Reklama

Burmistrz Chojnic z podwyżką? Opozycja apeluje o honor, urzędnicy tłumaczą się przepisami

Na najbliższej sesji radni Rady Miejskiej w Chojnicach będą decydować o waloryzacji wynagrodzenia burmistrza Chojnic. Zgodnie z projektem uchwały Arseniusz Finster ma zarabiać 21,8 tys. zł brutto, czyli o nieco ponad 600 zł więcej, niż do tej pory. Jak tłumaczą urzędnicy, koretka jego pensji to efekt możliwości, jakie daje nowelizacja przepisów dotyczących wynagradzania pracowników samorządowych. Opozycja jest na "nie".
Wynagrodzenie burmistrza Chojnic w górę. Opozycja apeluje o... honor
Rada Miejska w Chojnicach zajmie się podwyżką wynagrodzenia burmistrza Arseniusza Finstera.

Autor: Olek Knitter | Zawsze Pomorze

Podwyżka z wyrównaniem

Podczas poniedziałkowej sesji (18 maja), radni Rady Miejskiej w Chojnicach zadecydują czy waloryzować, czyli podwyższyć wynagrodzenie burmistrzowi Chojnic i to od... stycznia tego roku (burmistrz otrzyma wyrównanie od 1 stycznia tego roku). Jeśli burmistrz podwyżkę otrzyma, a arytmetyka sił w radzie w tym przypadku mówi jasno, że tak się stanie, to kwota wynagrodzenia i dodatków będzie wyższa w sumie o 628 zł. Radni, zgodnie z projektem, będą uchwalać wynagrodzenie burmistrza w wysokości 21,8 tys. zł, czyli w maksymalnej kwocie, jaką może on otrzymać. 

CZYTAJ TEŻ: Burmistrz Chojnic zawiadamia prokuraturę po kłótni radnych w bibliotece

Co się składa na podwyżkę? Wynagrodzenie zasadnicze o kwotę 330 zł, dodatek funkcyjny o 110 zł, dodatek za wieloletnią pracę o 66 zł i dodatek specjalny o 132 zł.

Wynagrodzenie burmistrza Chojnic:

  • wynagrodzenie zasadnicze: 11 280 zł
  • dodatek funkcyjny: 3 760 zł
  • dodatek za wieloletnią pracę w wysokości 20% wynagrodzenia zasadniczego: 2 256 zł
  • dodatek specjalny w wysokości 30% wynagrodzenia zasadniczego i dodatku funkcyjnego: 4 512 zł

- Wskazane kwoty wynagrodzenia burmistrza wynikają wprost z obowiązujących w tym zakresie przepisów, a zmiana ustalonego uprzednio wynagrodzenia wynika z Rozporządzenia Rady Ministrów z 25 lutego 2026 r. Ustalone wynagrodzenie burmistrza nie przekracza maksymalnego wynagrodzenia, o którym mowa w ustawie – czytamy w uzasadnieniu.

Co na to sam burmistrz? 

- Moi najbliżsi partnerzy samorządowi, czyli starostwa i wójt, mają podjęte uchwały przez swoje rady w taki sposób, że jak premier wydaje rozporządzenie związane z wynagrodzeniami samorządowymi, to oni automatycznie mają waloryzację. I obaj mają tę najwyższą stawkę, jaką może mieć samorządowiec. Ja takiego mechanizmu nie wprowadziłem, dlatego każdorazowo moja waloryzacja staje na sesji Rady Miejskiej. Mówimy tu o kwocie 628 zł brutto, co stanowi ok. 3 proc. wartości mojego wynagrodzenia – komentuje burmistrz Arseniusz Finster.

Radna: Jestem zastrzelona

A co o tej propozycji sądzi opozycja włodarza?

- Jestem zastrzelona kolejną propozycją podwyżki dla burmistrza. Jego płaca jest dla przeciętnego człowieka czymś horrendalnie wysokim i wyciąga dłoń po kolejne pieniądze. Co prawda są one ustawowo należne, ale apeluję do jego honoru, bo mam zastrzeżenia co do jego relatywizmu moralnego. Pan burmistrz oczekuje od rady podwyżki swojego wynagrodzenia, a pracownicy administracji szkół podległych burmistrzowi z wyższym wykształceniem zarabiają niewielkie pieniądze, niewiele wyższe od osób, które np. w tych szkołach sprzątają, do czego wyższe wykształcenie potrzebne nie jest. I to jest upokarzające traktowanie tej grupy społecznej – uważa radna Marzenna Osowicka.

Zwolennikiem podwyżki nie jest też radny Kamil Kaczmarek.

- Coś mi tu się nie składa – uważa radny Kamil Kaczmarek. - Mamy rekordowy deficyt, rekordowy dług i przyznajemy burmistrzowi rekordowe wynagrodzenie. To jest demotywujące. To tak samo, jakbyśmy dawali podwyżkę napastnikowi, który nie strzela bramek czy płacili w nowym sezonie maksymalne wynagrodzenie bramkarzowi, który w poprzednim wpuścił rekordową liczbę bramek.

Radny Kaczmarek zwraca uwagę, że w ostatnich pięciu latach miasto zaciągnęło kredyty na kwotę 100 mln zł, a za same odsetki od tych kredytów mogłoby wyremontować kilka ulic. 

- A to są zobowiązania na kolejne kilkanaście lat i teraz, w latach tłustych, gdy pieniądz jest tańszy, na co my tutaj nie mamy wpływu, powinniśmy raczej kredyty spłacać i zmniejszać dług, który wynosi ok 112-113 mln zł, a nie zaciągać kolejne zobowiązania. A w Chojnicach w latach poprzedzających ustąpienie burmistrza z powodu dwukadencyjności, ma być rekordowe zadłużenie miasta i to następca będzie musiał spłacać te wszystkie zobowiązania – dodaje Kamil Kaczmarek.

Zdaniem skarbniczki chojnickiego Urzędu Miejskiego Wioletty Szreder sprawa deficytu miasta wygląda niebezpiecznie tylko z pozoru i jej zdaniem nie ma powodów do zmartwień, bo miasto np. dysponuje wolnymi środkami, które powstały z niewykorzystanych środków czy z nadwyżki, a są one zaksięgowane jako deficyt. Jak podkreśla, dług jest co prawda wysoki, ale na bezpiecznym poziomie w stosunku do dochodów i relatywnie do dochodu on maleje. 

- W tej chwili dług w stosunku do dochodów kształtuje się na poziomie 36%, a bywały lata, że sięgał i 40%. Nie ma więc tragedii i jesteśmy go w stanie spłacać. A zaciągane przez miasto kredyty i to na dobrych warunkach, nie są przecież na jakieś fanaberie, wydatki bieżące, a np. na wkład własny do dużych zadań dofinansowanych z różnych programów czy jak teraz na wymianę opraw oświetleniowych w mieście w wysokości 3 mln zł, do której przymierzaliśmy się kilka lat. Kwotę tę miasto spłaci w najbliższych latach, a sama wymiana przyniesie miastu w przyszłości realne oszczędności – tłumaczy skarbniczka Wioletta Szreder.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

ReklamaZiaja kuracja peptdowa
Reklama
Reklama
Reklama