Frekwencja i brak części rad dzielnic
Podczas piątkowego spotkania w Warszawie zjawiły się delegacje 28 z 35 gdańskich rad dzielnic, co oznacza, że siedem rad (w tym m.in. Stogi, Przeróbka czy Krakowiec) nie zdecydowało się wysłać swoich przedstawicieli na zaproszenie doradcy prezydenta RP.
Wśród tych, którzy nie pojechali, byli m.in. przedstawiciele rad dzielnic związanych z Lewicą. Ich przedstawiciele tłumaczyli swoją decyzję przekonaniem, że spotkanie ma charakter polityczny, a nie realnie zmienić sytuację rad dzielnic.
CZYTAJ TEŻ: Gdańscy radni dzielnicowi jadą do Kancelarii Prezydenta. Chcą szukać wsparcia w konflikcie z miastem
„To ważny sygnał dla rad dzielnic”
Mateusz Gudaniec, radny dzielnicy Osowa, inicjator spotkania i jednocześnie przewodniczący Międzydzielnicowego Zespołu ds. Reform w Dzielnicach Gdańska, zwrócił uwagę na znaczenie samego faktu spotkania z przedstawicielami prezydenta. Jak podkreślał, dla środowiska rad dzielnic było to istotne wydarzenie.
- Samo to, że doszło do takiego spotkania, jest dla nas ważnym sygnałem. Pokazuje, że głos rad dzielnic może być słyszany także poza poziomem lokalnym - mówił Gudaniec.
Radny zaznaczał, że rozmowy dotyczyły m.in. funkcjonowania rad dzielnic, ich kompetencji oraz problemów, z jakimi mierzą się w codziennej pracy.
- Nie było żadnych awantur ani ostrych sporów. Rozmowa miała spokojny, rzeczowy charakter i opierała się na przedstawianiu argumentów - dodał.
Zaznaczył również, że wbrew niektórym opiniom, spotkanie nie miało na celu prób osłabienia czy obalenia obecnej władzy w Gdańsku. - W ogóle nie mamy takich ambicji. Skupiamy się, aby wzmocnić rady dzielnic i żeby im mieszkańcom żyło się lepiej - stwierdził.
O rzeczowym, a nie politycznym charakterze spotkania mówią także sami urzędnicy.
Rozmowy miały bardzo merytoryczny charakter i dotyczyły zarówno bieżących problemów lokalnych, jak i systemowych kwestii związanych z funkcjonowaniem jednostek pomocniczych - mówi Sylwia Betlej, dyrektor Biura ds. Rad Dzielnic i Współpracy z Mieszkańcami. - Jednocześnie podkreślano pozytywną rolę Biura do spraw Rad Dzielnic i Współpracy z Mieszkańcami oraz procesów, które w ostatnim czasie przyniosły wymierne efekty.
Jak wyjaśnia Betlej, ze strony Kancelarii Prezydenta padło zapewnienie o powołaniu zespołu pracującego nad zmianami w ustawie o samorządzie oraz o kontynuacji dialogu z radami dzielnic.
- Zwrócono również uwagę na konieczność prowadzenia rozmów z innymi miastami i przedstawicielami Unii Metropolii Polskich, aby głos samorządów był realnie uwzględniany. Spotkanie pokazało, jak istotna jest stała, partnerska współpraca i otwarta komunikacja między administracją centralną a samorządami lokalnymi.
Oczekiwanie na konkrety
Sebastian Piasecki, radny z Letnicy, podkreślał, że kluczowe jest, aby dialog z przedstawicielami władzy centralnej nie zakończył się jedynie na deklaracjach.
- Liczymy na to, że to spotkanie nie będzie jednorazowym wydarzeniem. Rady dzielnic wykonują realną pracę na rzecz mieszkańców i potrzebują realnego wsparcia, a nie tylko dobrej woli - mówił.
Jak zaznaczył, podczas rozmów poruszano kwestie związane m.in. z finansowaniem rad dzielnic oraz ich wpływem na decyzje podejmowane przez władze samorządowe. - Zależy nam na rozwiązaniach systemowych, które wzmocnią pozycję rad dzielnic i dadzą im większą sprawczość - podkreślał.
Wspólne postulaty, spokojna atmosfera
Piasecki zwracał również uwagę, że spotkanie miało charakter ponadlokalny.
- Nie reprezentowaliśmy jednej dzielnicy czy jednego środowiska. Przedstawialiśmy postulaty, które wynikają z doświadczeń wielu rad dzielnic - mówił.
Konferencja była podsumowaniem spotkania, które wzbudzało zainteresowanie i emocje w środowisku samorządowym. W tle pozostaje szersza debata dotycząca roli rad dzielnic i osiedli w systemie samorządu terytorialnego oraz potrzeby ich wzmocnienia. Radni zapowiedzieli, że liczą na dalsze rozmowy i kontynuację dialogu z przedstawicielami władz. - Traktujemy to jako początek procesu, a nie jego zakończenie - podkreślali.
























Napisz komentarz
Komentarze