Skala zniszczeń w Kępicach jest ogromna
To pieniądze na tyle duże, że samorządowcy chcą złożyć do wojewody pomorskiego wniosek o wprowadzenie stanu klęski żywiołowej i pomoc finansową. Podobne wnioski mają składać również inne samorządy powiatu słupskiego.
- Dwie doby bez przerwy strażacy z Ochotniczych Straży Pożarnych naszej gminy walczyli z wodą - mówi Maciej Chabrowski, wiceburmistrz Kępic. - W niektórych miejscowościach drogi były całkowicie zalane. Woda wdzierała się też na prywatne posesje. W jednej z miejscowości boisko sportowe ułożone ze specjalnych płyt dosłownie spłynęło. Ciężki śnieg nie oszczędził naszego ratusza. Pod jego naporem doszło do uszkodzeń płaskiego dachu. Wszystko jest już zabezpieczone, ale remonty będą bardzo kosztowne.
CZYTAJ TEŻ: Gwałtowne roztopy na Pomorzu. Setki interwencji straży pożarnej w całym regionie
Będzie wniosek o stan klęski żywiołowej
Specjalna komisja powołana przez gminę Kępice sprawdza wszystkie zgłoszenia od mieszkańców i radnych gminnych. Najczęściej uszkodzone zostały drogi, bo zaraz po roztopach wrócił mróz, który ściął wodę na drogach i zniszczył asfalt. Poza obiektami publicznymi woda zniszczyła również wiele prywatnych posesji.
- Prace komisji chcemy zakończyć jeszcze w tym tygodniu. Mamy już rzeczoznawców, którzy dokładnie wycenią szkody. Na początku przyszłego tygodnia powinniśmy złożyć wniosek do Pomorskiego Urzędu Wojewódzkiego o wprowadzenie stanu klęski żywiołowej. Jeżeli wniosek zostanie zaakceptowany, to jest szansa na dodatkowe fundusze, które przeznaczymy na naprawę szkód. - dodaje Chabrowski.
Wiceburmistrz przyznaje, że dawno nie widział takiej ilości wody.
- Sami strażacy, którzy przez ponad dwie doby non stop zabezpieczali rozlewy i pompowali wodę przyznają, że z ogniem mogą walczyć, ale z wodą jest już problem. To żywioł nie do opanowania - mówi wiceburmistrz
700 kilometrów dróg uszkodzonych
Szkody szacują gminy Kobylnica, Redzikowo i Smołdzino. Koszty remontów i zimowego utrzymania dróg przewyższały wydatki zaplanowane w gminnych budżetach. Specjalną komisję powołał również Zarząd Powiatu Słupskiego. Zniszczenia dotyczą najczęściej zalanych dróg powiatowych.
- Sieć naszych dróg powiatowych to ponad 700 kilometrów i znaczna ich część uległa uszkodzeniu po roztopach - mówi Paweł Lisowski, starosta powiatu słupskiego. - Dlatego niezależnie od gmin powołaliśmy swoją komisję, która ma oszacować straty. Są na to specjalne pieniądze, które można uruchomić w przypadku ogłoszenia klęski żywiołowej. Na pewno taką sytuację mieliśmy na terenie powiatu słupskiego. Skala tych zniszczeń jest bardzo duża i koszty pójdą nie w setki tysięcy złotych, ale w miliony.
ZOBACZ TAKŻE: Zalane drogi i podtopienia. Pomorze walczy z intensywnymi roztopami
Lisowski przyznał, że samo utrzymanie dróg w okresie zimowych pochłonęło znaczne nakłady finansowe. W pierwszych dwóch tygodniach stycznia tego roku słupskie starostwo wydało pieniądze przeznaczone na całoroczne utrzymanie dróg. Łącznie powiat wydał na ten cel ponad 4 mln zł.
Samorządowcy kierują jednocześnie apel do wszystkich, którzy zarządzają terenami w gminach, aby na bieżąco czyścili rowy melioracyjne i odpływy. W wielu miejscach powodem podtopień były właśnie zapchane przepusty pod drogami i odpływ wód deszczowych.

























Napisz komentarz
Komentarze