Niewypowiedziana wojna o Trójmiejski Park Krajobrazowy
- Jeśli mówimy o słuchaniu ludzi, to nie mogą być to tylko deklaracje. Dlatego nie mogę zatwierdzić Planu Urządzania Lasu dla Nadleśnictwa Gdańsk – napisał w mediach społecznościowych wiceminister klimatu i środowiska, Mikołaj Dorożała. Podkreślił też, że decyzja o nowym PUL musi uwzględniać plan ochrony Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego.
We wtorek, 17 lutego w mediach społecznościowych pojawił się wpis wiceministra Mikołaja Dorożały z resortu klimatu i środowiska, który poinformował, że nie zatwierdzi Planu Urządzania Lasu na lata 2025-2034 dla Nadleśnictwa Gdańsk, zanim Generalna Dyrekcja Lasów Państwowych nie wprowadzi do niego modyfikacji. Minister Dorożała przypomniał także o blokowaniu przez poprzedni rząd PiS planów ochrony Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego.
- To była niewypowiedziana wojna między mieszkańcami, społecznikami, a ówczesnymi Lasami Państwowymi – podkreślił wiceszef resortu klimatu i środowiska. - Narosło wiele konfliktów, trudno je dziś rozwiązać. Staramy się dziś pokazać, że słuchamy i jesteśmy otwarci na dialog. Decyzja o nowym PUL dla nadleśnictwa Gdańsk MUSI wychodzić naprzeciw mieszkańcom, MUSI uwzględniać tworzenie lasów społecznych i MUSI uwzględniać plan ochrony Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego. O tym ostatnim mówi jasno prawo - artykuł 105 ustawy o ochronie przyrody. Podkreśliła to jasno RDOŚ, opiniując PUL. Wykazała, że PUL nie uwzględnia ustaleń ochrony dla TPK. Dlatego nie podpisuję tego PUL i wnoszę o jego zmiany. Te lasy mają istotną wartość przyrodniczą i społeczną i tak należy na nie patrzeć.
Proces zatwierdzania PUL trwa, wycinki... też
Decyzja Ministerstwa Klimatu i Środowiska może być szokująca dla leśników. Do tej pory (z jednym wyjątkiem sprzed wielu lat, dotyczącym Puszczy Białowieskiej) urzędnicy ministerialni akceptowali przedstawiane przez nadleśnictwa dziesięcioletnie Plany Urządzania Lasu, określające poziom i miejsce wycinek na danym terenie. Wydawało się, że także PUL na lata 2025-2034 dla Nadleśnictwa Gdańsk, którego znaczną część obszaru zajmuje Trójmiejski Park Krajobrazowy , zostanie zatwierdzony.
- Rzeczywiście, podsekretarz stanu w Ministerstwie Klimatu i Środowiska póki co nie zatwierdził planu, odsyłając do Generalnej Dyrekcji Lasów Państwowych – potwierdza Joanna Bloch-Orłowska, rzeczniczka Nadleśnictwa Gdańsk. - Jesteśmy więc cały czas w procesie zatwierdzania Planu Urządzania Lasu. GDLP będzie rozpatrywać to stanowisko i weryfikować zarzuty, które zostały przedstawione. Zobaczymy, jaki będzie ciąg dalszy.
CZYTAJ TEŻ: Ważą się losy lasów w Nadleśnictwie Kolbudy. Joanna Kreft-Baka i Mirosław Baka apelują o pomoc
Przepisy prawne nie określają przy tym terminu, w jakim podważony PUL musi zdobyć akceptację ministerstwa. Przy czym, na co zwraca uwagę Marta Jagusztyn z Fundacji Lasy i Obywatele, PUL dla Nadleśnictwa Gdańsk leży już ponad rok w niejasnym prawnie "limbo", czyli jest wdrażany, choć nie został podpisany. Krótko mówiąc, wycinki zaplanowane w zakwestionowanym PUL trwają.
Problematyczna ochrona
Opracowanie planu dla Nadleśnictwa Gdańsk poprzedziły konsultacje, w których udział wzięło kilkaset osób. Strona społeczna wskazywała m.in. na konieczność włączenia do założeń PUL uchwalonego przez pomorski samorząd Planu Ochrony Trójmiejskiego Parku Narodowego.
- Myślę, że wpływ na decyzję MKiŚ miał nie tyle sposób przeprowadzenia konsultacji społecznych, co raport, który Lasy Państwowe przedstawiły na ich zakończenie – mówi Paweł Szutowicz z Koalicji Las Jest Nasz. - Według raportu wszystko miało być cudownie, a przecież większość uwag nie została uwzględniona.
Kontrowersje wzbudziły pomysły leśników, dotyczące najbardziej wartościowych przyrodniczo i społecznie lasów w strefach ochronnych TPK. W opinii leśników plany ochrony uwzględniono, gdyż nie zaplanowano żadnych cięć na 30 proc. powierzchni strefy BM1-3, obejmującej najcenniejsze ekosystemy leśne.
- Problem w tym, że te 30 proc. akurat obejmuje tereny, na których Lasy Państwowe prowadziły intensywne cięcie w poprzednim dziesięcioleciu - wskazuje Paweł Szutowicz.
Zdaniem aktywistów weryfikacja Planu Urządzania Lasu powinna rozpocząć się od rozmów z kierownictwem Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego. To pozwoli na rzetelne zrealizowanie założeń Planu Ochrony TPK.
ZOBACZ TAKŻE: Tymczasowa ochrona lasów społecznych. Co czeka TPK?
A może załatwić sprawę systemowo?
Marta Jagusztyn – chwaląc decyzję resortu w sprawie Nadleśnictwa Gdańsk - przypomina, że każdego roku w Polsce wchodzi w życie 40 Planów Urządzania Lasu.
- Czy nie należałoby zapewnić systemowo i instytucjonalnie, by Lasy Państwowe nie mogły bezceremonialnie ignorować opinii i wniosków mieszkańców, a z konsultacji robić szopki (a tak było w Gdańsku i tak jest w innych miejscach)? - pyta Jagusztyn. - Podczas Ogólnopolskiej Narady o Lasach opracowaliśmy zestaw zasad konsultacji PUL, ale został odstawiony na półkę i tam się kurzy. A przecież nierealistyczne jest, by MKIŚ blokował każdy PUL, albo nawet co drugi - a w bardzo wielu PUL-ach są takie problemy jak w Gdańsku. Tym bardziej, że za dwa lata będzie już najprawdopodobniej inna obsada w MkiŚ.
Fundacja Lasy i Obywatele postuluje więc, by wzmocnić instytucjonalnie proces konsultacji. Zwłaszcza, że w proponowanym przez MKiŚ projekcie nowelizacji ustawy o lasach głos społeczny w pierwszym, powszechnym etapie konsultacji jest osłabiony, a nie wzmocniony w porównaniu z obecną sytuacją. Wzmocnić instytucjonalnie głos społeczny można też zmieniając w Instrukcję Urządzenia Lasu i wewnętrzne procedury Lasów Państwowych.
- Długoterminowo, nie potrzebujemy, excusez le mot "dobrego cara" (tym bardziej że nie zawsze jest dobry), potrzebujemy procedur i realnej "społecznej kontroli nad lasami" , tej, którą obiecano nam w umowie koalicyjnej - uważa Marta Jagusztyn.

























Napisz komentarz
Komentarze