Reklama

Język jest fundamentem kaszubskiej tożsamości!

Formułowanie przez publicystę Rafała Ziemkiewicza, niektórych polityków i aktywistów opinii, że kaszubski nie jest językiem, a troska o kaszubską tożsamość i język w jakikolwiek sposób podważa integralność Rzeczpospolitej, jest absurdalne i kuriozalne.

Pięcioksiąg Mojżeszowy w języku kaszubskim, czyli prezent od premiera Donalda Tuska dla Ojca Świętego stał się pretekstem do zakwestionowania przez niego istnienia języka kaszubskiego. Oprócz niechęci do premiera Ziemkiewicz pokazał jednocześnie pogardę dla kultury i wspólnoty kaszubskiej. 

Otóż po wielu wiekach trwania wśród ludu kaszubskiego język kaszubski doczekał się prawnego usankcjonowania. Od 2005 roku – zgodnie z ustawą o mniejszościach narodowych, etnicznych oraz o języku regionalnym – stał się jedynym regionalnym językiem w Polsce. Jest obecny w szkołach, urzędach, kościołach, mediach, wydawnictwach, instytucjach. 

Język kaszubski ma swój alfabet, zasady pisowni, gramatykę, słowniki, literaturę,  kulturę, można z niego zdawać maturę, a potem studiować etnofilologię na Uniwersytecie Gdańskim. Istnieją tłumaczenia m.in. Biblii czy „Pana Tadeusza” Adama Mickiewicza na kaszubski. 

CZYTAJ TEŻ: „Nie ma języka kaszubskiego”. Kaszubi wściekli na Ziemkiewicza po internetowym wpisie

W roku 2000 w Jerozolimie, w kościele Pater noster, odsłonięto tablicę z tekstem „Ojcze nasz” w języku kaszubskim. Dla Kaszubów była to wielka manifestacja wiary i nobilitacja języka kaszubskiego. Nagle język, który przez wiele dekad był spychany na margines, stał się językiem modlitwy pośród tablic z Modlitwą Pańską w najważniejszych językach świata.

Zgadzam się z Bożeną Ugowską, prezeską Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego, która w merytorycznym i wyważonym oświadczeniu napisała, że to, co zrobił Ziemkiewicz, „to nie tylko fałszowanie kaszubskiej historii, ale i deprecjonowanie kaszubskiego patriotyzmu, daniny krwi elit w trakcie ostatniej wojny oraz podważaniem współczesnej aktywności i bezcennego wkładu tysięcy Kaszubów na rzecz Polski i polskiego społeczeństwa”. 

Z dumą podpisuję się pod słowami Pani prezes. Nie możemy wciąż udawać, że pada deszcz. Nam i naszym dzieciom potrzebne są argumenty, a nie ignorancja. Dlatego o tym napisaliśmy w „Zawsze Pomorze”.

Osobiście już w roku 1987 jako prezes Klubu Studenckiego Pomorania (wraz z Wiolettą Koszałka) reprezentujący Kaszubów, miałem zaszczyt i odwagę przemówić po kaszubsku do Papieża Jana Pawła II. Było to dokładnie 12 czerwca podczas Jego pamiętnej pielgrzymki na Pomorze i spotkanie z wiernymi na gdańskiej Zaspie. To spotkanie wywarło ogromny wpływ na moje życie.

Kaszubski to piękny język, który w czasach mojego dzieciństwa był wyśmiewany, a osoby, które nim się posługiwały były poniżane. Jak widać, co niektórzy obywatele tego kraju, utknęli w komunistycznej rzeczywistości i nadal próbują piętnować nas Kaszubów. Ale te czasy minęły już bezpowrotnie. Współcześni Kaszubi nie mają i nie powinni mieć kompleksów z powodu odmienności swojego języka oraz pochodzenia. 

Dziś Kaszubi są wspólnotą silną, nowoczesną, dumną ze swojego pochodzenia, tradycji, kultury, dorobku. I języka, który ma wartość międzypokoleniową, komunikacyjną i promocyjną. Jest fundamentem kaszubskiej tożsamości.

„Zrzeszonëch naju nicht nie złómie”! („Zjednoczonych nas nikt nie złamie”!)

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

ReklamaZiaja kuracja peptdowa
Reklama
Reklama
Reklama