Reklama
ReklamaActiva - Kamienice Pruszczańskie

Rodzina ze Słupska zbiera pieniądze na remont mieszkania po pożarze

Rodzina zmarłego w trakcie pożaru w Słupsku mężczyzny zbiera pieniądze na remont spalonego lokalu. Wdowa po zmarłym tuła się po rodzinie, bo nie ma pieniędzy na odnowienie mieszkania.
Rodzina ze Słupska zbiera pieniądze na remont mieszkania po pożarze
Mieszkanie nie nadaje się do zamieszkania. Jego remont to koszt około 70 tysięcy złotych

Źródło: mat. własne poszkodowanej rodziny

Potrzeba ponad 70 tysięcy złotych

Do pożaru doszło 6 lutego, w godzinach rannych, w mieszkaniu przy ulicy Reymonta, w Słupsku. 

- Paliło się w jednym z pomieszczeń w mieszkaniu. W trakcie działań ewakuowano z lokalu nieprzytomnego mężczyznę - mówił wtedy kapitan Piotr Basarab, oficer prasowy Komendanta Miejskiego Państwowej Straży Pożarnej w Słupsku. - Udzielono mu kwalifikowanej pierwszej pomocy przedmedycznej. Następnie przekazano zespołowi ratownictwa medycznego. Niestety, nie udało się go uratować.

WIĘCEJ NA TEN TEMAT: Tragiczny pożar mieszkania w Słupsku. Nie żyje 60-letni mężczyzna

Teraz okazuje się, że rodzina zmarłego nie ma pieniędzy na remont mieszkania. Wdowa po zmarłych mieszka u dzieci. 

Zbiórka i koncert charytatywny

Remont wyceniono na ponad 70 tysięcy złotych. Na portalu Pomagam.pl uruchomiono specjalną zbiórkę, a 21 marca o godzinie 18 w Siedzibie Teatru Władca Lalek przy ul. Arciszewskiego (DS 3) w Słupsku odbędzie się koncert charytatywny z licytacjami organizowany przez „Dobroczynny Wóz Irka” oraz Teatr Władcy Lalek. Wystąpią Piotr Drozdowski oraz Anna Chodyna.

- Mieszkanie nie było ubezpieczone, a mama utrzymuje się z niskiej emerytury. Sama nie jest w stanie pokryć kosztów przywrócenia lokalu do stanu bezpiecznego zamieszkania - mówi nam Aleksandra Tarnowska, córka poszkodowanej, która pomaga również w zbiórce pieniędzy. - Zbieramy dla mamy na usunięcie skutków pożaru i na bezpieczne i godne warunki dla mamy, aby miała gdzie wrócić. Nie damy rady bez wsparcia innych ludzi. 

Wiadomo, że już przed pożarem mieszkanie wymagało pilnych napraw. Nie działał piec gazowy i brakowało ciepłej wody. 

- Jedynym źródłem ogrzewania był piec kaflowy w pokoju ojca, a mama dogrzewała się w drugim pokoju tylko małym termowentylatorem. Można sobie tylko wyobrazić jak zimno było w czasie zimy, przy nieocieplonej kamienicy, nieszczelnych drewnianych oknach i wysokich sufitach - dodaje Tarnowska. 

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama