Co mówiła radna do taksówkarza
Do awantury w taksówce, którą gdańska radna KO jechała z dziećmi na mecz Lechii Gdańsk doszło we wrześniu ub. roku. Sylwia C. miała pretensje do taksówkarza, że nie wysadził jej bezpośrednio pod stadionem. Po zajściu obie strony zawiadomiły policję. Radna zarzuciła taksówkarzowi, że zaatakował ją gazem pieprzowym. Z kolei taksówkarz przedstawił zapis wideorejestratora,na którym radna mówi do taksówkarza: - Jak się nie orientujemy, to trzeba k***a wracać do swojego kraju. A nie, k***a być w kraju, w którym się nie zna języka i się nie wie jak jechać.
Po nagłośnieniu sprawy radna została zawieszona w klubie KO. Doniesieniami zajęła się prokuratura, która postawiła zarzuty znieważenia (bez kontekstu narodowościowego) i naruszenia nietykalności cielesnej jedynie Sylwii C. Radna nie przyznała się do popełnienia przestępstwa i odmówiła składania wyjaśnień.
Pokrzywdzony godzi się na mediację
Do zwrotu w sprawie doszło w kwietniu tego roku. Na wniosek Sylwii C. oraz stanowisko pokrzywdzonego została skierowana do mediacji, która powinna zakończyć się do końca maja – poinformowało trojmiasto.pl. Mediacja jest poufną alternatywą dla procesu sądowego, która – jeśli zatwierdzi ją sędzia – ma moc prawna ugody zawartej przed sądem.
Gdyby do ugody nie doszło...
Proces karny i ewentualny prawomocny wyrok w przypadku radnego niesie za sobą poważne konsekwencje. Może doprowadzić do wygaśnięcia jego mandatu, o ile samorządowiec zostanie skazany na karę pozbawienia wolności (nawet jeśli będzie to kara w zawieszeniu). Skazanie prawomocnym wyrokiem za przestępstwo umyślne ścigane z oskarżenia publicznego pozbawia też radnego prawa do ponownego kandydowania.
























Napisz komentarz
Komentarze