Reklama

Antonio Colak zabrał Arce wygraną nad Legią. Dwie bramki padły w doliczonym czasie

Dobry mecz gdyńskiej Arki, ale ponad 12 tysięcy widzów opuszczało stadion zawiedzionych, bo zamiast wygranej żółto-niebiescy tylko zremisowali z Legią Warszawa 2:2 w meczu 20. kolejki PKO BP Ekstraklasy.
Antonio Colak zabrał Arce wygraną nad Legią na własnym boisku
Arka Gdynia zremisowała z Legią Warszawa 2:2 w 20. kolejce PKO BP Ekstraklasy. Legia odrobiła dwie bramki w doliczonym czasie.

Autor: Karol Makurat | Zawsze Pomorze

Komplet widzów na stadionie w Gdyni

Arka jako gospodarz tego spotkania bardzo solidnie się do niego przygotowała. Ludzie w klubie wiedzieli, że na trybunach będzie komplet widzów, a aura, choć łaskawsza niż tydzień temu, to jednak też nie była komfortowa. Klub przygotował dla kibiców ok. 8 tysięcy gorących herbat, kiedy komuś było zimno można też było wypożyczyć koc termiczny, a po meczu wrócić do domu zwiększoną liczbą kursów autobusowych i trolejbusowych. 

CZYTAJ TEŻ: Derby Trójmiasta Arka Gdynia-Lechia Gdańsk. Znamy datę i godzinę meczu

Arka i Legia pod presją ligowej tabeli

To większe, niż zwykle, poruszenie towarzyszyło sobotniemu meczowi Arki w Gdyni nie tylko dlatego, że miasto świętuje 100-lecie urodzin. Tak się dzieje na wszystkich polskich stadionach kiedy przyjeżdża Legia Warszawa, czyli najbogatszy i najbardziej medialny klub piłkarski w kraju. Dziś jego sytuacja w tabeli jest trudna, bo stołeczna drużyna zajmuje miejsce w strefie spadkowej, a tego nie pamiętają najstarsi kibice nad Wisłą. 

Arka też ma o co grać. Jej pierwszy tegoroczny mecz w Radomiu nie odbył się z powodu awarii oświetlenia na stadionie Radomiaka, dlatego forma żółto-niebieskich była totalną zagadką dla jej kibiców. Miejsce w tabeli też nie daje Arce spokojnego bytowania. Legia natomiast nie tylko źle skończyła 2025 roku, ale i podobnie zaczęła granie w 2026 roku przegrywając przy ul. Łazienkowskiej z Koroną Kielce 1:2. Presja wyniku w Warszawie jest chyba największa w Polsce, więc - jak łatwo się domyśleć - chęć wygrania w Gdyni była w Legii ogromna.

Wszystkie te okoliczności sprawiały, że kibice Arki i Legii żyli tym meczem od kilku dni. Na Stadionie Miejskim w Gdyni kibice mieli zobaczyć od pierwszych minut nowego zawodnika Arki Serafina Szotę, drugi Vladislavs Gutkovskis, wszedł w drugiej połowie. 

Gol Marcjanika i prowadzenie Arki do przerwy

Pierwsza część spotykania to wyrównany pojedynek, dwóch na podobnym poziomie, drużyn. Raz jedni, raz drudzy byli bliżej pola karnego rywala, ale bramka padła tylko jedna. Po rzucie rożnym i dobrym dośrodkowaniu Sebastiana Kerka do piłki najwyżej wyskoczył Michał Marcjanik i to Arka cieszyła się z prowadzenia. 

Świadkami dość szybkiej gry z obu stron byli kibice w drugiej połowie meczu. Żadna z drużyn nie miała na tyle dużej przewagi aby mogła mówić, że kontroluje mecz. Za to akcja Arki z 58 minuty mogła się bardzo podobać kibicom żółto-niebieskich. Po błędzie legionistów na swojej połowie piłkę przejął Sebastian Kerk, który podał do Nazarija Rusyna, a ten precyzyjnym uderzeniem pokonał bramkarza Legii Kacpra Tobiasza. 

Dramatyczna końcówka i dwie brami Colaka

Arka grała dobrze, ale w samej końcówce meczu na boisko wszedł były zawodnik gdańskiej Lechii Antonio Colak. To on dwa razy po dośrodkowaniach z rzutu rożnego Ermala Krasnigi’ego wbił futbolówkę do bramki Damiana Węglarza.      

Po tym remisie Arka była na 14. miejscu w tabeli z 22 punktami. 

Arka Gdynia - Legia Warszawa 2:2 (1:0)

Bramki: Michał Marcjanik (26), Nazarij Rusyn (58) – Antonio Colak (90, 90+5). 

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
ReklamaPomorze i podróże
Reklama