Co trzeci lekarz spoza UE bez certyfikatu językowego
Po wybuchu wojny w Ukrainie do Polski trafiło kilka tysięcy medyków zza wschodniej granicy. W związku z konfliktem zbrojnym, na mocy ustawy pozwolono im na wykonywanie zawodu lekarza w trybie uproszczonym, czyli m.in. bez weryfikacji znajomości języka polskiego. Wyznaczono jednak termin – 1 maja 2026 roku, kiedy to każdy doktor miał dostarczyć do izby lekarskiej certyfikat poświadczający zdanie egzaminu językowego na poziomie B1.
Jak można było potwierdzić znajomość języka polskiego?
Dr Marcin Nowiński, prezes OIL w Gdańsku tłumaczy, że ustawa dopuszczała potwierdzenie znajomości języka polskiego w różnoraki sposób. Były to:
- zdanie egzaminu językowego w Naczelnej Radzie Lekarskiej lub podmiotach z listy ministerialnej,
- nostryfikacja dyplomu,
- zdanie lekarskiego czy lekarsko-dentystycznego egzaminu końcowego,
- zdanie egzaminu w podmiocie do tego uprawnionym, wykazanym na stronach ministerstwa,
- przedstawienie obywatelstwa polskiego.
Jak poinformował w rozmowie na łamach „Rzeczpospolitej” prezes Naczelnej Rady Lekarskiej Łukasz Jankowski, z 3 tys. lekarzy narodowości ukraińskiej certyfikatu nie dostarczyło około tysiąca medyków. Stąd rozpoczęcie procedury wygaszania praw wykonywania zawodu dla ok. 200 lekarzy.
– Oni psują system – powiedział prezes NRL.
Sytuacja lekarzy spoza UE na Pomorzu. Ile osób jest zagrożonych?
W rejestrze Gdańskiej Izby Lekarskiej figuruje obecnie 637 lekarzy i lekarzy dentystów z warunkowym prawem wykonywania zawodu lub prawem wykonywania zawodu na określony zakres czynności.
Bezpłatne kursy języka polskiego dla lekarzy z Ukrainy
Prezes gdańskiej OIL podkreśla, że samorząd lekarski od początku starał się pomóc lekarzom spoza Unii Europejskiej. Zorganizowano pięć edycji bezpłatnych kursów języka polskiego dla lekarzy. Pieniądze na ten cel pozyskano z Ministerstwa Rodziny i Polityki Społecznej. Języka polskiego – jako języka obcego – uczyli wykładowcy ze szkół medycznych.
– W kursach na bardzo wysokim poziomie merytorycznym wzięło udział około 250 osób – mówi dr Marcin Nowiński. – Zdawalność po nich sięgała 50-60 proc., podczas gdy średnia zdawalność egzaminów wynosi około 20 proc. Oprócz tego, w OIL w Gdańsku funkcjonuje system pożyczek częściowo umarzalnych na kształcenie. Uchwaliliśmy, że będziemy umarzać 50 proc. wartości nostryfikacji dyplomu.
Ostatecznie większość „warunkowych” lekarzy, łącznie 435 osób, potwierdziła znajomość języka polskiego.
Szpitale na Pomorzu. Jak radzą sobie ze zmianami?
– W Szpitalach Pomorskich zatrudniamy prawie 160 obywateli narodowości ukraińskiej – informuje Krzysztof Piotrowski, rzecznik tej spółki. – Do czwartku, 14 maja tego roku, nie mieliśmy przypadku odmownej decyzji Ministerstwa Zdrowia w zakresie udzielania świadczeń przez cudzoziemca.
Równie dobra jest sytuacja w spółce Copernicus (szpitale im. Mikołaja Kopernika i na Zaspie w Gdańsku) zatrudniającej 29 lekarzy spoza UE, w tym troje z warunkowym prawem wykonywania zawodu. Wszyscy zdali egzaminy.
