Na debiut nigdy nie jest za późno
Zbigniew Bębenek udowadnia, że na debiut nigdy nie jest za późno. On swoją pierwszą książkę "Wiadro boleści, czyli czas przeszły niedokończony" wydał w wieku 59 lat. I jak dodaje, to nie jest jeszcze jego ostatnie słowo w pisaniu.
Jest Gdynianinem od urodzenia i ma wykształcenie techniczne. Do pisania dojrzewał przez lata. Jak wspomina - niedługo po ślubie, obiecał swojej żonie, że kiedyś napisze książkę z wiadrem w tytule. I dotrzymał słowa.
Ta opowieść jest sentymentalnym powrotem do dzieciństwa - tłumaczy.
CZYTAJ TEŻ: „Zapraszamy do kryminału”. Maciej Siembieda: Cierpię na niedoczynność wyobraźni. To życie pisze te historie
I dodaje: - Na szczęście wątek kryminalny jest tylko wytworem wyobraźni i nie ma żadnego odniesienia do rzeczywistości. Książka powstawała na przełomie 2019/2020 w trudnym dla mnie okresie rekonwalescencji po nagłej ostrej niewydolności serca. Po wielu miesiącach powracania do stanu „używalności technicznej” i przeczytaniu kilkunastu książek, w tym kilku polskich kryminałów, doszedłem do wniosku, że mogę spróbować przelać na papier własne, występne imaginacje, przeplatane obrazami z przeszłości oraz bieżącymi spostrzeżeniami z życia krajan z ich zaletami i przywarami. Niestety, a może stety, przed ukończeniem powieści musiałem wrócić do pracy, a ponieważ zajęcia zawodowe pochłaniają mi dużo czasu, kończenie tworzenia książki trochę się przeciągnęło. Ale w końcu się udało.
Satyra, humor i polska codzienność
Książka liczy 600 stron, więc jest objętościowo okazała. Na początku pisanie szło jak po grudzie, ale potem rozsmakował się w nim. Ponieważ nie mógł porozumieć się z wydawcami, wydał ją sam.
- Osią powieści jest wątek kryminalny, ale to także opowieść o współczesnej Polsce i Polakach z dużą dawką humoru i satyry. Żyjemy w pewnej zbiorowości, w pewnym okresie, w pewnym miejscu. My Naród… łatwo rozgrzeszamy siebie, jeszcze łatwiej piętnujemy innych. Gombrowiczowskie „przyprawianie gęby” wysysamy z mlekiem matki i kultywujemy na chwałę Rzeczypospolitej. Nic co ludzkie nie jest nam obce, nic co inne nie jest nam dziwne, nic co niewinne… nie jest takie niewinne! - tłumaczy Zbigniew Bębenek.
W swojej opowieści, jak wyjaśnia, starał się zachować całkowity umiar w wędrówkach niepohamowanej wyobraźni po świecie zbrodni, tak aby wszelkie zdarzenia były rzeczywiste i nieokraszone zbędnymi fajerwerkami. Zdarza się, co prawda, że autentyczni zbrodniarze tworzą rzeczy nieoczywiste i zaskakujące, jednak są to zawsze zdarzenia empirycznie namacalne, czasem wyrafinowane, ale jednak rzeczywiste.
- Zapis pracy detektywistycznej prowadzonej w celu wyjaśnienia przyczyn i sprawców zbrodniczych zdarzeń występujących w mojej opowieści okraszony jest dawką specyficznego poczucia humoru, jaki przypisałem mojemu bohaterowi. To wesołkowate podejście do egzystencji w świecie trupów, czyli codzienności w wydziale zabójstw, pozwala postaci komisarza-detektywa na zniwelowania nieciekawych doznań psychicznych i wizualnych, występujących na bieżąco w jego pracy. Niestety szyderstwo wyzierające spod płaszczyka policyjnego twardziela przenosi się także na postrzeganie przez niego całego otoczenia i polskiej, pokręconej rzeczywistości. Czy to zaleta czy wada, pozostawiam to do oceny czytelników - dodaje autor.
ZOBACZ TEŻ: Co czytają polskie dzieci i nastolatki? Najnowsze wyniki badań czytelnictwa 2025 zaskakują!
O czym jest „Wiadro boleści, czyli czas przeszły niedokończony”?
Akcja dzieje się w Gdyni, w 2018 roku. Komisarz Tomasz Nałęcz rozpoczyna równocześnie dwa różne śledztwa w sprawach zabójstw dwóch starszych mężczyzn: profesora filologii polskiej, zamordowanego we własnym domu i zakonnika, pozbawionego życia na cmentarzu. Pierwsze ustalenia śledczych nie prowadzą do żadnego punktu zaczepienia w wyjaśnieniu przyczyn tych morderstw. Narasta presja „z samej góry” na szybkie wyjaśnienie sprawy śmierci profesora. Z braku jakichkolwiek przesłanek co do motywów sprawców, śledczy znaleźć wspólny mianownik w obydwu sprawach. Czy słusznie…? I dokąd zaprowadzi kryminalnych rozgrzebywanie przeszłości ofiar?
To już się okaże po przeczytaniu książki.
























Napisz komentarz
Komentarze