Spór o budynek byłego rosyjskiego konsulatu w Gdańsku
Radziecki, a potem rosyjski konsulat funkcjonował przy ul. Batorego w Gdańsku od zakończenia II wojny światowej. Za czasów Związku radzieckiego Rosjanie korzystali z budynku bezpłatnie. Po rozpadzie ZSRR nieruchomość przeszła na własność Skarbu Państwa. Federacja Rosyjska nadal jednak nie płaciła za jej użytkowanie. Od 2013 roku prezydent Gdańska, na mocy wytycznych MSZ, naliczała opłaty.
CZYTAJ TEŻ: Konsulat Federacji Rosyjskiej w Gdańsku zostanie zlikwidowany! Szef MSZ odpowiada na „terror państwowy”
Minister likwiduje konsulat
19 listopada ub.r. Ministerstwo Spraw Zagranicznych cofnęło zgodę na funkcjonowanie w Gdańsku rosyjskiej placówki konsularnej. Miało to miejsce bezpośrednio po uszkodzeniu torowiska w rejonie miejscowości Życzyn w powiecie garwolińskim (woj. mazowieckie), które mogło doprowadzić do wykolejenia się podciągu. Strona polska oskarżyła Rosję o zaangażowanie w te działania dywersyjne. W odwecie Rosja ogłosiła zamknięcie polskiego konsulatu w Irkucku.
Rosjanie: To nasza własność
Rosyjscy dyplomaci mieli czas na opuszczenie placówki do 23 grudnia 2025 r. Rosjanie faktycznie się wyprowadzili, jednak odmówili przekazania budynku. W piśmie skierowanym do władz Gdańska rosyjska ambasada poinformowała, że nieruchomość przy Batorego należy im się jako ekwiwalent za budynek konsulatu, jaki państwo rosyjskie posiadało w Gdańsku od 1716 do 1941 roku przy Długich Ogrodach. Rzeczniczka rosyjskiego MSZ posunęła się nawet do gróźb, mówiąc że ci, którzy chcą przejąć budynek Konsulatu Generalnego Rosji w Gdańsku „powinni dokładnie rozważyć konsekwencje takiego posunięcia”.
Sprawa ma trafić do sądu
Miasto, działając z upoważnienia MSZ zapowiedziało skierowanie sprawy do Prokuratorii Generalnej Rzeczypospolitej Polskiej, a następnie wniesienie w imieniu Skarbu Państwa pozwu do sądu o wydanie tych nieruchomości.
Czy taki wniosek został wniesiony? Tego niestety nie udało nam się ustalić. Biuro prasowe gdańskiego magistratu odesłało nas z tą sprawą do Prokuratorii Generalnej, a rzecznik prokuratorii – z powrotem do Gdańska.
Wiadomo natomiast, że trwają sądowe starania od odzyskanie zaległej kwoty za dotychczasowe korzystanie z budynku. Według wyliczeń gdańskiego UM jest to około 5,5 mln zł plus kolejne 3 mln zł odsetek. Sąd na razie nakazał Rosji zapłatę blisko 400 tys. zł za część zaległych opłat.
Jeden pracownik po ciemku i w zimnie
Jak nieoficjalnie udało nam się potwierdzić, w ramach egzekucji komorniczej do nieruchomości odcięto dopływ mediów: prądu i ogrzewania. O sprawie wcześniej poinformowało "Radio Gdańsk".
Według strony rosyjskiej budynkiem opiekuje się pracownik administracyjno-techniczny ambasady. Czy faktycznie przebywa na jego terenie? Na to pytanie nikt nie potrafił nam udzielić odpowiedzi.






















Napisz komentarz
Komentarze