– Słyszałem o dwóch lekarzach zagrożonych odebraniem uprawnień, pracujących w jednym ze szpitali marszałkowskich na Pomorzu – przyznaje dr Tadeusz Jędrzejczyk, zastępca dyrektora Departamentu Zdrowia Urzędu Marszałkowskiego Województwa Pomorskiego. – Pierwszy z nich jest krótko w Polsce, drugi podszedł do egzaminu, ale nie udało mu się go zdać za pierwszym razem.
161 lekarzy w procedurze wygaszania prawa wykonywania zawodu
– Mamy w naszej Izbie 30 osób, którym prawo wykonywania zawodu skończyło się 30 kwietnia albo 1 maja tego roku – słyszę w gdańskiej OIL. – Osoby te już zostały skreślone z listy lekarzy. Jest także 161 osób, o których nie ma informacji, by wypełniły wymogi ustawy o warunkowym prawie wykonywania zawodu.
Wobec tych 161 osób rozpoczęto już procedurę administracyjną, która ma na celu wygaszenie prawa wykonywania zawodu w myśl zasad kodeksu postępowania administracyjnego.
Obecnie wzywane są one do uzupełnienia dokumentów. Jeżeli nie zrobią tego w określonych trybie i czasie, Rada Lekarska będzie decydować, co dalej z tymi lekarzami zrobić.
Różnice w jakości kształcenia medycznego. UE vs. kraje spoza Unii
Prezes OIL przypomina przy tym, że poziom studiów medycznych poza Unią Europejską jest często o wiele niższy. Świadczyły o tym już przed laty wyniki Lekarskiego Egzaminu Końcowego. Zdawało go 95 proc. absolwentów polskich uczelni i zaledwie 15 proc. absolwentów uczelni spoza UE.
– W Polsce specjalizacja z chirurgii onkologicznej trwa 6 lat, z nefrologii – 5 lat, a medycyny rodzinnej – 4 lata – mówi dr Marcin Nowiński. – Na Białorusi wystarczy zaledwie 2-tygodniowy kurs. Podkreślam, że Izba nie zabiera prawa wykonywania zawodu, a jedynie stosuje się do obowiązującego prawa, mówiącego, że lekarz na warunkowym prawie wykonywania zawodu powinien znać język polski na poziomie B1.
Procedura odwoławcza. Jakie prawa ma lekarz?
W razie podjęcia przez Radę Lekarską decyzji o wygaszeniu prawa wykonywania zawodu, lekarzowi będzie przysługiwało odwołanie do Naczelnej Rady Lekarskiej jako drugiej instancji.
Utrzymanie w mocy przez NRL wcześniejszego postanowienia oznacza, że w tym momencie orzeczenie staje się wykonalne. Lekarzowi przysługuje jeszcze odwołanie do sądu administracyjnego, który bada jedynie zgodność procedur.
Personalny zawał. Czy SOR-y i przychodnie na Pomorzu staną?
Ubytek niespełna 200 lekarzy w regionie może jednak okazać się dużym problemem dla organizatorów opieki zdrowotnej. Zmian najbardziej boją się szpitale powiatowe borykające się z brakiem personelu.
– Obcokrajowcy uzupełniają jednak te dziury – tłumaczy rozmówca spoza Trójmiasta. – Są naprawdę wrzucani tam, gdzie już nasi polscy lekarze za bardzo pracować nie chcą, na nocnych i świątecznych dyżurach oraz na SOR-ach. Teraz przychodnie i szpitalne oddziały ratunkowe z tego powodu będą miały kłopoty. Szkoda tylko, że rządzący obudzili się z ręką w nocniku, trzeba było przewidzieć, że może dojść do personalnego zawału.
– Problem jest, chociaż nas dotyczy w niewielkim stopniu – przyznaje Paweł Chodyniak, prezes Powiatowego Centrum Zdrowia w Malborku. – Mówimy o jednej czy dwóch osobach, które współpracują z nami na zasadzie umowy-zlecenia. Są jednak SOR-y i inne oddziały w szpitalach powiatowych, gdzie utrata lekarzy z Ukrainy może spowodować spore kłopoty. Wiele zależy od decyzji prezesów Okręgowych Izb Lekarskich. Mam przy tym nadzieję, że medycy otrzymają warunkową zgodę na pracę.
