Reklama

Tragedia w gdańskim szpitalu. Jest śledztwo prokuratury po śmierci niemowlęcia

Jak informuje „Gazeta Wyborcza”, prokuratura bada okoliczności śmierci kilkutygodniowej dziewczynki, która zmarła w Uniwersyteckim Centrum Klinicznym w Gdańsku niespełna dobę po podaniu leku stosowanego poza wskazaniami rejestracyjnymi. Rodzice twierdzą, że o charakterze terapii dowiedzieli się dopiero po kilku miesiącach. Dyrekcja szpitala w oświadczeniu podkreśliła, że terapia sirolimusem jest stosowana w takich przypadkach, a ryzyko zgonu uznawane za skrajnie rzadkie.
ręka dziecka, zdjęcie ilustracyjne
Tragedia w gdańskim szpitalu! Śmierć niemowlęcia po podaniu leku off-label. Prokuratura bada sprawę

Autor: Canva | Zdjęcie ilustracyjne

Śmierć niemowlęcia w Uniwersyteckim Centrum Klinicznym w Gdańsku. Przebieg leczenia i kontrowersje wokół podania leku

Eva Marija urodziła się 23 stycznia 2025 roku w Gdyni. Choć otrzymała maksymalną ocenę w skali Apgar, lekarze zdiagnozowali u niej malformację naczyniową.

– Powiedziano nam, że córka jest zdrowa i wszystko będzie dobrze – relacjonuje w rozmowie z „Gazetą Wyborczą” ojciec dziecka Vasyl.

Na początku marca dziewczynka została ponownie przyjęta do szpitala w Gdańsku. Lekarz zdecydował o podaniu sirolimusu – leku immunosupresyjnego stosowanego m.in. w transplantologii. Terapia miała charakter tzw. off-label, czyli poza oficjalnymi wskazaniami producenta.

Rodzice utrzymują jednak, że nie zostali o tym właściwie poinformowani.

– Wręczono nam plik dokumentów po polsku i kazano użyć translatora. Nie wiedzieliśmy, co podpisujemy – mówi „Gazecie Wyborczej” matka dziecka

Jak dodaje, pielęgniarka miała określić lek jako „witaminy” i zapewnić, że nie niesie ryzyka.

Pogorszenie stanu zdrowia dziecka i tragiczny finał

Kilka godzin po podaniu preparatu stan dziewczynki gwałtownie się pogorszył.

– Od rana płakała, przestała jeść. Prosiłam o pomoc, ale mówiono, że to kolki – opowiada „Gazecie Wyborczej” kobieta. 

Według relacji rodziców, przez wiele godzin nie wykonano pogłębionej diagnostyki. Dopiero po około dziesięciu godzinach zlecono badania, które wykazały ostrą niewydolność wielonarządową. Dziewczynka trafiła na oddział intensywnej terapii w stanie krytycznym.

– Módlcie się do swojego boga, a my będziemy do swojego – te słowa lekarki rodzice zapamiętali szczególnie. 

Chwilę później usłyszeli, że ich córka nie żyje. Zmarła tego samego dnia po południu.

Śledztwo prokuratury i reakcja szpitala

Sprawą zajmuje się prokuratura, która wszczęła śledztwo w kierunku nieumyślnego spowodowania śmierci oraz przeprowadzenia zabiegu bez wymaganej zgody. Analizowane są m.in., czy rodzice wyrazili świadomą zgodę na leczenie i czy reakcja personelu na pogarszający się stan dziecka była właściwa.

Dyrekcja szpitala w odpowiedzi na pytania dziennikarzy odmówiła szczegółowych wyjaśnień, powołując się na toczące się postępowania. W przesłanym oświadczeniu podkreślono jednak, że terapia sirolimusem jest stosowana w takich przypadkach, a ryzyko zgonu uznawane za skrajnie rzadkie.

Prawa pacjenta i możliwe zaniedbania

Prawnicy reprezentujący rodzinę wskazują jednak na możliwe zaniedbania w komunikacji z pacjentami.

– Brak wysłuchania rodziców pojawia się w tej sprawie w kluczowych momentach – podkreśla mec. Elżbieta Bansleben.

Jak przypomina biuro Rzecznika Praw Pacjenta, zgoda na leczenie musi być świadoma i poprzedzona pełną informacją, także w przypadku cudzoziemców. Śledztwo ma ustalić, czy w tej sprawie standardy te zostały dochowane.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama