Na Globaltice w tym roku zagrają Noura Mint Seymali, Kobo Town i Ustad Noor Bakhsh. Już ta pierwsza trójka pokazuje jak szerokie geograficznie spektrum prezentowane jest na gdyńskim festiwalu: od wielowiekowej zachodnioafrykańskiej tradycji griotów, przez karaibskie calypso, po pakistańskie balochi.
Saharyjska psychodelia
Noura Mint Seymali to jedna z najbardziej wyrazistych postaci współczesnej sceny muzycznej północno-zachodniej Afryki. Pochodząca z Mauretanii wokalistka i instrumentalistka wywodzi się z wielopokoleniowej rodziny griotów – strażników pamięci, muzyki i ustnej historii regionu (jest przybraną córką Dimi Mint Abby – nieżyjącej już legendy muzyki mauretańskiej).
Czytaj też: 20 lat minęło i 20. Globaltica także. Udany jubileusz najbardziej kolorowego festiwalu w Polsce
Jej głos jest potężny, przenikliwy i pełen ekspresji. Potrafi przechodzić od subtelnych, melodyjnych fraz do intensywnych, niemal transowych kulminacji. To brzmienie surowe, intensywne i wciągające, a jednocześnie głęboko zakorzenione w kulturze i historii regionu Sahary. Artystka akompaniuje sobie na ardinie – tradycyjnej mauretańskiej harfie. Towarzyszy jej zespół o klasycznie rockowym składzie: elektryczny bas (Ousmane Touré), gitara (Jeich Ould Chighaly – prywatnie mąż Noury) i perkusja (Matthew Tinari). Nadają oni brzmieniu tej tradycyjnej muzyki pulsujący, psychodeliczny charakter.

Dla bywalców Globaltiki takie połączenie saharyjskiej tradycji z energią współczesnego brzmienia nie jest nowością. Wielokrotnie też mogli się oni przekonać, że to wyjątkowo atrakcyjna i wciągająca mieszanka.
Noura Mint Seymali po prawie dziesięcioletnim milczeniu, w ubiegłym roku z powróciła z nowym albumem „Yenbett”, pochodzące z niego utwory, wrz ze starszymi z takich płyt jak „Tzenni” czy „Arbina” powinny złożyć się na program koncertu, który odbędzie się pierwszego dnia festiwalu, w piątek 17 lipca.
„Śpiewający reporterzy” z Karaibów
Natomiast w sobotę 18 lipca proszę przygotować się na eksplozję tanecznych rytmów z Karaibów. Tego dnia zagra bowiem grupa Kobo Town. To formacja, która z niezwykłą swobodą łączy tradycję z wielokulturowym pejzażem... Kanady. Tak, to nie pomyłka, zespół został bowiem założony w Toronto przez urodzonego na Trynidadzie wokalistę, kompozytora i multiinstrumentalistę Drew Gonsalvesa.
Nazwa grupy pochodzi od historycznej dzielnicy w Port of Spain – miejsca narodzin calypso, muzyki będącej jednocześnie formą rozrywki, komentarza społecznego i kroniki życia codziennego. To właśnie tę tradycję Kobo Town rozwija i przekształca. Ich twórczość to współczesna kontynuacja roli calypsoniana – „śpiewającego reportera”, który z ironią, humorem i przenikliwością opisuje rzeczywistość.

Zespół splata calypso z innymi rytmami: ska, reggae, dub czy soul, wzbogacając całość o wyrazistą sekcję dętą, pulsujący bas i gitarowe struktury, które nadają muzyce energię balansującą między tanecznością a refleksją. Teksty Gonsalvesa poruszają tematy historii kolonialnej, migracji, nierówności społecznych czy współczesnych napięć kulturowych, często ukryte w opowieściach o pozornie codziennych sytuacjach.
Niedziela ze „skarbem Mekranu”
Ostatni dzień festiwalu, niedziela 19 lipca, przyniesie porcje spokojniejszych dźwięków, za sprawą pakistańskiego weterana Ustada Noor Bakhsha.
Muzyka tego blisko 80-letniego mistrza gry na benju dopiero niedawno zaczęła zdobywać uznanie poza jego rodzinnym krajem. Przez lata pozostawał ukrytym skarbem Mekranu – półpustynnego, górzystego regionu przybrzeżnego w południowo-zachodnim Pakistanie. Dziś zachwyca publiczność na całym świecie swoją wyjątkową wrażliwością i wirtuozerią.
Benju to rodzaj wyposażonej w klawiaturę cytry, wywodzącej się od japońskiego taishōkoto. W rękach Ustada Noor Bakhsha instrument ten nabiera zupełnie nowego życia. Gra on na jego elektrycznej wersji, wydobywając surowe, pulsujące brzmienie, które potrafi być jednocześnie melodyjne i hipnotyczne. Jego muzyka rozwija się powoli, oparta na repetycji i improwizacji, stopniowo wciągając słuchacza w intensywny, niemal transowy rytm.

Poza pakistańskim balochi słychać tu wpływy muzyki perskiej, kurdyjskiej i południowoazjatyckiej. Występ w towarzyszeniu dwóch dodatkowych muzyków (Doshambay – damboora, Daniyal Ahmed – damboora, bansuri) to rzadka okazja, by doświadczyć tej muzyki na żywo – w formie, która łączy skupienie, energię i głęboką, niemal medytacyjną intensywność.
To dopiero początek zgłoszeń
Bilety i karnety na 21. Globaltikę są już w sprzedaży. O kolejnych artystach, którzy wystąpią na gdyńskim festiwalu poinformujemy jak tylko organizatorzy ujawnią ich nazwiska
























Napisz komentarz
Komentarze