Reklama

Schoolworkerzy pomagają innym uczniom w radzeniu sobie z problemami, stresem i adaptacją

Zespół Szkół Ekonomicznych w Tczewie jest jedną z 200 szkół w Polsce, którą wybrano do realizacji projektu Peer Support – wsparcia rówieśniczego w zakresie zdrowia psychicznego młodzieży. Jego uczestnicy – tzw. schoolworkerzy - uczą się rozpoznawać oznaki wskazujące, że kolega czy koleżanka ma trudności i wspierają w skierowaniu go czy jej do zaufanej osoby dorosłej.
Schoolworkerzy pomagają innym uczniom w radzeniu sobie z problemami, stresem i adaptacją
Grupa scholworkerów w ZSE w Tczewie liczy 13 osób. Koordynują ją dwie pedagożki: od prawej Brygida Giełdon i Bożena Dajnowska. Pierwsza z lewej to Aleksandra Wzorek z Instytutu Edukacji Pozytywnej, kierująca projektem w całej Polsce

Autor: Bogdana Wachowska | Zawsze Pomorze

Według badań „Diagnoza przemocy wobec dzieci w Polsce” z 2023 roku, co piąty nastolatek (22%) okaleczał się, a co jedenasty (9%) miał za sobą próbę samobójczą. Dziewczęta częściej niż chłopcy deklarują zarówno samookaleczenia (29% vs 14%), jak i próby samobójcze (14% vs 5%). 8% dzieci i nastolatków przyznaje, że nie ma ani jednej osoby, do której mogłyby się zwrócić w trudnej sytuacji.

Rówieśnicy są dla nich często pierwszym i najbardziej naturalnym źródłem wsparcia. Według badania „Diagnoza przemocy wobec dzieci” z 2023 roku, 64% młodych wskazało rówieśników spoza rodziny – kolegę, koleżankę, przyjaciela lub przyjaciółkę - jako osoby, na których wsparcie mogą liczyć. 

Młodzi ludzie najczęściej otwierają się przed rówieśnikami 

Młodzi ludzie rzadziej dzielą się swoimi problemami z dorosłymi – obawiają się oceny, braku zrozumienia lub bagatelizowania emocji, a niejednokrotnie, martwią się, że mogliby wzbudzić u rodziców poczucie winy. Najczęściej otwierają się przed rówieśnikami (70%), których postrzegają jako bliższych, bardziej empatycznych i podzielających podobne doświadczenia. W przypadku, gdy młodzi doświadczają cyberprzemocy, koledzy i koleżanki są na drugim miejscu wśród osób, do których zgłaszają się po pomoc (po rodzicach). Niepokoi jednak fakt, że znaczna większość doświadczających przemocy, w ogóle tego nie zgłasza, a tylko co 20. nastolatek decyduje się zasygnalizować problem z przemocą online nauczycielowi, psychologowi lub pedagogowi.

Część grupy schoolworkerów. Od lewej Kevin, Julia, Kacper i Wiktoria (fot. Bogdana Wachowska | Zawsze Pomorze)

I tutaj z pomocą przychodzi metoda Peer Support. Opierając się w głównej mierze na mniej formalnych relacjach rówieśniczych – może znacząco wzmocnić działania profilaktyczne i prewencyjne realizowane na terenie szkoły, poprawiając klimat placówki oraz tworząc bezpieczne, wspierające środowisko dla młodzieży

Celem projektu jest stworzenie i przetestowanie rozwiązań metody wsparcia dla uczniów i uczennic w kryzysach psychicznych, opartej na pomocy rówieśników, tzw. schoolworkerów. 

- Peer Support to zorganizowana forma pomocy emocjonalnej, udzielanej przez uczniów i uczennice swoim rówieśnikom w sytuacjach trudnych, stresujących lub wymagających wsparcia społecznego – wyjaśniają Brygida Giełdon i Bożena Dajnowska, szkolne pedagożki, koordynatorki tego projektu w tczewskim ZSE.

Projekt jest realizowany przez Fundację Rozwoju Systemu Edukacji w partnerstwie z Ministerstwem Edukacji Narodowej i Fundacją „Instytut Edukacji Pozytywnej”. Jest przeznaczony dla szkół ponadpodstawowych.

Metoda Peer Support wychodzi naprzeciw potrzebom młodzieży

Wyzwania, z jakimi mierzy się współczesna młodzież – przewlekły stres, trudności emocjonalne, przemoc rówieśnicza, hejt, samotność czy trudności w nawiązywaniu relacji społecznych – wskazują na pilną potrzebę tworzenia systemowych rozwiązań wspierających zdrowie psychiczne uczniów, odpowiadając na potrzeby emocjonalne młodych ludzi. 

