Życie i miliardy utopione w butelkach. Jak pije Pomorze?

W przedostatnim tygodniu stycznia do Sejmu trafią dwa projekty ustaw dotyczące m.in. zakazu reklamy alkoholu oraz jego sprzedaży na stacjach paliw, w zakładach leczniczych oraz w godzinach nocnych na terenie całego kraju. Czy oznacza to, że jakimś cudem nagle wszyscy wytrzeźwiejemy? Sprawdzamy!
alkoholizm, zdjęcie ilustracyjne
Nocna prohibicja, zakaz reklamy i nowe przepisy mają ograniczyć dramatyczne koszty społeczne oraz zdrowotne picia

Autor: Canva | Zdjęcie ilustracyjne

Koszty społeczne alkoholizmu w Polsce. 186 miliardów złotych rocznie!

– Umieralność polskich mężczyzn z powodu problemów zdrowotnych związanych z piciem alkoholu była w 2020 roku ponad dwukrotnie wyższa niż w pozostałych krajach Unii Europejskiej – poinformowała w czwartek, 8 stycznia wiceminister zdrowia Katarzyna Kęcka podczas posiedzenia sejmowych komisji zdrowia i gospodarki. 

  • Dodała przy tym, że koszty społeczne i ekonomiczne picia w Polsce sięgają 186 miliardów złotych rocznie.
  • Dla porównania – ubiegłoroczne wydatki państwa na obronę to 175 miliardów złotych, czyli 11 miliardów złotych mniej.

Nowe przepisy antyalkoholowe. Co zakładają projekty ustaw?

– Czy nas na to stać? – pytają coraz częściej posłowie. Jeszcze w styczniu tego roku Sejm zajmie się dwoma projektami nowelizacji zmieniających podejście państwa do picia alkoholu.

Projekt Lewicy. Zakaz reklamy i ograniczenia sprzedaży

Lewica chce, by: 

  • zakazano reklamy wszystkich alkoholi, łącznie z piwem,
  • zakazu sprzedaży alkoholu na stacjach paliw i w sanatoriach,
  • napoje procentowe na terenie całego kraju można było kupić jedynie od godziny 6 rano do godziny 22.

Projekt Polski 2050. Walka z „małpkami”

Nieco mniej restrykcyjny projekt Polski 2050 zakłada: 

  • zakaz reklamy wszelkiej maści alkoholu,
  • wycofanie ze sprzedaży popularnych „małpek”,
  • rozszerzenie uprawnień gmin do wprowadzania nocnej prohibicji.

Jak pije Pomorze? Statystyki alkoholizmu w województwie pomorskim

Dostępność alkoholu – sklep za każdym rogiem

Dr n. med. Maciej Dziurkowski kierujący oddziałem leczenia uzależnień w Szpitalu dla Nerwowo i Psychicznie Chorych w Starogardzie Gdańskim z rezerwą podchodzi do pomysłów polityków.

– Mówimy o ogromnym problemie dotykającym ludzi w każdym wieku – podkreśla. – Myślę, że nie da się go rozwiązać takimi chwytami, jak ograniczenie sprzedaży w nocy czy zakaz sprzedaży na stacjach benzynowych. Istotą problemu są na pewno wysoka podaż alkoholu i jego niskie ceny, a także powszechna dostępność, pozwalająca kupić alkohol na każdym rogu ulicy.

Także tuż za rogiem szpitala w Kocborowie jest sklep, w którym pacjenci po zakończeniu leczenia mogą od razu kupić alkohol.

  • Światowa Organizacja Zdrowia zaleca, by jeden sklep z alkoholem przypadał na 1000-1500 mieszkańców.
  • W Gdyni z jednego sklepu oferującego wódkę, wino czy piwo może korzystać przeciętnie 302 mieszkańców.
  • W kraju niewiele mniej, bo 300.  

Ile Gdynianie wydaja na alkohol?

  • Statystyczny Gdynianin, co wynika z badań socjologicznych przeprowadzonych na 1018 dorosłych osobach w 2025 roku na zlecenie miasta, wydaje rocznie na alkohole 1989 złotych.

Eksperci: Schizofreniczne podejście państwa do alkoholu

Eksperci zwracają uwagę, że stosunek państwa do picia jest z lekka schizofreniczny. Z jednej strony bowiem, do rządzących docierają wstrząsające dane o miliardach topionych w butelkach, z drugiej – odczuwają ogromną presję biznesu. 

Podczas wspomnianego już posiedzenia dwóch komisji sejmowych przedstawiciele przedsiębiorców ostrzegali, że nocne ograniczenie liczby punktów sprzedaży: 

  • naruszy „zasady wolności gospodarczej i równość podmiotów gospodarczych”,
  • a ponadto odrodzi tzw. szarą strefę.

– Niestety, jest to świetny interes dla państwa – słyszę od dr. Dziurkowskiego. – Podatek od sprzedaży zasila budżet. Część tych pieniędzy idzie na walkę z alkoholizmem, ale równocześnie jest to źródło dochodu dla państwa. Ale też koszty picia alkoholu w ogóle są przecież ogromne.

Uzależnienie od alkoholu na Pomorzu. Skala problemu

Ile osób jest uzależnionych?

Nie mówimy tu o piciu okazjonalnym. 

  • Ocenia się, że problem uzależnienia od alkoholu dotyka około 15 proc. społeczeństwa.
  • A to oznacza, że w województwie pomorskim uzależnionych być może ponad 370 tys. osób.

Leczenie uzależnień na Pomorzu. Statystyki NFZ

Ilu z nich korzysta z terapii? Jak przekazała nam Monika Kierat z Pomorskiego Oddziału NFZ: 

  • liczba pacjentów korzystających z różnego rodzaju form leczenia w latach 2023-2025 – aczkolwiek wzrastająca każdego roku – nie przekroczyła 15 tysięcy rocznie.

Za to wyraźnie widać, jak rosną koszty leczenia.

RokLiczba pacjentówKoszt leczenia
2023poniżej 15 00057 milionów złotych
2024poniżej 15 00065 milionów złotych
2025poniżej 15 00072 miliony złotych

(źródło danych: NFZ)

W 2023 roku było to prawie 57 mln złotych, w 2024 roku już ponad 65 mln zł, by w 2025 roku przekroczyć 72 mln złotych.

Genetyczne podłoże alkoholizmu. Problem międzypokoleniowy  

A leczyć trzeba, bo jest to choroba mająca, niestety, podłoże genetyczne. 

Obserwujemy na przestrzeni kilkudziesięciu lat naszej pracy kolejne pokolenia osób uzależnionych. Zauważamy, że rodzice oraz dziadkowie nadużywają alkoholu, a ich wnukowie już środków odurzających. Ludzie ci wypadają z rynku pracy. Następuje u nich psychodegradacja, degradacja życia zawodowego, degradacja życia rodzinnego. Zaś powrót do normalnego funkcjonowania, jeżeli w ogóle się uda, trwa latami.

dr n. med. Maciej Dziurkowski / szef oddziału leczenia uzależnień w Szpitalu dla Nerwowo i Psychicznie Chorych w Starogardzie Gdańskim

Koszt prywatnego leczenia alkoholizmu

Jako że oddziały leczenia uzależnień pękają w szwach, część lepiej sytuowanych pacjentów korzysta z prywatnych placówek. Są to jednak spore koszty. I tak, np.: 

  • w Gdyni sześciogodzinne odtruwanie w jednym z prywatnych gabinetów wraz z wszywką kosztuje prawie 1900 zł,
  • im dłużej trwa odtruwanie, tym drożej.

Wprawdzie dostępne są leki, które zmniejszają głód lub wywołują niechęć do alkoholu, ale bez wcześniejszego odtrucia i psychoterapii trudno zwyciężyć nałóg. Wśród lekarzy krąży opowieść-legenda, że już w latach 60-tych XX wieku stworzono w Stanach Zjednoczonych  lek, który powodował natychmiastowe wytrzeźwienie. Ze względu na potężne lobby alkoholowe i niewyobrażalne zyski producentów, miał on zostać natychmiast wycofany. Czy jest w tym ziarno prawdy? Zapewne nigdy się tego nie dowiemy.

