Reklama Praca
PATRONAT

Chrześcijaństwo i joga. Z czym się je myli, a czym są naprawdę?

Dialog oparty na wzajemnym szacunku, lecz bez zacierania rzeczowych różnic. Uczciwe ukazanie kontrastów między tradycjami, a potem szukanie tego, co rzeczywiście je łączy – tak ma wyglądać spotkanie między nauczycielką jogi dr Niną Budziszewską a twórcą „chrześcijańskiego mindfulness” prof. Aleksandrem Bańką. Odbędzie się w czwartek, 14 maja w Gdańsku.
dr Nina Budziszewska, prof. Aleksander Bańka
Czy joga jest zgodna z chrześcijaństwem? Dr Nina Budziszewska i prof. Aleksander Bańska będą rozmawiać w Gdańsku o duchowości, medytacji i różnicach między tradycjami

Autor: Canva | Zdjęcie ilustracyjne

Debata w Gdańsku o jodze i chrześcijaństwie

W Gdańsku już w najbliższy czwartek, 14 maja o duchowości i dobrostanie dyskutować będą:

  • dr Nina Budziszewska, nauczycielka jogi, medytacji i sztuki świadomego oddechu, a jednocześnie badaczka Uniwersytetu Wrocławskiego zajmująca się naukowo filozofią jogi i literaturą indyjską,
  • dr hab. Aleksander Bańka, profesor Uniwersytetu Śląskiego, badacz duchowości chrześcijańskiej, ewangelizator, twórca metody modlitwy medytacyjnej Nepsis, nazywanej „chrześcijańskim mindfulness”.

Chrześcijańska duchowość według prof. Aleksandra Bańki

„Przełom kopernikański” w wierze

Prof. Aleksander Bańka stawia tezę, że współczesna wiara wymaga przewartościowania. Kluczowa idea, którą określa mianem „przełomu kopernikańskiego”, polega na przesunięciu punktu ciężkości z postawy wypracowywania zasług na przyjmowanie tego, co Bóg ofiarowuje człowiekowi z własnej inicjatywy. To nie jest zmiana kosmetyczna – chodzi o głęboką przemianę w sposobie rozumienia relacji między człowiekiem a Bogiem.

Zdaniem badacza, w potocznym chrześcijańskim myśleniu pokutuje głęboko zakorzenione przekonanie o niemal feudalnym charakterze tej więzi: człowiek musi sobie na Bożą przychylność zasłużyć, spełniać określone warunki.

– Bóg w tym ujęciu jest kimś, u kogo musimy coś wyprosić. Jest kimś na kształt suwerena, który oczekuje od nas daniny w postaci „pobożności”, żeby w efekcie wypłacić nam pewną nagrodę – mówi prof. Aleksander Bańka.

Modlitwa kontemplacyjna i „chrześcijański mindfulness”

Jak podkreśla ekspert, taki sposób myślenia nie wyrasta z ducha Ewangelii. Ewangelia, jego zdaniem, mówi o czymś zupełnie innym. 

Bóg nie jest tym, który limituje nam samego siebie, ale tym, który pragnie obdarować nas sobą. Człowiek jest zaś tym, który uczy się przekraczać własne ograniczenia, bariery, lęki – po to żeby przyjmować doświadczenie Bożej miłości.

prof. Aleksander Bańka / badacz duchowości chrześcijańskiej

Fundament tego myślenia prof. Alesander Bańka odnajduje w pierwszym punkcie Katechizmu Kościoła Katolickiego, który stwierdza, że: 

„nieskończenie doskonały i szczęśliwy Bóg zamysłem czystej dobroci stworzył człowieka, aby uczynić go uczestnikiem swojego szczęśliwego życia”.

Z tej wizji wynikają daleko idące konsekwencje praktyczne. Modlitwa nie powinna być kompulsywnym wypraszaniem, lecz adoracją, trwaniem przed Bogiem, uwielbieniem, przyjmowaniem jego obecności. Człowiek, który doświadcza siebie jako umiłowanego i obdarowanego, może następnie ofiarowywać siebie innym. Nie z obowiązku, lecz z wdzięczności i poczucia obfitości.

– Nie musimy na to zasługiwać. Musimy się po prostu na to otworzyć, to przyjąć – podsumowuje prof. Aleksander Bańka tę fundamentalną zmianę nastawienia.

