Umorzenie śledztwa w sprawie byłego burmistrza Czerska
Prokuratura Rejonowa w Człuchowie zakończyła postępowanie dotyczące działań byłego burmistrza Czerska Przemysława Bieska-Talewskiego. Śledczy stwierdzili, że w analizowanych przypadkach nie doszło do złamania prawa.
Postępowanie zostało wszczęte w sierpniu ubiegłego roku na podstawie zawiadomienia złożonego przez obecne władze gminy.
CZYTAJ TEŻ: Śledztwo ws. Zygmunta Zmudy-Trzebiatowskiego umorzone. "To była jedyna możliwa decyzja"
Decyzje budowlane bez znamion przestępstwa
Sprawa dotyczyła podejrzenia przekroczenia uprawnień przez jego poprzednika w aspekcie wydawania decyzji budowlanych dla działek, których był współwłaścicielem oraz zakupu ziemi od lokalnej parafii. Prokuratura badała sprawę 20 decyzji o warunkach zabudowy dla nieruchomości, których były burmistrz był współwłaścicielem. Pojawiła się wątpliwość, czy burmistrz nie powinien odsunąć się od wydawania tych decyzji. Co ustalili śledczy?
- Przed wydaniem dokumentów urzędnicy zasięgnęli opinii radcy prawnego. Ekspert stwierdził wówczas, że nie ma formalnych przeszkód, by burmistrz podpisał te decyzje. Prokuratura uznała, że nawet jeśli doszło do uchybień proceduralnych, nie wyrządziły one żadnej szkody interesowi publicznemu czyli gminie i mieszkańcom – informuje prokuratura.
Zakup działki od parafii – zgodny z prawem
Druga część postępowania dotyczyła zakupu przez gminę działki od parafii pw. św. Marii Magdaleny za kwotę ponad 44 tys. zł.
Burmistrzowi zarzucono, że kupił ziemię bez oficjalnej wyceny rzeczoznawcy, bez negocjacji i bez zgody Rady Miejskiej. Prokuratura ustaliła jednak, że w gminie obowiązywała uchwała, która dawała burmistrzowi prawo do samodzielnego decydowania o kupnie gruntów na potrzeby zadań publicznych. Dodatkowa zgoda radnych nie była więc potrzebna.
Zgodnie z ustaleniami, cena transakcji była rynkowa, a zakup uznano za uzasadniony, ponieważ umożliwiał dojazd do innych działek gminnych.
- Przepisy nie nakładały obowiązku zatrudniania rzeczoznawcy w tym konkretnym przypadku. Strony mogły porozumieć się co do ceny w drodze negocjacji. Analiza wykazała, że zapłacona kwota była rynkowa, a zakup był konieczny, aby zapewnić dojazd do innych działek należących do gminy – uważa prokuratura.
Prokuratura oficjalnie umorzyła śledztwo, stwierdzając, że działania burmistrza nie nosiły znamion czynu zabronionego. Nikt nie usłyszał zarzutów. Decyzja ta jest na razie nieprawomocna.
























Napisz komentarz
Komentarze