Kontrowersyjna reklama alkoholu. Mikołaj zachęca do picia 

Przed świętami Bożego Narodzenia niektóre stacje telewizyjne pokazały Tomasza Karolaka, do złudzenia przypominającego postać Mikołaja z serii filmów „Listy do M.”. Popularny aktor wypijał kolejne piwa, a obok błyszczała na zielono choinka ustawiona z pustych butelek. Reklama wywołała ogromne kontrowersje i dyskusje na temat granic promocji alkoholu ewidentnie kierowanej do młodszych odbiorców. Wśród nich także tych, którym za kilka lat geny mogą nie pozwolić przestać pić.

– Ogólnie rzecz biorąc, dziwi mnie, że alkohol jest nadal reklamowany w mediach – zastanawia się dr Maciej Dziurkowski. – Taka reklama na pewno nie sprzyja ograniczeniu konsumpcji, zwłaszcza przez osoby młode. 

Nieporozumieniem jest pozwalanie, by reklamy alkoholu zawierały elementy związane z: radością, rozrywką, sportem, wakacjami, wypoczynkiem, sprawiające, by po prostu alkohol dobrze się kojarzył.

dr n. med. Maciej Dziurkowski / szef oddziału leczenia uzależnień w Szpitalu dla Nerwowo i Psychicznie Chorych w Starogardzie Gdańskim

Dziś, gdy kolejne gwiazdy i celebryci mówią pieszczotliwie o „łomżuni” lub proponują sobie wzajemnie „przejście na Ty”, warto przypomnieć klasykę filmu dokumentalnego sprzed 55 lat. Z okazji rocznicy powstania Państwowego Monopolu Spirytusowego, Marek Piwowski nakręcił w 1971 roku wstrząsający film pt. „Korkociąg” przedstawiający różne stadia choroby alkoholowej – od halucynacji, przez delirium tremens, po agonię. Był to jeden z odważniejszych dokumentów tamtych czasów.

Nocna prohibicja na Pomorzu. Które miasta wprowadzają ograniczenia?

  • Z sondażu IRBIS wynika, że prawie 70 proc. Polaków chce, by w ich miejscowości nie sprzedawano alkoholu nocą. 

Dlatego, nie czekając na odgórne wytyczne, kolejne polskie miasta pod naciskiem obywateli wprowadzają nocne ograniczenia.

Sopot – pionier nocnej prohibicji

Na Pomorzu ścieżki przetarł Sopot, znużony nocnymi imprezami i awanturami pijanych gości. 

  • W 2018 roku zakazano tam sprzedaży alkoholu między godziną 2 a 6 rano. 

Można było wprawdzie napić się w tym czasie w licznie otwartych lokalach, ale, po pierwsze – drożej, a po drugie – podniesiono wiek kupujących do 21 lat. W efekcie liczba nocnych interwencji spadła o połowę.

W 2025 roku do miast trzeźwych nocą dołączyły Słupsk, Tczew i we wrześniu – Gdańsk.  

Tczew – nocna prohibicja od maja 2025 roku

  • Tczew wprowadził nocną prohibicję (od godz. 23 do 6 rano) 25 maja 2025 roku, i od razu zrobiło się wyraźnie spokojniej. 

Widząc efekty, rada miasta zadecydowała się na następny krok, by sklepy z alkoholem nie mogły funkcjonować przy szkołach, przedszkolach i miejscach terapii osób uzależnionych.

Słupsk – zakaz od sierpnia 2025 roku

  • W Słupsku, gdzie od sierpnia ubiegłego roku nie można kupić alkoholu między godziną 22 a 6., liczba interwencji związanych z zakłócaniem spokoju spadła o jedna trzecią.

Gdańsk – są efekty nocnej prohibicji

Widoczne są też skutki ograniczenia nocnej sprzedaży alkoholu w Gdańsku.

– Zebraliśmy dane dotyczące trzech pełnych miesięcy (wrzesień, październik, listopad 2025 roku), podczas których obowiązywały przepisy dotyczące zakazu sprzedaży alkoholu – mówi podinsp. Magdalena Ciska, oficer prasowa Komendanta Miejskiego Policji w Gdańsku. – Okres ten został porównany do analogicznego w roku 2024.  

