Nikodem z Czerska walczy o wzrok po operacji guza mózgu
Historia Nikodema, jak wiele podobnych, zaczęła się niewinnie - od bólów głowy i wymiotów. Gdy objawy zaczęły się nasilać rodzice zainterweniowali i udali się do szpitala na diagnostykę. Diagnoza zabrzmiała jak wyrok - guz mózgu o nazwie czaszkogardlak.
- Wtedy nasz świat jakby stanął w miejscu, a czas się zatrzymał. Ciężko było pozbierać myśli, jak to zrozumieć, Nikodem chwilę wcześniej biegał i bawił się z innymi dziećmi, był pełen sił i radości... Niestety, guz żył w jego głowie wraz z nim – opisują przeżycia z połowy 2024 roku rodzice.
CZYTAJ TEŻ: Babcia dzierga swetry, by ratować wnuka. Tomek z Gdańska potrzebuje leku za 1,7 mln złotych!
Pilna operacja w Warszawie
W tym przypadku decyzja lekarzy o operacji była natychmiastowa. Dzień po stwierdzeniu guza mały Nikoś trafił ze szpitala w Gdańsku na oddział Neurochirurgii w Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie. Został zoperowany przez najlepszych specjalistów w Polsce.
- Operacja trwała 4,5 godziny, ale mieliśmy wrażenie, że trwa wieki. Na szczęście przebiegła ona z powodzeniem, guz został usunięty, choć był dość spory, bo jego wymiary to 26x25x28 mm. Niestety, następnego dnia poinformowano nas, że nasz syn stracił wzrok, było to zupełne zaniewidzenie spowodowane uszkodzeniem i podrażnieniem nerwu wzrokowego. I kolejny raz nasz świat stanął w miejscu, było dla nas to jak grom z jasnego nieba, chwilę temu radość z powodzenia usunięcia guza, a teraz utrata wzroku. Nikt z nas nie był na to gotowy – informują rodzice Nikodema, Natalia i Łukasz. - Nasze łzy lały się jak rzeka, gdy Nikodem mówił do nas „ja nie widzę”, „mamusiu zrób coś, żebym widział”.

Usunięto przysadkę, leczenie do końca życia
Rodzice dowiedzieli się, że wraz z guzem usunięta została przysadka, która odpowiada w głowie za prawidłowe działania hormonów, m.in. takich jak wzrost, tarczyca, gospodarkę wodno-elektrolitową, czy zdrowie psychiczne. Nikodem do końca życia będzie musiał przyjmować leki i wymagać stałej opieki i pomocy w codziennych czynnościach. Rodzice walczą jednak, by chłopiec odzyskał wzrok.
- Otrzymaliśmy kontakt do osoby, która była w podobnej sytuacji do naszej i wskazała nam profesora w Warszawie, który specjalizuje się w badaniu oraz leczeniu nerwów wzrokowych. Udało nam dostać się do niego i podać Nikodemowi leki, które mogą pomoc zmniejszyć obrzęk i ciśnienie śródgałkowe. We wrześniu jedziemy do Katowic na badanie, które pozwoli ocenić, jakie są rokowania leczenia. Potrzebować będziemy także opieki tyflopedagoga, psychologa, terapii wzroku, nauczyciela orientacji w przestrzeni. Szukamy różnych metod, aby pomóc synkowi przywrócić wzrok, w jakimkolwiek stopniu. Przed nami bardzo dużo wizyt w całej Polsce, walki o jakiekolwiek szanse by znów mógł widzieć i cieszyć się życiem – przekazują bliscy Nikodema.
Jako że najnowsze badania obrazowe potwierdzają brak wznowy w główce Nikosia, rodzice widzą sens w walce o jego wzrok.
- Dzięki tej diagnozie możemy bezpiecznie planować dalsze, specjalistyczne leczenie za granicami naszego kraju, które jest dla Nikosia jedyną szansą na to, by znów zobaczył świat i naszą miłość w naszych oczach. Jesteśmy już tak blisko celu. Dzięki ogromnej mobilizacji ludzi o wielkich sercach udało nam się zebrać niemal 90 proc. potrzebnej kwoty. Do pełnego sfinansowania leczenia brakuje nam już tylko ostatnich 10 proc. - apeluje o pomoc pani Natalia, mama Nikodema..
Poniżej podajemy link do zbiórki dla Nikodema.

























Napisz komentarz
Komentarze