Wyrok dla radnego Eugeniusza W. Regularnie kradł pieniądze
Sąd Rejonowy w Człuchowie uznał Eugeniusza W. za winnego tego, że w okresie od 4 października 2023 roku do 5 czerwca 2024 roku wielokrotnie kradł pieniądze z zaplecza sklepu spożywczo-przemysłowego w Debrznie.
Jak ogłosił sędzia Czesław Szymanówka, oskarżony wykorzystywał fakt, że przebywał w sklepie jako przedstawiciel handlowy i pozostawał sam na zapleczu. W krótkich odstępach czasu, działając z góry powziętym zamiarem, zabierał gotówkę przechowywaną w szafie.
Eugeniusz W. został skazany na karę grzywny w wysokości 6 tys. zł. W. musi też zapłacić właścicielce sklepu 3690 zł celem zwrotu poniesionych przez nią wydatków oraz wpłacić 640 zł na rzecz Skarbu Państwa 640 zł tytułem kosztów sądowych.
"Brał, ile chwycił"
Jak uzasadniał sędzia Czesław Szymanówka materiał dowodowy zgromadzony w tej sprawie pozwala przypisać oskarżonemu kradzież co najmniej 9 tys. zł (oskarżony był o kradzież co najmniej 30 tys. zł). Właściciele sklepu początkowo mówili o skradzionej kwocie właśnie 30 tys. zł (tyle wypłacił z bankomatu i przekazał im W. zaraz po zatrzymaniu).
W toku sprawy wskazywali jednak, że w sumie zginęło im dużo więcej. Sąd podjął jednak decyzję, że radnemu można przypisać kradzież takiej kwoty 9 tys. zł, a wzięła się ona stąd, że Eugeniusz W. w roli przedstawiciela handlowego był w tym sklepie (od października 2023 do czerwca 2024) co najmniej dziewięciokrotnie (tyle jest też jego podpisów podczas rozliczania dowożonego towaru) i za każdym razem ukradł kwotę co najmniej 1000 zł. Właściciele nie potrafili dokładnie oszacować kwot, jakie ginęły im po jego wizytach, wskazywali na widełki od 1 tys. zł do 3 tys. zł. Pytany o kwoty, W. również nie potrafił powiedzieć, ile za każdym razem zabierał. Jak stwierdził „brał ile chwycił”. Sąd uznał - na korzyść oskarżonego - niższą deklarowaną przez właścicieli kwotę 1 tys. zł. Dowodów na to, iż kradzieży mogło być więcej i na wyższe kwoty – nie ma.
Tłumaczył, że pomaga potrzebującemu
Zdaniem sądu w tej sprawie nie można mówić o nieznacznej szkodliwości społecznej, gdyż mimo że oskarżony tłumaczył, że kradł m.in. po to, by pomagać m.in. potrzebującemu, to jednak cierpieli na tym właściciele sklepu - jak sami zeznali, znikające pieniądze były powodem kłótni między nimi, gdyż oboje oskarżali się o ich kradzież.
- Oskarżony w pełni świadomie i celowo wykorzystał ludzi, którzy mu zaufali, zostawiając go samego na zapleczu sklepu – tłumaczył sędzia. - Okradani właściciele wzajemnie oskarżali się o kradzież, a jak stwierdzili, w pewnym momencie z tego powodu mało nie doszło nawet do rozwodu.
Sąd ustalając karę grzywny wziął pod uwagę dotychczasowy sposób życia Eugeniusza W., jego społeczną działalność oraz fakt, że wyraził skruchę. Zdaniem sądu, to kara współmierna do winy. Wyrok nie jest prawomocny.
Nie straci mandatu. Przynajmniej nie z "automatu"
Kara grzywny powoduje, że Eugeniusz W. nie straci mandatu radnego (musiałby być skazany prawomocnie na karę pozbawienia wolności chociażby w zawieszeniu). Radnego W. nie było na sali rozpraw w momencie ogłaszania wyroku. Przysłuchujący się wyrokowi zastępca Prokuratora Rejonowego w Człuchowie Jarosław Kurowski powiedział, że wyrok wydaje się być słuszny, ale decyzja o tym, czy zostanie złożona apelacja zapadnie po konsultacji z kierownictwem Prokuratory Rejonowej.
Radny, były sołtys i prezes klubu piłkarskiego
Eugeniusza W. w gminie Chojnice oraz w Chojnicach znają prawie wszyscy. To nie tylko radny Rady Powiatu Chojnickiego. Przez wiele lat piastował też funkcję sołtysa jednej z wsi w gminie Chojnice i prezesa miejscowego klubu piłkarskiego. Zanim sprawa kradzieży w sklepie ujrzała światło dzienne, W. był też wiceprzewodniczącym Rady Powiatu Chojnickiego (zrezygnował z tej funkcji). Inni znają go jako przedstawiciela handlowego czy też kierowcę, bo prowadzi małą firmę transportową, oferując przewóz osób.
Na początku czerwca 2025 r. Eugeniusz W. został przyłapany na kradzieży pieniędzy w jednym ze sklepów w Debrznie w powiecie człuchowskim. Na gorącym uczynku złapali go policjanci wraz z właścicielami. W. przyjeżdżał do Debrzna jako przedstawiciel handlowy. Wpadł w zastawioną „zasadzkę”, bo właściciele sklepu nie mogli ustalić w jaki sposób od dłuższego czasu giną im pieniądze z utargów. Złapany za rękę W. (nagranie z kamery potwierdza, że wyciąga pieniądze z szafki na zapleczu sklepu) przyznał się oraz wypłacił pod nadzorem policjantów z bankomatu i oddał właścicielom w sumie 30 tys. zł, które miał im regularnie kraść przez kilka miesięcy. Sąd udowodnił jednak radnemu kradzież co najmniej 9 tys. zł.
























Napisz komentarz
Komentarze