Reklama

Lechia Gdańsk przegrała arcyważny mecz z Widzewem

Lechia Gdańsk przegrała w sobotę, 9 maja w Łodzi z Widzewem 1:3 w meczu 32. kolejki PKO BP Ekstraklasy. Porażka sprawiła, że biało-zieloni ponownie znaleźli się w strefie spadkowej. Do końca sezonu pozostały już tylko dwie kolejki, a sytuacja gdańskiego klubu jest bardzo trudna.
Lechia Gdańsk, zdjęcie ilustracyjne
Matej Rodin (po lewej), Alex Paulsen oraz ich koledzy z Lechii znowu zawiedli i przegrali z Widzewem 1:3

Autor: Karol Makurat | Zawsze Pomorze

Fatalna pierwsza połowa Lechii Gdańsk w meczu z Widzewem

Bardzo przykro patrzyło się na grę piłkarzy Lechii Gdańsk w pierwszej połowie sobotniego (9 maja) meczu z Widzewem w Łodzi. Biało-zieloni przyzwoicie rozpoczęli to spotkanie, ale animuszu i dokładności wystarczyło im na… 5-6 minut. Chwilę po tym zaczęły się chaos, niedokładność i obserwowanie, jak w piłkę gra Widzew. 

Smutno jest tym bardziej, że obie drużyny miały „nóż na gardle”, ale tylko Widzew grał tak, jakby zdawał sobie sprawę ze stawki tego spotkania.

Kolejny raz bardzo źle zaprezentowała się gdańska obrona, łącznie z jej dowódcą Matejem Rodinem, nie istniał środek pola, niewidoczni byli Camilo Mena i Tomas Bobcek

Z minuty na minutę w pierwszej odsłonie sobotniego meczu gasła nadzieja na to, że Lechia się pozbiera i zaprezentuje tak, jak chcieliby tego kibice. To zastanawiające, tym bardziej że przecież trener Lechii John Carver uchodzi za świetnego motywatora, jednak biało-zieloni nie wyglądali na drużynę zmotywowaną do czegokolwiek.

Co mógł zmienić w przerwie meczu angielski szkoleniowiec, zastanawiali się kibice Lechii, ale możliwości miał mocno ograniczone.

Gol Iwana Żelizki nie wystarczył. Lechia Gdańsk przegrała 1:3

Druga połowę lechiści zaczęli z Tomaszem Neugebauerem w składzie, który zastąpił Kacpra Sezonienkę. Ta zmiana dała trochę więcej porządku w grze biało-zielonych, ale nie znaczyło to, że kibice gdańskiej drużyny mogli optymistycznie patrzeć na perspektywę zakończenia tego meczu. 

Lechia składniej próbowała zaatakować bramkę Bartłomieja Drągowskiego, ale bez efektów bramkowych, a to właśnie tego potrzebowała najbardziej. Upływające minuty nie dawały zapasu nadziei na to, że gdańska drużyna „wróci jeszcze do meczu”.

W dalszej perspektywie walki o utrzymanie się w PKO BP Ekstraklasie Lechia straci w meczu z Legią Iwana Żelizkę, który będzie musiał pauzować za żółte kartki. Ukraiński pomocnik zaznaczył swoją obecność na boisku w Łodzi mocnym i celnym strzałem, który dał biało-zielonym bramkę w 66. minucie. Spotkanie w drugiej połowie wyrównało się, ale wciąż drużynie z Gdańska daleko było do tego, aby dogonić Widzew.

Czerwona kartka dla Widzewa i problemy Lechii przed końcem sezonu

Gospodarze, mając przewagę dwóch bramek, grali spokojnie i na tyle skutecznie w defensywie, by nie dawać gdańskim piłkarzom zbyt wielu okazji do zdobycia kontaktowej bramki. W doliczonym czasie Lechia znowu grała w przewadze, bo czerwoną kartkę (za drugą żółtą) dostał Juljan Shehu z Widzewa, ale to było już za późno, aby myśleć o wyrównaniu strat. 

Po tej porażce Lechia znowu znalazła się w strefie spadkowej. Problem w tym, że do zakończenia rozgrywek pozostały już tylko dwie kolejki. Biało-zielonych czekają mecze z: 

  • Legią Warszawa w Gdańsku,
  • Termaliką w Niecieczy.

Muszą oba te spotkania wygrać i liczyć na to, że rywale znajdujący się teraz nad nimi w tabeli stracą punkty. W przeciwnym razie drużyna z Gdańska zostanie zdegradowana do Betclic 1. Ligi

Widzew Łódź - Lechia Gdańsk 3:1 (3:0)

Bramki: Sebastian Bergier (10, 28), Steve Kapuadi (37) – Iwan Żelizko (66).

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama Pomorskie na pełnym baku! Ruszaj w drogę z Radiem Gdańsk
Reklama
Reklama
Reklama