Metoda Peer Support wychodzi naprzeciw tym potrzebom, proponując rozwiązanie oparte na relacjach rówieśniczych. Jej główne założenie opiera się na idei, że uczniowie i uczennice mogą pełnić istotną rolę w procesie wzajemnego wsparcia, szczególnie gdy łączy ich podobne doświadczenie rozwojowe oraz zbliżony kontekst życiowy. Centralnym elementem tej metody jest budowanie bezpiecznej przestrzeni relacyjnej, w której możliwe staje się otwarte mówienie o emocjach, dzielenie się trudnościami oraz wspólne poszukiwanie sposobów radzenia sobie z wyzwaniami. 

- Nasza grupa rozpoczęła swoje działania we wrześniu 2025 roku i cały czas trwa nabór nowych członków – mówi Brygida Giełdon. - Młodzież już od pierwszych dni w ramach projektu i promocji siebie, swoich mocnych stron, z wielką kreatywnością zaproponowała ważne społecznie akcje na rzecz środowiska szkolnego i pozaszkolnego, inicjując w ten sposób  swoją działalność w roli schoolworkerów.

Co ważne - uczestnicy projektu nie są przygotowywani do roli doradcy! Z pomocą obu pań pedagog uczą się rozpoznawać oznaki wskazujące, że rówieśnik ma trudności i wspierają w skierowaniu kolegi do zaufanej osoby dorosłej.

Schoolworkerami w ZSE są uczniowie z różnych klas, aktualnie jest ich 13. Zgłaszają się sami.

- Młodzież ma jeden zasadniczy problem, nie mówi o swoich problemach, nie przyznaje się do nich – mówi Aleksandra Wzorek z Instytutu Edukacji Pozytywnej, kierująca projektem w całej Polsce. - Nie zgłasza też, kiedy wie, że kolega czy koleżanka ma problemy z sytuacjami destrukcyjnymi, jest w kryzysie psychicznym. Sytuacje bywają różne, czasami ktoś jest smutny, bo dostał kolejną jedynkę w szkole, ktoś zerwał z dziewczyną czy chłopakiem.

Obie pedagożki prowadzące projekt w ZSE starały się dotrzeć do wszystkich uczniów, odwiedziły każdą klasę, wyjaśniając uczniom na czym polega projekt i jakim celom ma służyć.

- Naszą ideą nie było stworzenie projektu, który ma służyć na rok czy dwa – zaznacza Aleksandra Wzorek. - Aby wypracować w każdej szkole, która bierze udział w programie, odpowiedni klimat i podejście do pracy z młodzieżą oraz wsparcie rówieśnicze, trzeba czasu. Przyzwyczajamy młodzież do tego, że są wśród nich osoby, które pomagają innym. To ma znaczenie, bo młodzież czuje się wspierana. To ważne także dla grupy schoolworkerów. Oni potrzebują z sobą być, rozmawiać, utrwalać świadomość, że coś tworzą i widzą w tym okazję do innej pracy w szkole, pokazania siebie. 

Część grupy schoolworkerów z pedagog Brygidą Giełdon (fot. Bogdana Wachowska | Zawsze Pomorze)

A co, jeśli dziecko pomoże nieefektywnie?

- Po pierwsze w projekcie zakładamy, że młodzież wspiera się do pewnego momentu – zaznacza Aleksandra Wzorek. - Są przygotowane specjalne procedury, które mają zapewnić to, że jeśli pojawia się jakikolwiek temat, którego nie jesteś w stanie unieść (przemoc domowa czy jakakolwiek inna, wykorzystanie seksualne czy potencjalne samobójstwo), to się zatrzymujesz i mówisz: to nie jest temat dla mnie, jesteś w trudnej sytuacji, a ja wiem, kto ci pomoże.

- Nasi schoolworkerzy mają różne predyspozycje. Przez nasze warsztaty, rozmowy oni się rozwijają, wzmacniają się wzajemnie. Bo aby komuś pomóc, trzeba też wzmocnić siebie. Potrafią już zareagować, przyjść, powiedzieć, że coś się dzieje złego, że coś lub ktoś je martwi i poprosić o wsparcie – mówi Bożena Dajnowska. – Wspierają też pierwszoklasistów, na zasadzie masz tu starszą koleżankę i kolegę, oni pokażą ci co i jak, opowiedzą o szkole. I to obniża im poziom stresu. 

W szkole działa już 13 schoolworkerów. Co im to daje?

- W sumie to bardzo dużo korzyści mamy z tego, że uczymy się pracy między ludźmi. Jak ostatnio robiłyśmy ścieżkę zdrowia z paniami do akcji Movember, integrowaliśmy się z innymi i wspólnie się wspieraliśmy. Ja ostatnio pomogłam osobie, która dostała na korytarzu ataku paniki – mówi Wiktoria, która uczy się na profilu gastronomicznym. W przyszłości chciałaby się rozwijać w dietetyce. Temat jest jej bliski - była wioślarką z dużymi sukcesami. 

- Teraz jesteśmy na takim etapie integrowania się, poznawania. Ćwiczymy w tej chwili taką uważność społeczną, uważność na siebie. Cały czas mówimy też o swoich mocnych stronach, że każdy ma tę moc i siłę w sobie, którą w razie czego uruchomi – mówi Brygida Giełdon.

