Dobra forma obu zespołów przed 20. kolejką Ekstraklasy
W Gdańsku w piątek, 6 lutego miały się zmierzyć dwie drużyny, które wygrały swoje pierwsze tegoroczne mecze w PKO BP Ekstraklasie. Cracovia przyjechała po zwycięstwie 1:0 nad Termalicą w Niecieczy, a Lechia Gdańsk była po głośnej wygranej w Poznaniu z Lechem – mistrzem Polski. Zwłaszcza ta druga wygrana zwróciła uwagę kibiców piłkarskich w kraju, dając sympatykom drużyny z Gdańska sporo radości.
I pewnie w obu przypadkach chęć przedłużenia zwycięskiej serii była oczywista. Cracovia przed przyjazdem do Gdańska zajmowała 4. miejsce w tabeli, Lechia powoli oddala się strefy spadkowej i coraz więcej kibiców widziałby ją w walce o czołowe lokaty, dające prawo gry w europejskich pucharach.
To także efekt bardzo „ciasnej” tabeli, czyli niewielkich różnic punktowych między drużynami z czołówki a tymi walczącymi o utrzymanie. To jednak tylko liczby.
Lechia w końcówce roku i w sobotnim (31 stycznia) meczu z Lechem demonstrowała szybki i dość skuteczny futbol, który pozwalał z optymizmem patrzeć na starcie z Cracovią.
Lechia chciała iść za ciosem
– Kreujemy sytuacje, i to dobrze, ale musimy strzelać więcej bramek. Byłbym bardzo szczęśliwy, jeśli będziemy jeszcze więcej strzelać! Zrobiliśmy też postęp w defensywie, bardzo dobrze broniliśmy pola karnego i wybijaliśmy piłkę – powiedział na przedmeczowej konferencji trener Lechii John Carver.
Studził jednak założenia, że przed Lechią kolejna wygrana. To „Pasy” były faworytem tego meczu.
– Cracovia zmieniła system i styl gry. Stracili kilku zawodników, ale wciąż mają bardzo dobrych piłkarzy. Oglądałem ich mecz z Termalicą, i przed nami bardzo trudne spotkanie. Mają w przednich formacjach bardzo dobrych zawodników. Zrobimy wszystko, aby im utrudnić zadanie – dodał szkoleniowiec biało-zielonych.
Powodów do obaw przed silnym rywalem nie miał też napastnik Lechii Kacper Sezonienko.
– Bardzo dobrze zaczęliśmy rundę, od zwycięstwa na trudnym terenie, gdzie dawno nie wygraliśmy. Aczkolwiek już jesienią te wyniki były dobre, i chcemy teraz to podtrzymać. Jest w Cracovii kilku bardzo dobrych zawodników, na których musimy uważać, ale z Lechem było podobnie. Udało nam się kluczowych piłkarzy wyłączyć i chcemy to powtórzyć – powiedział Sezonienko.
Przebieg meczu Lechia-Cracovia. Prowadzenie, czerwona kartka i wyrównanie z karnego
Pierwsza połowa: gol Kapicia i osłabienie Cracovii
Od pierwszych chwil meczu, to Lechia „siadła” na rywalu. To była czytelna analogia do meczu z Lechem. Po kilku minutach jednak Cracovia przejęła inicjatywę, ale z czasem spotkanie się wyrównało. Raz jeden, raz drugi zespół był bliżej pola karnego rywala.
W 20. minucie świetne podanie Iwana Żelizki do Rifeta Kapicia ten drugi wykorzystał i – po rykoszecie – zdobył prowadzenie dla biało-zielonych.
W końcówce pierwszej połowy drugą żółtą kartkę dostał za faul na Camilo Menie zawodnik Cracovii Karol Knap, ale Lechii nie udało się przed przerwą podwyższyć prowadzenia.
Druga połowa: Cracovia wyrównuje, mimo gry w dziesiątkę
To, co nie udało się Lechii wcześniej, powiodło się Cracovii, która grała przecież w osłabieniu. Tomas Bobcek faulował w polu karnym Brahima Traore i sędzia musiał podyktować karnego, którego wykorzystał Aidan Hasić.
Lechia w końcówce przeważała, ale zwycięskiej bramki nie udało się jej zdobyć.
Tabela po meczu. Miejsce Lechii po 20 spotkaniach
Lechia po 20 meczach ma 24 punkty i zajmuje 10. pozycję, ale kolejka jeszcze trwa.
Wynik meczu i strzelcy bramek
- Lechia Gdańsk-Cracovia 1:1 (1:0)
- Bramki: Rifet Kapić (20) – Aidin Hasić.

























Napisz komentarz
Komentarze