Niespodziewana diagnoza. Od bólu głowy do onkologii
Choroba przyszła nagle. Trwały jeszcze wakacje, gdy w sierpniu ubiegłego roku 15-letniego Tomka z Gdańska zaczęła boleć głowa, pojawiła się gorączka. Ot, zwyczajna infekcja. Kiedy jednak doszło osłabienie, które nie pozwalało do tej pory aktywnemu i uprawiającemu sport nastolatkowi na wyjście z domu, lekarze zdecydowali o przeprowadzeniu pogłębionej diagnostyki.
Wyniki badań nie pozostawiały wątpliwości – u nastoletniego Gdańszczanina stwierdzono ostrą białaczkę szpikową. Chłopiec został pacjentem Kliniki Pediatrii, Hematologii, Onkologii i Immunologii Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku.
Przeszczep szpiku i innowacyjna terapia z USA
I tak zaczęła się walka o zdrowie i życie chłopca. W akcję poszukiwania dawcy zaangażowali się krewni, przyjaciele i znajomi rodziny, także uczniowie gdańskiego Zespołu Szkół Energetycznych, do którego uczęszcza chłopiec.
– Zgłosiło się ponad tysiąc potencjalnych dawców – mówi pani Barbara, mama Tomka. – Nie można wykluczyć, że jest wśród nich genetyczny bliźniak syna, ale cała procedura badania szpiku trwa zbyt długo, a Tomek nie może już czekać. Znalazł się dawca z Niemiec i na początek marca planowany jest przeszczep.
Po rozmowach z lekarzami rodzice już wiedzą, że dalsze leczenie być może będzie wymagało sięgnięcia po rozwiązania, które wykraczają poza standardowe możliwości systemu ochrony zdrowia.
Czym są inhibitory meniny i dlaczego są takie drogie?
Nadzieją dla Tomka jest terapia inhibitorami meniny.
– Jest to najnowocześniejsze leczenie, stosowane dopiero od 2024 roku w Stanach Zjednoczonych – tłumaczy pani Barbara. – Leki trzeba sprowadzać z zagranicy, a koszt terapii może sięgnąć nawet 1,7 mln złotych.
Inhibitory meniny są stosowane w najbardziej zaawansowanych ośrodkach na świecie. Mama Tomka dodaje, że decyzje terapeutyczne zapadają na bieżąco. Na razie zdecydowano, że do czasu przeszczepu nastolatek musi jeszcze przejść chemioterapię.
Babcia Irena dzierga swetry, by ratować wnuka
Do akcji pomocy Tomkowi z Gdańska włączyli się głównie krewni i znajomi rodziny.
– To jest wspaniała rodzina, oprócz Tomka wychowująca jego starszą siostrę i młodszego brata – mówi pani Aneta, która skontaktowała się z naszą redakcją, prosząc o nagłośnienie zbiórki. – Mama Tomka od miesięcy towarzyszy mu w szpitalu, więc do Gdańska przeniosła się babcia, pani Irena. Nie chce być bezczynna w tej trudnej sytuacji, więc postanowiła wspomóc zbieranie pieniędzy na lek dla jej wnuka. Pani Irena dzierga na drutach przecudowne, kolorowe swetry i torebki, które potem sprzedają się na licytacji.
Jak pomóc Tomkowi? Link do zbiórki i licytacji
Obecnie udało się w ten sposób zebrać około 3 proc. niezbędnej kwoty. Organizatorzy zbiórki zdają sobie sprawę, że bez jej nagłośnienia kupno leku stanie się niemożliwe. A pieniądze muszą być gotowe, bo w tej chorobie czas ma kluczowe znaczenie.
– Jeśli okaże się, że nie pojawi się zagrożenie odrzucenia przeszczepu, pieniądze przekażemy innemu potrzebującemu dziecku – deklaruje pani Barbara.
Możesz pomóc na dwa sposoby:
- wpłać dowolną kwotę na zbiórkę,
- weź udział w licytacji rękodzieła babci Ireny:























Napisz komentarz
Komentarze