Chrześcijaństwo a joga. Podobne techniki, inne cele

Czym różni się medytacja chrześcijańska od jogi i buddyzmu?

Lider Rodziny Świętego Szarbela w Polsce odnosi się do problemu doświadczenia mistycznego i jego różnorodności. Zwraca uwagę, że pojęcie „mistycyzm” bywa dziś używane bardzo szeroko i obejmuje różne, nie zawsze podobne doświadczenia. Kluczowe rozróżnienie przebiega między tradycją chrześcijańską a tradycjami wschodnimi, szczególnie buddyzmem.

– Chrześcijanie orientują się na relację z absolutem osobowym – wyjaśnia prof. Aleksander Bańska. – Celem tej drogi jest wewnętrzna jedność, pogłębienie i zintegrowanie osobowości człowieka w spotkaniu z Bogiem. Tymczasem tradycja buddyjska zakłada systematyczną dekonstrukcję osobowego „ja”, w celu osiągnięcia stanu nieosobowego – nirwany.

To zasadniczo inna orientacja wyrastająca z odmiennego rozumienia człowieka i rzeczywistości.

Choć stosowane w obu tradycjach praktyki mogą wyglądać podobnie – jak praca z oddechem, skupienie czy wyciszenie – ich sens i cel są różne. Próba sztucznego zrównania tych dróg prowadzi, zdaniem filozofa, do uproszczenia.

– W chrześcijaństwie takie techniki, jak regulacja oddechu, są raczej marginalne, wspierające – służą wyciszeniu. Natomiast w niektórych nurtach medytacji wywodzących się z tradycji Wschodu są one istotne dla osiągnięcia określonego stanu świadomości – tłumaczy.

Profesor podkreśla, że w tradycji chrześcijańskiej kluczowe jest doświadczenie łaski. Mistyczne zjednoczenie z Bogiem nie jest możliwe wyłącznie dzięki ludzkiemu wysiłkowi – wymaga inicjatywy ze strony samego Boga.

– To, co osiągamy własnym wysiłkiem, pewną formą ascezy, jest czymś innym niż to, co otrzymujemy w efekcie wolnego i miłosnego udzielenia się Boga człowiekowi – podkreśla katowicki myśliciel.

W tradycjach niechrześcijańskich takiej kategorii w zasadzie nie ma: człowiek osiąga stany duchowe własnym wysiłkiem, własną wolą i technikami medytacyjnymi. To kolejna linia podziału, która sprawia, że różnych ścieżek duchowych nie można traktować jako równoważnych dróg do tego samego celu.

Mistyka nie musi być elitarna

Podsumowując, prof. Aleksander Bańka wyraża nadzieję na odrodzenie w Kościele tradycji głębokiej modlitwy i duchowości kontemplacyjnej. Podkreśla, że to dziedzictwo ma swoje korzenie we wczesnym chrześcijaństwie – w doświadczeniu ojców pustyni, eremitów i mnichów z IV i V wieku, którzy stanowili serce ówczesnej wspólnoty wierzących. Z biegiem czasu, wraz z rozwojem instytucjonalnego Kościoła, ten nurt zszedł na dalszy plan. Dziś jednak wraca – i to w sposób wyraźnie dostrzegalny, jako odpowiedź na autentyczne pragnienie pogłębionego życia duchowego. Dowodami są: 

  • rekolekcje w ciszy i milczeniu,
  • rosnące zainteresowanie klasztorami i domami rekolekcyjnymi,
  • poszukiwanie modlitwy kontemplacyjnej.

Wobec odchodzenia części wiernych od Kościoła – ci, którzy pozostają, częściej charakteryzują się świadomą i głębszą wiarą.

– Mam taką nadzieję, że będzie to doświadczenie widoczne coraz silniej i bardziej będzie się przebijało do świadomości współczesnych chrześcijan – kończy filozof, wyrażając jednocześnie przekonanie, że mistyka nie jest propozycją dla wąskiej elity.

Czym naprawdę jest joga?

Joga to nie tylko ćwiczenia fizyczne

Dr Ninę Budziszewską pytam przede wszystkim o to, czym joga faktycznie jest, a z czym – w powszechnym odbiorze – bywa mylona. Rozmówczyni zwraca uwagę, że współczesne rozumienie jogi w świecie zachodnim, a coraz częściej także w samych Indiach, zostało zredukowane do jednego elementu: rozbudowanego systemu asan, czyli pozycji ciała. 

