Reklama
ReklamaActiva - Kamienice Pruszczańskie

Derby Trójmiasta na remis. Rekord frekwencji i cztery gole w Gdyni

Arka Gdynia w piątek, 27 lutego prowadziła 2:0 z Lechią Gdańsk w 23. kolejce piłkarskiej PKO BP Ekstraklasy, ale dramatyczny mecz zakończył się remisem 2:2. Mecz derbowy przyciągnął rekordową liczbę kibiców na stadion w Gdyni i dostarczył ogromnych emocji.
derby Trójmiasta, Arka Gdynia - Lechia Gdańsk, Gdynia 2026
W Gdyni Arka zremisowała w piątek, 27 lutego z Lechią 2:2

Autor: Karol Makurat | Zawsze Pomorze

Przedmeczowe emocje i zapowiedzi trenerów

Przed piątkowym (27 lutego) starciem, które od tygodni podgrzewało emocje kibiców na Pomorzu, oba sztaby szkoleniowe podkreślały rangę i specyfikę derbów Trójmiasta. Nie chodzi tylko o kolejne ligowe punkty, których potrzebuje zarówno Arka Gdynia, jak i Lechia Gdańsk. Derby to też pojedynek decydujący o nastrojach piłkarzy, trenerów, ale przede wszystkim sympatyków tych drużyn w całym regionie na najbliższe dni.  

Przed 48. Derbami Trójmiasta oba sztaby zwołały konferencje prasowe, których temat był oczywisty. Trener Arki Gdynia Dawid Szwarga mówił otwarcie o szansie na historyczny moment dla swojego klubu. 

– Nie ma nic lepszego dla sportowca, jak zrobić coś pierwszy raz w historii, na przykład wygrać z Lechią w Ekstraklasie – mówił.

Szkoleniowiec podkreślał, że mimo ekscytacji, trzeba trzymać nerwy na wodzy.

– To Ty musisz kontrolować emocje, a nie emocje Ciebie. Do dobrego wyniku zaprowadzi nas konsekwencja na boisku, a nie nastawienie na walkę – dodał Dawid Szwarga

Po drugiej stronie trener Lechii Gdańsk John Carver podkreślał wagę meczu w kontekście lokalnej społeczności. 

– Rozumiemy, co ten mecz znaczy dla ludzi w Trójmieście. To są wielkie potyczki i my chcemy grać wielkie mecze – powiedział.

Angielski trener Lechii dodał w podobnym tonie, co Szwarga: 

– Trzeba kontrolować siebie. Nie można się przemotywować, bo to nie przynosi dobrych efektów. 

John Carver zaznaczył także, że jego zespół wszedł w ten sezon z konkretnymi celami i analizą rywala, a piłkarze Lechii wiedzą, jak podejść do tak gorąco oczekiwanego starcia.

Statystyki i historia derbów Trójmiasta

Nie bez znaczenia dla przedderbowej atmosfery są statystyka i historia. 

  • Na najwyższym szczeblu rozgrywkowym Lechia Gdańsk nie przegrała jeszcze z Arką.
  • Do tej pory rozegrano 16 takich spotkań.
  • Gdańszczanie wygrali aż 12 z nich, a 4 razy zespoły dzieliły się punktami.

Arka Gdynia do piątkowego meczu nie mogła pochwalić się żadną wygraną z Lechią. To bez wątpienia argument motywujący zarówno Arkę jak i Lechię, ale na dobrą sprawę, gdyby go nie było, to też poziom motywacji po obu stronach byłby olbrzymi. 

W pierwszym meczu tych drużyn w sierpniu ubiegłego roku na Polsat Plus Arenie w Gdańsku pod względem poziomu sportowego „szału nie było”. Ten był za to wśród kibiców Lechii, bo to biało-zieloni po strzale głową Dawida Kurminowskiego w 85. minucie wygrali z Arką 1:0

Rekord frekwencji na stadionie w Gdyni

Już przed pierwszym gwizdkiem czuć było rangę wydarzenia. Spiker powitał na trybunach prezydent Gdyni Aleksandrę Kosiorek oraz wiceprezydenta Gdańska Piotra Borawskiego. Stadion przy ul. Olimpijskiej wypełnił się do ostatniego miejsca. To właśnie tego wieczoru ustanowiono nowy rekord frekwencji obiektu: 14 400 widzów.

Przebieg meczu Arka Gdynia - Lechia Gdańsk

Szybkie prowadzenie Arki Gdynia

Gospodarze od pierwszych minut ruszyli odważnie. W 6. minucie stadion eksplodował z radości. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego i zgraniu piłki przed pole karne dopadł do niej 19-letni Oskar Kubiak i potężnym, precyzyjnym strzałem umieścił futbolówkę w okienku bramki Lechii. Sędzia jeszcze konsultował sytuację z VAR, ale po chwili wskazał na środek – 1:0 dla Arki.

Lechia szybko mogła odpowiedzieć. Najpierw Bujar Pllana spudłował z kilku metrów, a później Tomáš Bobček dwukrotnie stanął oko w oko z bramkarzem. W jednej z sytuacji Damian Węglarz wygrał pojedynek sam na sam, a w doliczonym czasie pierwszej połowy po strzale głową napastnika gości piłka odbiła się od słupka i poprzeczki. Biało-zieloni mieli też nieuznaną bramkę, bo Tomáš Bobček co prawda trafił do siatki, ale był na spalonym.

Pierwsza połowa była dwukrotnie przerywana z powodu zadymienia boiska po efektownej oprawie na „Górce”. Arbiter Paweł Raczkowski z Warszawy doliczył aż 10 minut, lecz wynik do przerwy nie uległ zmianie – 1:0 dla Arki.

Druga połowa pełna emocji i zwrotów akcji

Druga połowa rozpoczęła się idealnie dla gospodarzy. Już w 46. minucie Arka zaskoczyła rywali po wrzucie z autu. Po efektownej przewrotce i zgraniu piłki w polu karnym Marc Navarro uderzył z 15 metrów w lewy dolny róg bramki Alexa Paulsena, i było 2:0.

Żółto-niebiescy poszli za ciosem. Nazarij Rusyn trafił w poprzeczkę, a chwilę później znów był bliski gola. Jednak zamiast nokautu, przyszła odpowiedź gdańszczan.

W 54. minucie Kacper Sezonienko wykorzystał zamieszanie w polu karnym i z bliska zdobył bramkę kontaktową. Trzy minuty później stadion w Gdyni zamilkł. Iwan Żelizko popisał się efektownym lobem „za kołnierz” Damiana Węglarza niemal z linii pola karnego, doprowadzając do remisu 2:2.

Kontrowersje i dramatyczna końcówka

W końcówce nie brakowało dramaturgii. Arka domagała się rzutu karnego po starciu Vladislavsa Gutkovskisa z Bujarem Pllaną, ale po analizie VAR arbiter nie dopatrzył się przewinienia. Obie drużyny miały swoje okazje. Nazarij Rusyn trafił w słupek, a w doliczonym czasie gry Damian Węglarz uratował remis, broniąc przed groźnym strzałem Tomáša Bobčeka.

Statystyki meczu Arka Gdynia - Lechia Gdańsk 

  • Ostatecznie derby zakończyły się podziałem punktów.
  • W statystykach posiadanie piłki było równe (50:50).
  • W strzałach celnych minimalnie lepsza była Lechia.
  • Jednak to Arka dwukrotnie zmuszała rywali do odrabiania strat.

Choć sportowo żadna ze stron nie może być w pełni zadowolona, derby Trójmiasta znów dostarczyły wszystkiego, z czego słyną, czyli goli, zwrotów akcji, kontrowersji, wielkich emocji na trybunach i kiepskiej murawy.

Arka Gdynia - Lechia Gdańsk 2:2 (1:0)

Bramki: Oskar Kubiak (6), Marc Navarro (46) – Kacper Sezonienko (54), Iwan Żelizko (57).

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama