Duże pieniądze i brak danych w raportach finansowych
Sprzedaż klubowych gadżetów to w polskiej piłce ogromny biznes. W PKO BP Ekstraklasie średni roczny przychód z tego tytułu wynosi około 5 milionów złotych. Tymczasem w raportach finansowych Lechii Gdańsk brak danych o takich wpływach, bo formalnie sprzedaż prowadzi zewnętrzny podmiot. Klub otrzymuje jednak z tego tytułu określone kwoty, choć nie są one wykazywane jako klasyczne przychody merchandisingowe.
CZYTAJ TEŻ: Lechia Gdańsk i Arka Gdynia trenują w Turcji. Wygrane sparingi trójmiejskich klubów
"Wpadł z plecakiem pełnym narkotyków"
Kulisy sprawy opisał dziennikarz śledczy Szymon Jadczak. Jak czytamy na łamach wp.pl: „Koledzy Karola Nawrockiego z kibolskiej ustawki i Stowarzyszenia Kibiców Lechii Gdańsk przejęli dochodowy biznes w ukochanym klubie prezydenta. Kilka tygodni temu jeden z wiceprezesów wpadł z plecakiem pełnym narkotyków”.
Związki Karola Nawrockiego ze środowiskiem kibiców Lechii są powszechnie znane. Obecny prezydent spotykał się m.in. z władzami stowarzyszenia „Lwy Północy”, a niektórzy jego członkowie, razem z Nawrockim, brali udział w głośnej ustawce z kibicami Lecha Poznań w 2009 roku.
Według ustaleń Jadczaka, paragony za sprzedaż gadżetów Lechii wystawia spółka cywilna „Lwy Północy”. Jej wspólnikami są stowarzyszenie Lwy Północy oraz Tomasz Sz. ps. „Szamot”, nota bene brat jednego z lepszych polskich bramkarzy lat 90., skazany w 2005 roku na trzy lata więzienia za kradzież samochodu marki Mercedes.
Kontrowersje wokół wiceprezesa stowarzyszenia
Kontrowersje budzi również postać Adama K. ps. „Klimek”, wiceprezesa stowarzyszenia „Lwy Północy”, który jednocześnie pracował w Lechii Gdańsk. Mężczyzna brał udział w stadionowych awanturach, ukrywał się przed policją, a obecnie przebywa w areszcie.
Został objęty listem gończym w związku z podejrzeniem handlu narkotykami. Według śledczych chodziło o kilogram kokainy oraz 5 tysięcy tabletek MDMA.
Jak podaje Wirtualna Polska, mimo ukrywania się przed organami ścigania Adam K. nadal uczestniczył w posiedzeniach zarządu stowarzyszenia. Co więcej, w czerwcu 2025 roku ponownie wybrano go do władz „Lwów Północy”. Pod koniec roku został zatrzymany w jednym z mieszkań w Gdańsku. W jego plecaku z herbem Lechii Gdańsk służby znalazły 5,5 kg narkotyków.
"Kupić spokój w relacjach z kibicami"
Według ustaleń portalu, były prezes Lechii Gdańsk Adam Mandziara zdecydował się oddać kontrolę nad handlem gadżetami zewnętrznemu podmiotowi, aby „kupić sobie spokój” w relacjach z najbardziej wpływowymi grupami kibiców. Według nieoficjalnych informacji ta sytuacja jest zdecydowanie nie na rękę obecnemu prezesowi Paolo Urferowi. Lechia bardzo potrzebuje pieniędzy, a to wiadomo nie od dziś. Odzyskanie wpływów ze sprzedaży klubowych pamiątek byłoby istotne dla budżetu Lechii, która od lat boryka się z problemami finansowymi.
Ta sytuacja wpisuje się w funkcjonujący w Polsce od lat układ, w którym nie tylko Lechia Gdańsk, jest zakładnikiem części tzw. „kibiców”, którzy rządzą na trybunach. W zamian za zorganizowany doping, oprawy, wsparcie na wyjazdach i względny spokój na stadionach, mogą robić co chcą.























Napisz komentarz
Komentarze