Decyzja Prokuratury Okręgowej w Słupsku o umorzeniu śledztwa
Jak już informowaliśmy, Prokuratura Okręgowa w Słupsku zadecydowała o umorzeniu śledztwa w sprawie śmierci więźnia Zakładu Karnego w Czarnem Bartłomieja Miecznikowskiego.
– Podstawą decyzji była uzyskana przez prokuratora – po przeprowadzonej sekcji – opinia biegłego z zakresu patomorfologii, z której wynika, iż przyczyną śmierci Bartłomieja Miecznikowskiego była ostra niewydolność krążeniowo-oddechowa, przy czym do jego śmierci doszło bez udziału osób trzecich. Biegły wykluczył także, że mężczyzna zmarł wskutek szeroko pojętego urazu, tj. śmiercią gwałtowną – poinformował nas prokurator Paweł Wnuk z Prokuratury Okręgowej w Słupsku.
Z uzyskanej w tej sprawie opinii z zakresu badań histopatologicznych wynika, iż najbardziej prawdopodobną przyczyną śmierci mężczyzny był SUDEP, czyli nagła niespodziewana śmierć osoby chorej na padaczkę.
– Z tej samej opinii wynika również, iż w czasie sekcji zwłok mężczyzny, jak i podczas badania histopatologicznego nie stwierdzono makroskopowych i mikroskopowych zmian urazowych bądź chorobowych – dodaje prokurator Paweł Wnuk.
Czy funkcjonariusze przyczynili się do zgonu więźnia? Stanowisko prokuratury
Prokuratura wykluczyła też, że do śmierci więźnia przyczynili się funkcjonariusze Zakładu Karnego w Czarnem. W tej sprawie zostali przesłuchani zarówno strażnicy więzienni, jak i współosadzeni odbywający kary pozbawienia wolności wraz z 32-latkiem.
Przeprowadzone śledztwo nie wykazało również, iż w związku ze śmiercią Bartłomieja Miecznikowskiego doszło do przekroczenia uprawnień lub niedopełnienia obowiązków przez jakiegokolwiek funkcjonariusza zakładu karnego, zarówno w zakresie sprawowanego nad nim nadzoru więziennego, jak i w zakresie zapewnianej mu opieki medycznej.
prokurator Paweł Wnuk / Prokuratura Okręgowa w Słupsku
Rodzina Bartłomieja Miecznikowskiego walczy o wyjaśnienie sprawy
Jednak bliscy 32-latka o jego śmierć od samego początku oskarżają strażników więziennych. Zdaniem rodziny Bartłomieja Miecznikowskiego, funkcjonariusze mieli go dotkliwie pobić oraz znęcać się nad nim.
Mój syn został zakatowany. Niech usłyszy o tym cała Polska, żeby nigdy więcej żadna matka nie musiała znosić tego bólu, który znoszę ja. Żeby już żaden inny więzień nie był tak poniżany i bity, jak mój syn.
Krystyna Miecznikowska / matka zmarłego więźnia
Zażalenie na umorzenie i dodatkowe czynności dowodowe
Jak poinformował onet.pl, pełnomocnik rodziny 32-latka złożył zażalenie na decyzję o umorzeniu postępowania. We wtorek, 10 lutego Prokuratura Okręgowa w Słupsku podjęła decyzję o przeprowadzeniu dodatkowych czynności dowodowych w tej sprawie (przesłuchanie wskazanych przez rodzinę świadków oraz analiza nagrania dźwiękowego, na którym do pobicia zmarłego rzekomo ma przyznawać się jeden z byłych już funkcjonariuszy więziennych). Prokurator wydał także postanowienie o zasięgnięciu uzupełniającej opinii patomorfologa.
– Bardzo liczę na to, że teraz w końcu wszystkie dowody zostaną rzetelnie sprawdzone. Zgłosiliśmy w sumie ponad 70 świadków, w tym osadzonych z celi obok, którzy mają na pewno dużą wiedzę. Oni do tej pory nie zostali przesłuchani – mówi Onetowi Krystyna Miecznikowska, matka zmarłego więźnia. – To jest trudna i nierówna walka, ale mam w sobie wciąż siłę. Cała nasza rodzina walczy o prawdę. Musimy się dowiedzieć, co spotkało Bartka – mówi matka zmarłego mężczyzny.
Co dalej ze śledztwem? Możliwe wznowienie postępowania
Po analizie dodatkowych czynności procesowych prokuratura zdecyduje, czy wznowi postępowanie w sprawie śmierci więźnia w Zakładzie Karnym w Czarnem.
Przebieg wydarzeń w Zakładzie Karnym w Czarnem
W Zakładzie Karnym w Czarnem w powiecie człuchowskim 18 maja 2025 roku zmarł więzień Bartłomiej Miecznikowski, który odsiadywał wyrok za pobicie w ramach tzw. samosądu.
Z nagrań więziennego monitoringu ma wynikać, że tego właśnie dnia, po godz. 17.00, osadzony źle się poczuł, co sam zgłosił, i został wyprowadzony z trzyosobowej celi przez strażników. Podczas przejścia mówił do nich bardzo niewyraźnie, poruszał się chwiejnym krokiem, stracił też równowagę. Funkcjonariusze zaprowadzili go do pomieszczenia, w którym zwymiotował. Po kilkudziesięciu minutach – w lepszym stanie – więzień wrócił do celi.
Przed godz. 21.00 stan zdrowia osadzonego ponownie miał się pogorszyć. Do celi przyszedł jeden ze strażników. Na nagraniach nie widać szczegółów, ale można z nich wywnioskować, że wraz z dwoma innymi osadzonymi pochylał się nad leżącym Bartłomiejem Miecznikowskim. Następnie, w krótkim odstępie czasu, do celi przyszli kolejni funkcjonariusze. Wszystko to działo się na oczach dwóch innych więźniów. Po kilkunastu minutach strażnicy wyprowadzili ich z celi i przynieśli nosze.
Ok. godz. 21.30 w celi pojawili się też strażnicy z grupy interwencyjnej, by – jak się okazało – wynieść osadzonego. Ok. godz. 22.00 do zakładu karnego przyjechała karetka. Mimo reanimacji, o godz. 22.33 lekarz stwierdził zgon skazanego. Po północy ciało Bartłomieja Miecznikowskiego zabrali pracownicy firmy pogrzebowej.

























Napisz komentarz
Komentarze