Aby jednak pomagać innym, trzeba przede wszystkim dbać o siebie. Schoolworkerzy o tym wiedzą.

- Ja w swoich działaniach kieruję się wyższą ideą. W tym wypadku uważam, że sprawnie funkcjonujące społeczeństwo wspiera się już od pracy u podstaw takich ogniw jak szkoła – mówi Kacper. Nic dziwnego, bo to mocno udzielający się uczeń. Działa w Młodzieżowej Radzie Miasta Tczewa, Parlamentarnym Zespole do spraw Młodzieży oraz powołanym przez wojewodę pomorską Iwonę Rutkiewicz zespole doradczym do straw równego traktowania dzieci i młodzieży. W tym roku kończy szkołę, chce studiować biotechnologię na politechnice. Jeszcze nie wie czy gdańskiej, czy warszawskiej. - Dlatego jeżeli jest taki dzień zwątpienia, a może sobie odpuszczę, to jednak wychodzę z założenia, że dążenie do postępowania zgodnie z ideą, dążenie do czegoś większego wymaga pewnego poświęcenia siebie dla dobra ogółu. Wiem, że może to nie jest najlepsze podejście, bo żeby pomóc komuś, trzeba zadbać o siebie. Natomiast w moim przypadku najważniejszy jest ten wyższy cel i staram się tego trzymać. Ale dużo czytam, bo to mnie uspokaja. Nie lubię marnować czasu.

Julia pisze teksty:

– Przelewam emocje na papier, bo tak jest po prostu łatwiej - zaznacza.

Wiktorię odpręża sport:

 – Ruch, treningi, to mnie zawsze uspokaja. To takie wyciszenie dla mojej głowy, bo robię to, co lubię. Słucham muzyki, kocham rysować. Czytam książki.

Kevin też słucha muzyki:

 – Daje mi poczucie komfortu, wyciszenia myśli. Rysuję. Dzięki rysunkowi mogę pokazać siebie i to, co czuję.

Ola marzy o śpiewaniu, szuka przesłuchań, gdzie może się zgłosić. Myśli o programie „The Voice of Kids"

- Wycisza mnie słuchanie muzyki – dodaje.

Obie pedagożki są dumne ze swoich podopiecznych.

- Mnie cieszy to, kiedy młodzież się rozwija, bo ja kieruję się w życiu zasadą, że nie ma rzeczy niemożliwych. Druga, że cokolwiek robię, muszę mieć z tego satysfakcję – mówi Bożena Dajnowska. - Ja myślę, że to nam się udaje, oni muszą mieć z tego satysfakcję. Wtedy inaczej rodzą się i przebiegają pomysły. A mamy ich mnóstwo.

Młodzież i szkoła myślą o zorganizowaniu konferencji. 

- Jej przedmiotem mają być tematy dotyczące samoświadomości w szkole, relacji samodiagnozowania pewnych zaburzeń, czy to z odżywianiem, czy w kontekście depresyjnym. Bo od tego wszystko się zaczyna – uważa Kacper.

- Projekt trwa niedługo, a efekty odczuwamy. I to jest najbardziej fascynujące w tym wszystkim, że tak niby nic, a tam pod powierzchnią cały czas buzuje i co jakiś czas jest efekt – ocenia projekt  Agnieszka Bojko, dyrektor ZSE w Tczewie. - Widzę, że uczniowie się aktywizują. Jestem ciekawa, czy nauczyciele już widzą efekt, bo mi jest pewnie łatwiej go zobaczyć, bo z paniami koordynatorkami mam stały kontakt. Fajnie to się rodzi i tak ładnie rozkwita. Powoli zaczną to dostrzegać też inni i myślę, że z czasem ten projekt obrośnie. Bo takie projekty mają ogromną wartość, kiedy ludzie włączają się w nie z potrzeby, a nie nakazu. Mamy jeszcze dużo do zrobienia.

Geneza projektu

Peer Support – to metoda stosowana w Stanach Zjednoczonych jako Hope Squad.

Program obejmuje szkolenie uczestników w zakresie rozpoznawania zaburzeń psychicznych i myśli samobójczych wśród rówieśników oraz reagowania na nie. Hope Squad wykorzystuje wpływ i siłę relacji rówieśniczych (peer-to-peer,) aby zmniejszyć ryzyko samobójstwa. 

Hope Squad (USA) to program edukacyjny opracowany z myślą o zdrowiu psychicznym i zapobieganiu samobójstwom w szkołach, założony w 2004 roku (we współpracy z innymi organizacjami, jak uczelnie, instytucje badawcze i inne zajmujące się zdrowiem psychicznym). 

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

ReklamaZiaja kuracja peptdowa
Reklama
ReklamaZiaja kuracja peptdowa
Reklama Pomorskie na pełnym baku! Ruszaj w drogę z Radiem Gdańsk