprowadzić rewitalizację terenu z myślą o mieszkańcach. W planowanym postępowaniu będą mogły wziąć udział wszystkie zainteresowane podmioty, w tym także dotychczasowi poddzierżawcy.
Stanowisko dzierżawców
Właściciele lokalu, Andrzej Pytlak oraz Jacek Podworski z firmy Aperis,w odpowiedzi na stanowisko GOS opublikowali obszerne oświadczenie, w którym przedstawili swoją perspektywę na zakończoną działalność:
„Dziękujemy Gdańskiemu Ośrodkowi Sportu za przedstawienie własnego stanowiska dotyczącego sytuacji związanej z umową dzierżawy obiektu przy ul. Hallera 280 w Gdańsku Brzeźnie, gdzie mieści się restauracja Peperino. W odpowiedzi na oświadczenie GOS przedstawiamy nasze wspólne stanowisko.”
W oświadczeniu właściciele przypomnieli, że:
- grunt, na którym stoi restauracja, był przedmiotem przetargu jako niezabudowana działka, na który zgłosiła się tylko ich firma.
- czynsz dzierżawny został ustalony w 2010 r. przez Gdański Ośrodek Sportu i był rynkowy w tamtych realiach.
- od początku chcieli stworzyć atrakcyjne miejsce dla Brzeźna i mieszkańców miasta, co potwierdza nowoczesny projekt budynku oraz zagospodarowanie terenu wokół.
Jak zaznaczyli:
„Nasz budynek został zaprojektowany bardzo nowocześnie, z uwzględnieniem nadmorskiego charakteru, stając się wizytówką gdańskiego Brzeźna.”
Podkreślili też, że inwestycja została sfinansowana z kredytu, którego spłatę zakończono dopiero w czerwcu 2025 roku.
Propozycje kontynuacji działalności i spór z miastem
Restauratorzy przyznali, że pierwotna umowa przewidywała zwrot działki w stanie niezabudowanym, co oznaczałoby rozbiórkę całej restauracji i elementów zagospodarowania terenu. Taka perspektywa wydawała im się absurdalna i nieekonomiczna, więc jeszcze w 2025 r. podjęli rozmowy z Gdańskim Ośrodkiem Sportu i przedstawicielami władz miasta.
W ramach negocjacji zaproponowali:
- przedłużenie umowy o 5 lat,
- po tym okresie nieodpłatne przekazanie budynku Miastu Gdańsk,
argumentując, że miasto zyska gotowy obiekt o wartości kilku milionów złotych oraz potencjał do wyższych wpływów z dzierżawy.
„Uważamy, że nasza propozycja była uczciwa, gdyż Miasto Gdańska miało uzyskać budynek oraz zagospodarowany teren, czyli nakłady o wartości kilku milionów złotych.”
Mimo uzgodnienia w kwietniu 2025 r. aneksu do umowy i czterokrotnego podniesienia czynszu, słowne zapewnienia (o których mówili dzierżawcy), o finalizacji nowej umowy nie zostały zrealizowane. W efekcie restauratorzy zostali powiadomieni o konieczności zwrotu terenu i przygotowaniu nowego przetargu.
Pytania o przyszłość inwestycji
W oświadczeniu nie zabrakło krytyki wobec Gdańskiego Ośrodka Sportu i miejskich władz:
„Pisząc dziś o nieadekwatnym czynszu, GOS widzi piękny budynek i miejsce, w którym ludzie chętnie spędzają czas, a nie goły plac ze zrujnowanym szaletem, jaki istniał przed inwestycją.”
Pytlak i Podworski stawiają także pytania o to, jak takie decyzje wpłyną na klimat inwestycyjny w mieście i czy przyszli przedsiębiorcy będą chętni współpracować z Gdańskiem:
„Czy taki klimat i takie decyzje będą dobrze odbierane przez inwestorów chcących współpracować z Miastem Gdańska?”
Na razie nie wiadomo, jaka przyszłość czeka budynek, w którym funkcjonowała popularna restauracja. Wszystko zależy od rozstrzygnięcia przetargu.























Napisz komentarz
Komentarze