Przy tej okazji stawia pytanie, czy to, co oferują popularne zajęcia jogi, to rzeczywiście asany, czy też po prostu ćwiczenia rozciągające i wzmacniające, gdzie zupełnie pominięty jest aspekt mentalny, koncentrujący. 

Tymczasem słowo „asana” pochodzi od sanskryckiego czasownika oznaczającego „siedzieć” lub „zamieszkiwać”. Pierwotnie odnosiło się niemal wyłącznie do stabilnej pozycji siedzącej, umożliwiającej długotrwałą medytację. Dopiero z czasem wprowadzono pozycje leżące, stojące, a nawet w ruchu.

Jak joga stała się popularna na Zachodzie?

Jak doszło do tej redukcji? Rozmówczyni wskazuje na splot czynników historycznych z przełomu XIX i XX wieku, które doprowadziły do wyniesienia na piedestał ludzkiego ciała. Jednym z nich były pierwsze nowożytne igrzyska olimpijskie w Atenach w 1896 roku, nawiązujące do tradycji starożytnej Grecji. W tym samym czasie w Europie i Indiach – wtedy kolonii brytyjskiej – rozwijał się kult silnego, zdrowego ciała, łączonego z ideałem moralnego obywatela („w zdrowym ciele – zdrowy duch”). No bo jak posiadacz niezadbanego czy nie daj Boże schorowanego ciała, miał zadbać o wolność, wyzwolenie kraju? 

Do Indii trafiały zachodnie podręczniki do gimnastyki i kalistenii używane w armiach. Hindusi chłonęli te wzorce, a sama joga zaczęła ewoluować w stronę praktyki cielesnej i terapeutycznej. Za symboliczną postać tego przełomu uznaje się Sri Krishnamacharyę, ojca współczesnej jogi, który w latach 30. i 40. XX wieku upublicznił jogę, niejako wyciągając ją z wąskiego kręgu uczniów praktykujących w odosobnieniu u boku mistrza i wprowadzając na duże sale, czyniąc ją dostępną dla każdego.

Pytana o szacunkową liczbę osób praktykujących jogę w Polsce, dr Nina Budziszewska zastrzega, że takich dokładnych danych nie ma.

– Natomiast prawie każdy klub fitness posiada w swojej ofercie zajęcia z jogi. Niemal w każdym mieście, czy mniejszym, czy większym, mamy jakąś szkołę jogi. Widać więc, że jest no to zapotrzebowanie – mówi dr Nina Budziszewska.

Joga a mindfulness. Czym się różnią?

Jednocześnie dr Nina Budziszewska dostrzega, że XXI wiek przynosi pewien odwrót od tej jednostronności. Rynek przesycił się fitnessowym podejściem do jogi. Rośnie zapotrzebowanie na praktyki redukujące stres w sposób trwały, a nie punktowy: medytację, koncentrację, etykę, filozofię

Zapytana o relację jogi i mindfulness, zaznacza, że to dwie odrębne tradycje, które w popkulturze bywają mylone, ze względu na powierzchowne podobieństwo technik.

Mindfulness:

  • wydobywa świeckie elementy buddyzmu,
  • koncentruje się na uważności aplikowalnej w codziennym życiu zawodowym czy domowym.

Joga natomiast dąży do:

  • przekształcenia samego sposobu funkcjonowania umysłu – od jego naturalnego stanu rozkojarzenia i reaktywności ku stanowi głębokiej, bezwysiłkowej koncentracji, a następnie medytacji. 

Podstawą jogi jest powtarzany wysiłek, praktyka, czyli regularność. Jogi się nie ćwiczy. Samo użycie słowa „ćwiczyć”, zamiast „praktykować”, zdradza, na jakim poziomie świadomości jest dany adept.

dr Nina Budziszewska / nauczycielka jogi, medytacji i sztuki świadomego oddechu

Wpływ jogi na zdrowie i psychikę

Nauka dość intensywnie bada w tej chwili jogę i stany umysłu, które się dzięki niej osiąga. Coraz więcej badań – w bazie PubMed można odnaleźć kilka tysięcy publikacji medycznych dotyczących jogi – dokumentuje jej wpływ nie tylko na układ mięśniowy, ale też układy: nerwowy, immunologiczny i hormonalny, a także na stany depresyjne. Naukowcy poszukują różnych terapii komplementarnych, także tych opartych na bazie jogi. 

