Reklama Pomorze i podróże

Spacery po zamarzniętej Motławie "zakazane". Ale tabliczki i tak wszyscy ignorują...

Skuta lodem Motława może wyglądać niewinnie, ale w rzeczywistości stanowi spore zagrożenie. Zwłaszcza teraz, gdy mróz lekko odpuścił. Gdański Ośrodek Sportu rozwiesił wzdłuż nabrzeży tabliczki informujące o "zakazie" wchodzenia na lód. Czy ktokolwiek potraktuje to jako ostrzeżenie?
Spacery po zamarzniętej Motławie "zakazane". Ale tabliczki i tak wszyscy ignorują...
W okolicach zamarzniętej Motławy w Gdańsku, pojawiły się tabliczki informujące o zakazie wchodzenia na lód

Autor: Gdański Ośrodek Sportu

Tłumy spacerowiczów na zamarzniętej Motławie

Zamarznięta Motława w Gdańsku, która po kilkunastu latach ponownie zamieniła się w deptak, stała się największą gdańską atrakcją tej zimy. Tłumy mieszkańców i turystów niemal codziennie wybiera się na taflę, aby pospacerować, pojeździć na łyżwach i porobić zdjęcia z innej niż dotychczas perspektywy.

CZYTAJ TEŻ: Lodowa Motława nową atrakcją Trójmiasta. Policja i strażacy biją na alarm!

I, mimo że oficjalnego, prawnego zakazu wchodzenia na lód nie ma, przynajmniej na tej części rzeki, teraz Gdański Ośrodek Sportu postanowił zareagować. Przy zejściu na Motławę na Wyspie Spichrzów, pojawiły się tabliczki informujące o zakazie wchodzenia na Motławę. Na całej długości rzeki jest ich około 60

- Nigdy nie przyszłoby nam do głowy wymyślić równie absurdalny "zakaz wejścia". Ale w związku z ludzką "kreatywnością": spacerami po zamarzniętej rzece, łyżwami, hokejem, przechadzkami z dziećmi w wózkach i psami, jazdą rowerami, hulajnogami, rozwiercaniem lodu by sprawdzić jego grubość, dotykaniem Sołdka, sesjami zdjęciowymi czy piknikami na lodzie - zamykamy Motławę aż do wiosny! - poinformował Gdański Ośrodek Sportu.

(fot. Gdański Ośrodek Sportu)

Lód dziennie traci do 10 cm

Lód wydaje się bezpieczny, ma ok. 30 cm grubości, ale to wciąż tylko lód i nie wiadomo, w którym miejscu będzie miał słabszy punkt. Dlatego teraz, kiedy prognozuje się kilka dni z temperaturą bliższą zera, urzędnicy postanowili nieco stonować zapędy do lodowych spacerów. 

- Mróz nie będzie trwał wiecznie - prognozy wskazują ocieplenie już w najbliższych dniach. Gdy temperatura rośnie, lód traci 5-10 cm grubości dziennie - nie tylko od góry, ale przede wszystkim od spodu (cieplejsza woda) i krawędzi. Wczoraj tafla mogła utrzymać grupę ludzi, jutro pęknie pod jednym człowiekiem. Z wierzchu nadal wygląda solidnie, ale w środku jest już nadgryziona wodą - ostrzega Gdański Ośrodek Sportu.

Rzeka, która "żyje" pod lodem

Motława to nie jezioro i nigdy nim nie będzi. To rzeka, która „żyje” pod lodem. Nawet gdy tafla wygląda na grubą i stabilną, od spodu jest stale osłabiana przez nurt i cieplejszą wodę.

Pod lodem, płynie woda o temperaturze kilku stopni, ogrzewana przez grunt i osady denne. Nurt topi lód od dołu, tworząc jego porowatą, kruchą strukturę. W efekcie powstaje tzw. biały lód, który ma nawet o połowę mniejszą wytrzymałość niż czarny lód na jeziorach.

Najbardziej zdradliwe są miejsca, gdzie nurt przyspiesza, na przykład przy zwężeniach rzeki czy w rejonie Wyspy Spichrzów. Tam lód bywa najsłabszy, choć z wierzchu wygląda identycznie jak w innych miejscach. 

Słonawa woda i cofka wiatrowa zwiększają ryzyko

Sytuację pogarsza fakt, że w dolnym biegu Motława jest wodą słonawą. Sól uwięziona w lodzie powoduje, że staje się on kruchy i pęka znacznie szybciej pod ciężarem człowieka. Dodatkowym zagrożeniem jest cofka wiatrowa - przy północnych wiatrach woda z Zatoki Gdańskiej wtłaczana jest do rzeki, unosząc lód i powodując niewidoczne naprężenia oraz pęknięcia.

Wchodzimy na lód, który wygląda solidnie, a pod spodem są już mikroszczeliny. W takim przypadku pęknięcie następuje bez żadnego ostrzeżenia 

Niebezpieczne są także okolice marin. Ogrzewane jachty i houseboaty oddają ciepło do wody, przez co lód pod kadłubami zanika lub ma zaledwie kilka centymetrów grubości.

ZOBACZ TAKŻE: Zamarznięta Motława przyciąga łyżwiarzy. Eksperci alarmują: to śmiertelne zagrożenie!

Wchodzenie na lód może być wykroczeniem

GOS przypomina również, że wchodzenie na lód na Motławie jest wykroczeniem. Dolny odcinek rzeki należy do obszaru portowego, a przepisy jasno zakazują poruszania się po lodzie na takich akwenach.

W GOS podkreślają, że tabliczki nie są straszakiem ani przesadą. One wiszą po to, żeby nie doszło do tragedii. Ani wśród spacerowiczów, ani wśród ratowników, którzy musieliby ruszyć na pomoc - podsumowuje Krzysztof Pająk.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

ReklamaPomorze i podróże