Pirania - podwodny dron z Politechniki Gdańskiej
Inżynierom potrzeba było niespełna pół roku, żeby skonstruować podwodny dron, służący do inspekcji infrastruktury krytycznej na dnie Bałtyku, monitorowania akwenów portowych oraz wykrywania anomalii dna morskiego i identyfikacji zaginionych obiektów. Po Tukanie i Głuptaku to kolejny dron, wspierający bezpieczeństwo na Bałtyku, który stworzyli naukowcy z Politechniki Gdańskiej – we współpracy z gdyńską firmą Radmor.
ZOBACZ TEŻ: Pirania zadba o bezpieczeństwo Bałtyku. To nowy podwodny dron Politechniki Gdańskiej

Pirania – jak informuje Politechnika Gdańska - rozwijana jest jako pojazd przeznaczony do monitorowania i inspekcji podwodnej infrastruktury krytycznej, do wykrywania anomalii dna morskiego i inspekcji infrastruktury podwodnej, z wykorzystaniem m.in. kamery do pracy w warunkach niskiego oświetlenia oraz rozwiązań sonarowych i nawigacyjnych.
Już wiadomo, że dron się sprawdził – w Sobieszewie przeprowadzono pierwszą misję operacyjną Piranii, podczas której prototyp wykonał pełny scenariusz działań, od wodowania i zanurzenia po odnalezienie oraz identyfikację dwóch obiektów.
Udane testy na Wyspie Sobieszewskiej
Piranię zwodowano w warunkach zbliżonych do rzeczywistych działań inspekcyjnych. Po zanurzeniu rozpoczęła się zasadnicza część testów, obejmująca:
- poszukiwanie obiektów,
- ich zobrazowanie przy użyciu kamery i sonaru,
- identyfikację
- i w końcu powrót do punktu wodowania.
– Udana pierwsza misja Piranii potwierdza, że Politechnika Gdańska potrafi przekuwać kompetencje badawcze w konkretne rozwiązania odpowiadające na aktualne wyzwania. To ważny rezultat dla naszej uczelni, ale także przykład skutecznej współpracy nauki i przemysłu przy projekcie o dużym znaczeniu praktycznym – mówi prof. Krzysztof Wilde, rektor Politechniki Gdańskiej.
Podwodny dron dla wojska i przemysłu
Podwodny pojazd, nad którym pracowali konstruktorzy z PG i Radmoru może znaleźć zastosowanie zarówno w obszarze cywilnym, jak i specjalnym. Zadaniem Piranii będzie ochrona infrastruktury krytycznej i monitoring ważnych z punktu widzenia bezpieczeństwa wód - m.in.:
- porty zewnętrzne,
- infrastrukturę morską
- oraz inne obiekty wymagające stałego nadzoru i szybkiej identyfikacji potencjalnych zagrożeń.

– Dla zespołu projektowego najważniejsze było to, że udało się przejść przez cały zaplanowany scenariusz misji i potwierdzić działanie kluczowych funkcji pojazdu w praktyce. Mówimy nie o symulacji, lecz o realnie wykonanej operacji, w której Pirania odnalazła i zidentyfikowała wskazane obiekty, a następnie bezpiecznie wróciła do punktu startu
Tomasz Sauer, kierownik laboratorium Techniki Głębinowej Wydziału Inżynierii Mechanicznej i Okrętownictwa PG.
Docelowo Pirania ma być konfigurowana pod wymagania konkretnego odbiorcy. Ostateczna wersja pojazdu wyposażana będzie - w zależności od charakteru zadań i oczekiwań użytkownika - od doboru systemów sonarowych i wizyjnych po dodatkowe komponenty robocze, takie jak ramię z manipulatorem czy dodatkowe czujniki i sensory.
ZOBACZ TEŻ: NATO otworzyło w Gdańsku specjalny ośrodek. Będzie testować technologie obronne
Zaczęło się od Głuptaka
Nowy pojazd podwodny powstaje na bazie doświadczeń związanych z konstrukcją systemu obrony przeciwminowej Głuptak, z którego od lat korzysta Marynarka Wojenna. W Piranii rozwinięto element konieczny do zastosowań inspekcyjnych i monitoringu podwodnej infrastruktury.

– Pirania bardzo dobrze pokazuje, jak powinien działać nowoczesny transfer technologii. Mamy tu silne kompetencje naukowe, jasno zdefiniowaną potrzebę rynkową i partnerstwo, które pozwala szybko przechodzić od pomysłu do weryfikacji rozwiązania w praktyce. Właśnie takie projekty chcemy rozwijać i wspierać – mówi Paweł Lulewicz, dyrektor generalny PG Biznes Hub.
ZOBACZ: Politechnika Gdańska kończy prace nad Tukanem. Będzie wykrywał miny morskie
– Tworzymy rozwiązania, które mają służyć bezpieczeństwu Polski, polskich granic i naszego Bałtyku. Wykorzystujemy najnowsze technologie po to, by skuteczniej diagnozować, identyfikować, rozpoznawać i wykrywać zagrożenia ukryte pod wodą, zwłaszcza w rejonie portów, kotwicowisk i infrastruktury krytycznej – dodaje Bartłomiej Zając, prezes Radmoru.























Napisz komentarz
Komentarze