Reklama

Świat na zakręcie? Pękają fundamenty wspólnoty prawa

Mam wrażenie, że pokój tak długo był obecny, tak głęboko wrośnięty w naszą codzienność, że niektórzy – zwłaszcza politycy – przestali go zauważać. Dopóki go nie zabraknie. A dziś coś wyraźnie drży w atmosferze świata. Obserwujemy napięcia, które są niepokojącym trendem, pojawiającym się w kilku miejscach na raz.
Mariusz Szmidka
Mam wrażenie, że pokój tak długo był obecny, tak głęboko wrośnięty w naszą codzienność, że niektórzy – zwłaszcza politycy – przestali go zauważać. Dopóki go nie zabraknie. A dziś coś wyraźnie drży w atmosferze świata - pisze Mariusz Szmidka, redaktor naczelny "Zawsze Pomorze"

Autor: Zawsze Pomorze

Iran płonie. Demonstranci giną na ulicach albo są mordowani w masowych egzekucjach, a agencje informacyjne mówią o możliwej amerykańskiej interwencji w najbliższym czasie. Polski MSZ apeluje do obywateli tam przebywających o natychmiastowe opuszczenie tego kraju. To komunikat, który trafia do zwykłych ludzi, próbujących się wydostać z miejsca, gdzie historia nagle przyspieszyła. Na polecenie irańskiego reżimu zatrzymano tam już około 3 tys. osób podczas protestów rozpoczętych pod koniec grudnia.

Ponad dwa tygodnie wcześniej amerykańscy komandosi przeprowadzili błyskawiczną operację w Wenezueli i pojmali krwawego, samozwańczego dyktatora Maduro. Świat jest pełen podziwu dla tej akcji, ale też pełen niepokoju, że jeden kraj – w słusznej sprawie – ingeruje w wewnętrzne sprawy drugiego kraju, łamiąc prawo międzynarodowe. Kuba trzęsie się w posadach, bo po tej akcji, wstrzymanie dostaw wenezuelskiej ropy, oznacza dla niej realny kryzys. Jedno przesunięcie domina uruchamia kolejne.

Na przykład Grenlandię. Prezydent USA ogłasza, że ze „względów bezpieczeństwa” chciałby ją przejąć. Autonomiczna wyspa, integralna część Królestwa Danii, nagle staje się pionkiem w globalnej grze. Wcześniej z ust Donalda Trumpa padały słowa o Kanadzie jako 51. stanie USA. Brzmi jak political fiction, ale dzieje się naprawdę. I nikt nie wie dokąd to wszystko zmierza. Zdaniem większości Amerykanów siłowe zajęcie Grenlandii przez Stany Zjednoczone doprowadziłoby do wyjścia USA z NATO oraz niestabilności na świecie - wynika z nowego sondażu dla stacji CBS. Strach się bać.

Z kolei na Bliskim Wschodzie zawieszenie broni między Izraelem i Hamasem w Strefie Gazy okazuje się kruche i wymagające nieustannej uwagi. Na północy Syrii trwały walki pomiędzy siłami podległymi rządowi w Damaszku a SDF, które zostały wyparte 11 stycznia z Aleppo. Agencja Reutera poinformowała, że rząd Syrii i Syryjskie Siły Demokratyczne (SDF), w większości składające się z Kurdów, zawarły w niedzielę porozumienie o natychmiastowym zawieszeniu broni. Sednem sporu pozostaje przyszły ustrój państwa po ucieczce Baszara al-Asada do Moskwy w grudniu 2024. Wciąż jest tam nieprzewidywalnie i niespokojnie.

ZOBACZ TEŻ: Boże Narodzenie 2025. Niech będzie lepiej niż zwykle

Niestety, u naszych wschodnich granic w Ukrainie nadal trwa wyniszczająca wojna. Rosyjski agresor wciąż bezkarnie zabija obywateli tego suwerennego kraju. Równolegle Rosja nasila cyberataki na infrastrukturę krytyczną całej Unii Europejskiej. Polski rząd, a dokładnie wicepremier Krzysztof Gawkowski właśnie ujawnił, że w grudniu udaremniono największą próbę rosyjskiego ataku na system energetyczny. Współczesna wojna coraz rzadziej potrzebuje czołgów – wystarczą kody, serwery i chwila ciemności.

Do tego mamy spory na szczytach władzy w Polsce, wetowanie ustaw i blokowanie zmian, a także odwrócenie oskarżeń i pojęć między opozycją a rządzącymi. A były minister sprawiedliwości otrzymuje azyl polityczny na Węgrzech i zapowiada walkę z legalnym, demokratycznie wybranym rządem RP na odległość. Twierdzi, że nie uciekł z Polski, tylko nie wrócił do kraju. Osobliwe. W samym sercu Unii Europejskiej pękają kolejne nici zaufania, które miały być fundamentem wspólnoty prawa, nie siły.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Rosyjski terroryzm zaczyna dotykać nas bezpośrednio

I wszystko to dzieje się, pomimo że mamy prawo międzynarodowe, mamy traktaty, sojusze, Unię Europejską. A jednak wracają stare demony, tylko w nowej odsłonie. Prymat prawa przegrywa z brutalną siłą. Solidarność bywa traktowana jako naiwność. Współpraca ustępuje miejsca chciwości, urazom, nienawiści i żądzy kontroli.

Mimo wszystko – a może właśnie dlatego – mam przekonanie, że większość ludzi na świece pragnie pokoju. Niezależnie od miejsca zamieszkania, narodowości, wyznania i statusu społecznego. Pokój nie jest przyczyną konfliktów. To konflikty są skutkiem ludzkich słabości i ambicji nielicznych. Pokój nie znudził się światu. To my zbyt łatwo zapominamy, jaką mamy wartość.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

"Współpraca ustępuje miejsca chciwości..." 20.01.2026 12:49
Nie ustępuje, tylko ci, którzy tej "chciwości" (i innym grzechom głównym) oddawali się dotąd bezkarnie i bezrefleksyjnie, pławiąc się w blasku "władzy", zaczynają dostrzegać, że w tej wodzie pływają znacznie większe ryby. I skoro osobowość/umysł człowieka może narzucać swój punkt widzenia, to w ramach demokracji, wszyscy mają takie prawo.

Reklama
ReklamaPomorze i podróże
Reklama
Reklama