Czy joga dopuszcza używanie psychodelików?

Na pytanie o używanie psychodelików jako „drogi na skróty” ku stanom transcendentnym, uzyskiwanym w efekcie praktyki jogi, dr Nina Budziszewska odpowiada jednoznacznie: joga nakłada w tej kwestii absolutny zakaz. Już w „Jogasutrach” – klasycznym tekście z około II wieku naszej ery – wskazano, że wszelkie substancje zmieniające stany świadomości przynoszą jedynie krótkotrwały efekt i zaburzają ścieżkę panowania nad sobą. 

– W środowisku jogi stawia się nawet pytanie o to, czy wolno pić kawę. I zdania w tej kwestii są podzielone – dodaje naukowczyni.

Dialog między chrześcijaństwem a jogą

W kontekście planowanego spotkania z nauczycielką jogi w Gdańsku, prof. Aleksander Bańka deklaruje wolę dialogu opartego na wzajemnym szacunku, lecz bez zacierania rzeczowych różnic. Wskazuje na inicjatywę Jana Pawła II w Asyżu jako przykład tego, że spotkanie różnych tradycji religijnych jest możliwe i wartościowe – nie po to jednak, by twierdzić, że wszystkie drogi prowadzą do tego samego miejsca, ale by budować wzajemne zrozumienie i wspólnie działać na rzecz dobra społecznego. Profesor dostrzega szczególną wagę takiego dialogu w świecie, który – jak mówi – wywraca do góry nogami wszelkie wartości oraz gubi orientację etyczną.

Z kolei dr Nina Budziszewska wyraża nadzieję, że dyskusja przebiegać będzie dwutorowo: najpierw uczciwe ukazanie różnic między tradycjami – bez sztucznego eklektyzmu, który zaciera granice – a potem szukanie tego, co rzeczywiście je łączy. 

Czy joga jest zgodna z chrześcijaństwem? 

Odpowiadając na pytanie o to, czy księża mają rację, przestrzegając wiernych przed jogą, prof. Aleksander Bańka przyznaje, że tak – o ile jogę rozumie się jako coś więcej niż zestaw ćwiczeń fizycznych, a więc jako system filozoficzny lub religijny. Niesie on za sobą antropologię i kosmologię, które nie są spójne z założeniami chrześcijaństwa.

– Nie chodzi o potępienie praktykujących, lecz o świadomość, że te drogi nie są sprowadzalne do siebie i po prostu nie można ich wymieszać, nie popadając w jakieś zamieszanie wewnętrzne – zaznacza profesor.

Natomiast dr Nina Budziszewska pytana o „chrześcijańską jogę”, reaguje ostrożnie. Zaznacza, że nie spotkała się z tym określeniem w środowisku jogicznym i zastrzega, iż odpowiedź zależy od tego, jak rozumie się oba człony tego połączenia. Zauważa natomiast, że nie istnieje żadne oficjalne stanowisko Kościoła katolickiego zakazujące jogi. Wątpliwości pojawiają się wtedy, gdy joga jest rozumiana jako ścieżka ku jedności z nieokreślonym bóstwem lub obcym dla chrześcijaństwa obrazem absolutu. 

– Po pierwsze, tak rozumiana joga nie jest jogą, a po drugie, może stanowić pewne zagrożenie dla praktyk religijnych – podsumowuje, pozostawiając tę kwestię otwartą i zapraszając do dalszej rozmowy.

Spotkanie „Duchowość i dobrostan – joga czy medytacja chrześcijańska?

  • Spotkanie „Duchowość i dobrostan – joga czy medytacja chrześcijańska?” z udziałem dr Niny Budziszewskiej i prof. Aleksandra Bańki odbędzie się 14 maja o godz. 17.00 w Olivia Centre.
  • Po spotkaniu odbędą się warsztaty medytacyjne obu gości.

„Zawsze Pomorze” jest partnerem medialnym wydarzenia.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
ReklamaPomorskie na pełnym baku! Ruszaj w drogę z Radiem Gdańsk
Reklama Festiwal Kultury Ocalonej 2026