Zdaniem dr. Jerzego Karpińskiego, pomorskiego lekarza wojewódzkiego, odebranie uprawnień większej grupie lekarzy-obcokrajowców byłoby dużym kłopotem.
– Generalnie pracodawcy są z nich zadowoleni – twierdzi dr Jerzy Karpiński. – Uważam, że najważniejsza jest opinia kierownika oddziału czy dyrektora szpitala. Należy te sprawy rozpatrywać indywidualnie.
Nowelizacja ustawy. Będzie przedłużenie okresu przejściowego do 2027 roku?
Dr Tadeusz Jędrzejczyk przypomina, że resort zdrowia zapowiada nowelizację ustawy pozwalającą na wydłużenie okresu przejściowego dla lekarzy spoza Unii Europejskiej do 1 maja 2027 roku.
– Trzeba wiedzieć, że zwłaszcza poza aglomeracją trójmiejską rynek jest bardzo trudny i niełatwo będzie zapewnić ciągłość pracy bez importu lekarzy – przypomina ekspert. – Jednak prędzej czy później trzeba doprowadzić, by dla bezpieczeństwa pacjentów znajomość języka polskiego była dobra.
Bezpieczeństwo pacjentów a znajomość języka polskiego przez lekarzy
Tragiczne skutki bariery językowej. Przypadki ze szpitali
Zwolennicy rygorystycznego podejścia do lekarzy spoza UE przypominają nagłaśniane w mediach przypadki, gdy niedostateczna znajomość języka przez lekarza doprowadziła do tragedii. W wywiadzie dla WP Jakub Kosikowski, rzecznik NIL przytoczył dwie takie historie. W jednym z SOR-ów lekarz nie zrozumiał objawów, o których mówił mu pacjent, i odesłał go do innego SOR-u, transportem chorego. Pacjent zmarł.
Śmiercią pacjenta skończyło się także badanie, podczas którego radiolog korzystał z translatora. Nie skierował chorego do szpitala.
Egzamin językowy a realna komunikacja. Kontrowersje
Z drugiej strony, słyszę, że egzamin nie zawsze pozwala na obiektywną ocenę znajomości języka. W rozmowie z „Rynkiem Zdrowia” lekarka kierująca SOR-em w szpitalu na Mazowszu przekazała, że prawo wykonywania zawodu mogą stracić zatrudnieni u niej bardzo kompetentni lekarze, którzy nie mają kłopotów z komunikacją, ale… polską ortografią.
– Dyslektyków i dysgrafików u nas nie też nie brakuje – mówi jeden z moich rozmówców. – Gdyby wszystkich lekarzy, prezesów czy zarządy izb lekarskich posadzić do dyktanda, to jestem ciekawy, ile z nich by nie zdało egzaminu.
Samorząd lekarski: Bezpieczeństwo pacjenta na pierwszym miejscu
Dr Marcin Nowiński podkreśla jednak, że dobra znajomość języka polskiego u lekarza zwiększa bezpieczeństwo pacjentów.
– Bezpieczeństwo pacjenta to także właściwie zebrany wywiad lekarski – zaznacza. – Czasem niedogodność komunikacyjna powoduje, że na pierwszym etapie jest popełniany błąd, który w dalszych fazach terapii i leczenia będzie się potęgował. Z błędem lekarskim zazwyczaj jest tak, że zaczyna się od małej kulki śnieżnej, która toczy się dalej i nabiera mocy. Podejmując decyzje jako samorząd lekarski, troszczymy się o jakość opieki medycznej. I choć dyrektorzy szpitali będą nam zarzucać, że grafik dyżurów nie będzie się im spinał, chcemy, żeby polski pacjent był bezpieczny.
























Napisz komentarz
Komentarze