Okazuje się, że między wrześniem a listopadem ubiegłego roku gdańska policja:

  • zanotowała o 131 mniej przypadków zakłócania spokoju i porządku publicznego,
  • o 35 spadła liczba osób pijących alkohol w miejscu publicznym,
  • a do pogotowia dla osób nietrzeźwych trafiło 29 delikwentów mniej,
  • liczba Niebieskich Kart zmniejszyła się z 247 do 190,
  • w trzech miesiącach ubiegłego roku zanotowano tylko jeden wypadek z udziałem nietrzeźwego kierowcy (w analogicznym okresie 2024 roku były ich cztery),
  • liczba zatrzymanych nietrzeźwych kierowców spadła ze 187 do 138.

Gdynia bez nocnej prohibicji. Trzy dzielnice blokują uchwałę

Dr Maciej Brosz, autor wspomnianego już kompleksowego badania na temat wzorców konsumpcji alkoholu i substancji psychoaktywnych wśród Gdynian zadał pytanie o ich stosunek do ograniczenia dostępności alkoholu w przestrzeni publicznej. 

  • Za ograniczeniem opowiedziała się większość, czyli 58,6 proc. (najwięcej, bo ponad 70 proc., z Oksywia, Grabówka i Dąbrowy).
  • Przeciwne zdanie miało 40,9 proc. dorosłych ankietowanych.

Patrząc na efekty nocnego zakazu sprzedaży alkoholu w sąsiednich miastach, gdyńscy radni zapowiedzieli chęć wprowadzenia podobnych ograniczeń od stycznia tego roku. Okazało się jednak, że trzy dzielnice – Karwiny, Chylonia i Dąbrowa – zablokowały uchwałę. I to nie przez sprzeciw, ale przez... brak opinii.

– Prawnik przekazał nam, że nie grozi nam zaskarżenie uchwały przez firmy, które sprzedają alkohol w mieście, jeśli zdobędziemy wszelkie możliwe opinie, m.in. od policji, wojska, organów doradczych i rad dzielnic – mówi Łukasz Piesiewicz, gdyński radny KORMiL. – Przy czym negatywne opinie – a wyraziło je aż 7 z 20 rad dzielnic (m.in. Orłowa, Oksywia, Witomina, Chwarzna-Wiczlina) nie mogły wpłynąć na stanowisko rady miasta. 

Niestety, trzy rady nie rozstrzygnęły w głosowaniu tej kwestii. Oznacza to brak spełnienia wymogu ustawowego zasięgnięcia opinii w jednostkach pomocniczych.

Łukasz Piesiewicz / gdyński radny KORMiL

Łukasz Piesiewicz w grudniu ubiegłego roku zaapelował do wspomnianych trzech rad dzielnic, by wreszcie rozstrzygnęły, czy są za, czy przeciw? Na razie bez efektów.

Rządowy projekt ustawy antyalkoholowej. Co zakłada?

Oprócz projektów nowelizacji ustawy o wychowaniu w trzeźwości autorstwa Lewicy i Polski 2050, jest jeszcze jeden – rządowy, firmowany przez Ministerstwo Zdrowia. Założenia są podobne. To m.in.:

  • zakaz promocji alkoholu, łącznie z piwem,
  • nocny zakaz sprzedaży,
  • usunięcie napojów procentowych ze stacji paliw.

Tu też widoczne są sprzeciw przedsiębiorców i strategia na przeczekanie. Widać to także w rządzie. Michał Jaros, minister rozwoju i technologii zaproponował na styczniowym posiedzeniu dwóch komisji w Sejmie, by nad rządowym projektem jeszcze popracować.

Śmiertelność z powodu alkoholizmu. „Działa jak trucizna"

– Ilu pana pacjentów zmarło z powodu alkoholu? – pytam dr. Macieja Dziurkowskiego.

– Na moim oddziale umierają dwie-cztery osoby rocznie – odpowiada lekarz. – Trudno powiedzieć, ilu umiera poza oddziałem. Może to być kilkadziesiąt osób. Mówimy tu o zgonach pacjentów będących przeważnie między trzydziestym a czterdziestym rokiem życia. Nie są obciążeni innymi chorobami, po prostu sam wieloletni proces alkoholizowania się doprowadza do majaczenia, delirium, niewydolności wszystkich układów i śmierci. To działa jak trucizna, po prostu.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama