Reklama

Dramatyczne dane o zdrowiu psychicznym medyków. Co siódmy ma myśli samobójcze

Co siódma osoba ma myśli samobójcze. Co trzecia – zaburzenia depresyjno-lękowe, a prawie 60 proc. zgłasza potrzebę szukania wsparcia specjalisty zdrowia psychicznego. Takie dramatyczne dane pojawiają się w badaniach polskich medyków – lekarzy, pielęgniarek, ratowników medycznych. Czy jest na to lekarstwo?
Myśli samobójcze, depresja, wypalenie. Alarmują dane o polskich medykach
Alarmujące dane o zdrowiu psychicznym medyków w Polsce. Wypalenie zawodowe, depresja, lęk i myśli samobójcze dotykają lekarzy, pielęgniarki i ratowników medycznych.

Autor: Canva | Zdjęcie ilustracyjne

Dlaczego pielęgniarki umierają wcześniej?

Maria, pielęgniarka po 50 roku życia, pracuje w jednym z pomorskich szpitali. 

- Moja forma psychiczna? - powtarza pytanie. - Fatalna. Jestem przepracowana, mam wrażenie, że jest nas coraz mniej, a obowiązków przybywa. Przez nocne dyżury mam kłopoty ze snem. Ostatnio wyzwała mnie agresywna żona pacjenta. Uspokoiłam kobietę, ale w nocy już nie spałam. I, co najgorsze, nie przyzwyczaiłam się do ludzkiego cierpienia, do śmierci, zwłaszcza młodych ludzi. Niedawno zmarł przy mnie taki pacjent. To wszystko się we mnie odkłada…

„Odkładanie” przynosi konkretne skutki. Polskie pielęgniarki żyją średnio o 20 lat krócej od pracujących w innych zawodach rówieśniczek.

- Opisane już zostało zjawisko przedwczesnych zgonów w tej grupie zawodowej, wynikających z zakłóceń rytmów okołodobowych przez pracę zmianową – potwierdza dr Katarzyna Kretowicz, przewodnicząca Okręgowej Izby Pielęgniarek i Położnych w Gdańsku. - Każda z nas indywidualnie powinna umieć wyznaczać granice. Mamy prawo do przerwy, do odmowy wzięcia dodatkowego dyżuru, musimy mieć czas na sen, aktywność fizyczną i kontakty społeczne poza pracą, może na hobby. To wszystko może wpłynąć nie tylko na dobrostan pielęgniarek i położnych, ale także na to, jak długo będą żyły.

Na razie jednak większość pielęgniarek boryka się z podobnymi problemami, co Maria. Nie pomaga, że są też coraz starsze. Średnia wieku w tej grupie zawodowej wynosi 55 lat i stale rośnie. W dodatku jest ich dwa razy mniej w przeliczeniu na tysiąc mieszkańców, niż w pozostałych krajach Europy.

CZYTAJ TEŻ: Katastrofa w SOR-ach i przychodniach na Pomorzu? 161 lekarzy spoza Unii może stracić prawo wykonywania zawodu

Zaczyna się w liceum?

Na wypalenie zawodowe skarżą się także lekarze. Przepracowani, świadomi, że od ich decyzji zależy zdrowie i życie człowieka. Z badań, prowadzonych przez Izby Lekarskie wynika, że już w pierwszym roku pracy 45 proc. z nich czuje się przytłoczonych obowiązkami. Po kolejnych 20 latach ten odsetek sięga 60.

- Jako samorząd, mając na uwadze ilość spraw związanych z różnego rodzaju problemami zdrowotnymi, które uniemożliwiają wykonywanie zawodu, mamy świadomość, że nie biorą się one z niczego – przyznaje dr Marcin Nowiński, prezes Okręgowej Izby Lekarskiej w Gdańsku. - Jednym z elementów obecnego stanu rzeczy jest wypalenie zawodowe. 

Końcowym efektem narastającego wypalenia może być nie tylko przemęczenie medyka, które może skutkować błędami i brak empatii, ale także decyzja o rezygnacji z zawodu. Z ubiegłorocznego raportu „Zdrowy medyk - badanie dobrostanu kadry medycznej w Polsce” przedstawionego w Senacie wyłania się obraz niezbyt optymistyczny – aż 41 proc. medyków wyraża chęć zmiany miejsca pracy lub odejścia z zawodu medycznego ze względu na przeciążenie pracą i agresję pacjentów. - To duży problem, prowadzone przeze mnie badania na grupie około 400 osób, pokazały, że 15 proc. młodzieży, która zaczyna pracę, uważa, że źle wybrała zawód – przyznaje Katarzyna Kretowicz. - Obserwujemy skutki złego wsparcia i braku mentoringu na początku pracy zawodowej.

Tak na marginesie, ma to także wymiar finansowy – wykształcenie tylko jednego lekarza specjalisty kosztuje podatników od 500 do 750 tys. zł.

Oliwia Raniszewska, studentka kierunku lekarskiego Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego, wyróżniona przez Forbes Women za działalność naukową i społeczną, zwraca uwagę, że gigantyczny problem z wypaleniem pojawia się już na trzecim roku studiów medycznych. Przywołuje przy tym ostatnie wyniki badań Fundacji Polki w Medycynie, które objęły m.in. lekarzy, farmaceutów, pielęgniarki i położne, fizjoterapeutów, ratowników medycznych oraz studentów kierunków medycznych. Wśród tych ostatnich napięcie i zdenerwowanie odczuwało w ostatnim miesiącu 93 proc., zmęczenie 83,5 proc., a 17,5 proc. miało myśli samobójcze. 

- U niektórych osób zaczyna się to jeszcze na etapie szkoły średniej – tłumaczy studentka. - Zwłaszcza wśród uczniów klas z profilem biologiczno-chemicznym elitarnych liceów.

Oliwia Raniszewska postanowiła zwrócić uwagę społeczeństwa na wypalonych medyków. Zorganizowała rozpoczynającą się w piątek, 15 maja Gdańskim Uniwersytecie Medycznym ogólnopolską, dwudniową konferencję „Oddech dla medyka”, nad którą patronat objęło Ministerstwo Zdrowia. - Liczę na obecność nie tylko studentów i pracowników ochrony zdrowia – mówi studentka. - Potrzebny jest nam otwarty i rzetelny dialogu na temat kondycji psychicznej osób związanych z ochroną zdrowia. W piątek planujemy organizację warsztatów dla uczniów i studentów, w sobotę wystąpią eksperci. 

Medice, cura te ipsum?

Jak pomóc pracownikom ochrony zdrowia? Łacińska sentencja „Medice, cura te ipsum” („Lekarzu, lecz się sam”) nie ma tu raczej zastosowania. 

- Istotna jest kwestia norm zatrudnienia, czyli tematu, który został porzucony wraz z wybuchem pandemii – uważa dr Kretowicz. - Dziś musimy realne normy zatrudnienia wypracować. Należy także ograniczyć nadgodziny. Nadal wiele osób pracuje na zastępstwach, na dodatkowych dyżurach.

Konieczne są także indywidualne działania na rzecz konkretnych osób. Podejmują je już samorządy zawodowe.

- Przy OIL w Gdańsku działa pełnomocnik do spraw zdrowia lekarzy, który głównie zajmuje się problemem uzależnień – wylicza dr Nowiński.- Przygotowujemy także program dla lekarzy dotyczący wsparcia w zdrowiu psychicznym. Obecnie pracujemy nad rozwiązaniem, które pomogłoby członkom naszej Izby skarżącym się na wypalenie zawodowe, poczucie rezygnacji, będących w potrzebie pomocy psychologiczno-psychiatrycznej. Mam nadzieję, że w nieodległym czasie program ten zrobimy w formie pilotażowej, a jeżeli się powiedzie i będzie przynosił dobre skutki, rozszerzymy go na większą skalę.

Prezes OIL w Gdańsku zwraca przy tym uwagę na istotną kwestię - w Polsce organizator ochrony zdrowia w ogóle nie przewiduje dla pracownika medycznego wsparcia psychologicznego. W szpitalach pracują wprawdzie psychologowie, ale stanowią oni element zespołu terapeutycznego pomagającego pacjentom. - Tymczasem skuteczna pomoc psychologiczna potrzebna jest także medykom, chociażby po śmierci pacjenta lub innej sytuacji kryzysowej, powodującej wzmożenie emocjonalne, wzrost napięcia – mówi Marcin Nowiński. - Rozmowa z psychologiem mogłaby pomóc w innym spojrzeniu na problem. Takie wyciągnięcie ręki do człowieka w trudnej sytuacji w wielu krajach zachodnich jest standardem. Jeśli np. umiera młody pacjent w wyniku nieszczęśliwego splotu wydarzeń, a do tego dochodzą pretensje rodziny, jest to tragedia dla lekarza. W krajach skandynawskich nie tylko otacza się wówczas medyka opieką psychologiczną, ale także wysyła na płatny urlop.

ZOBACZ TAKŻE: Ponad połowa pacjentów ignoruje zalecenia lekarzy. Straty sięgają 20 mld zł rocznie

Ważne, by psycholog nie był członkiem zespołu terapeutycznego szpitala. Nie można być jednocześnie być pacjentem i kolegą- współpracownikiem. Musi to być relacja psycholog-pacjent. Oczywiście, wiąże się to z kosztami, ale pomaga przecież w utrzymaniu w zespole wykształconego, doświadczonego i nie obciążonego problemami psychicznymi, wykwalifikowanego pracownika.

W marcu Okręgowa Izba Pielęgniarki Położnej w Gdańsku wprowadziła do budżetu nową pozycję. To edukacja i profilaktyka zdrowotna, programy poprowadzone przy współpracy z psychologami. - Bez stygmatyzacji, z szansą na budowę kultury bezpieczeństwa dla personelu i dla pacjentów – tłumaczy przewodnicząca OIPiP. - To również kultura proszenia o pomoc w lojalnym środowisku, byśmy wiedziały, że możemy się zwrócić do koleżanki o wsparcie. Członkowie naszej izby zdają sobie sprawę ze skali problemu wypalenia zawodowego. Ostatnio w biuletynie gdańskiej OIPiP ukazał się ważny artykuł pani Aleksandry z Chojnic, mówiący o zjawisku zmęczenia współczuciem. Występuje ono zwłaszcza w opiece długoterminowej, gdzie udzielając wsparcia same ulegamy wyczerpaniu.

Recepta na równowagę?

Jedną z ekspertek, która wystąpi na konferencji „Oddech dla Medyka” jest prof. dr hab. Magdalena Górska-Ponikowska, kierownik Katedry i Zakładu Chemii Medycznej GUMed, jednocześnie pełniąca funkcję Visiting Professor na Uniwersytecie w Stuttgarcie oraz w I.E.ME.S.T. Institute. Najmłodsza kobieta w Polsce z tytułem profesora z dziedzinie nauk medycznych. W dodatku współwłaścicielka firmy kosmetycznej, mama przedszkolaka. Jej zespół prowadzi szereg badań nad etiologią i progresją m.in. nowotworów, choroby Parkinsona i depresji lekoopornej. Mają liczne publikacje, 3 patenty i 6 zgłoszeń patentowych w toku. Są w trakcie opracowywania testu na diagnostykę choroby Parkinsona na wczesnym etapie objawów, opracowali i opatentowali kompozycję leku na bazie płatków grafenu i estrogenu, która działa przeciwnowotworowo wobec owrzodzeń nowotworowych. - Nasze projekty są tak ciekawe, że chciałaby się nad nimi pracować bez chwili zatrzymania – uśmiecha się prof. Górska-Ponikowska. - Taka praca, choć bardzo satysfakcjonująca, może jednak przyspieszać wypalenie.

Jak więc sobie z tym wszystkim radzi?

- Praca naukowca i medyka to zawód, który dostarcza ogromnej satysfakcji, ale trzeba mieć świadomość, że nie jest to praca w ściśle określonych godzinach,gdy zdarza się nieplanowana operacja, pilna korekta artykułu, deadline projektowy. Dlatego musi to być praca z pasją – podkreśla moja rozmówczyni. - Młode osoby rozpoczynające swoją ścieżkę w medycynie i nauce powinny tę pasję w sobie odnaleźć, by w pełni korzystać z piękna tych zawodów. Równocześnie, choć nie jest to łatwe, należy szukać work-life balance , czyli równowagi między życiem zawodowym a prywatnym.

Odkąd ma rodzinę, stara się dbać o higienę pracy. Choć nie zawsze jest to osiągalne, jej priorytetem jest synek i czas mu poświęcony. Stara się, żeby był to czas na placu zabaw albo z książką, bez ekranów. - Równo z narodzinami syna otworzyłam z mężem firmę kosmetyczną, a kilka miesięcy później stanęłam do konkursu na kierownika katedry – wspomina naukowczyni. - Nie było łatwo. Dziś widzę, że receptą na sukces jest dobra organizacja pracy. Potrafię się tak skoncentrować, by nie tracić czasu. Od spotkania w restauracji wolę godzinę spędzoną z synem. Myślę, że każda mama doskonale wie, o czym mówię.

Prof. Magdalena Górska-Ponikowska przypomina, że w życiu najważniejsze są relacje, gdyż kluczem do sukcesu jest zespół współpracowników. Warto otaczać się ludźmi, którzy wzajemnie się motywują i wspierają. Każda sekunda jest ważna, ale jako kierownik katedry i zespołu w firmie MGP Cosmetics zawsze znajdzie czas, żeby wysłuchać drugiej osoby. Należy też dbać o dobrostan, czyli higienę snu, odpowiednią ilość ruchu, kontakt z przyrodą, pielęgnowanie relacji. - Warto ograniczać, zwłaszcza przed snem, ekspozycję na światło niebieskie HEV, emitowane chociażby przez smartfony – mówi. - Zanieczyszczenie światłem sztucznym nie tylko powoduje zaburzenia snu i niepokój, ale też przyspiesza starzenie skóry i nasila przebarwienia. Tym właśnie zajmuję się w mojej firmie kosmetycznej — i temu poświęcony jest mój najnowszy artykuł.

Ważne jest także, by nie poddawać się porażkom. - Im więcej osiągamy, tym jest ich więcej – mówi. - Sukcesem jest patent, publikacja, ale często nie widać trudu, który się za tym kryje. Stąd potrzeba kogoś, kto nas wspiera i cieszy się z nami z sukcesu i motywuje, kiedy nam się nie udaje. To może być mentor, promotor, szef, koleżanka. Zawsze uważałam, że nasza uczelnia, Gdański Uniwersytet Medyczny, jest bardzo dobrym miejscem do nawiązywania takich kontaktów, a przede wszystkim rozwoju naukowego. Mamy zaplecze sprzętowe, liczne współprace zagraniczne, wspaniałą kadrę naukowo-dydaktyczną, wielu wspierających studentów i doktorantów, a także świetne zaplecze kliniczne w UCK. To daje ogromne możliwości.

Tytuł wykładu prof. Górskiej-Ponikowskiej brzmi: "O tym, jak osiągać więcej i nie stracić tego, co najważniejsze".  Na ile to jednak możliwe?

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
ReklamaZiaja kuracja peptdowa
Reklama Pomorskie na pełnym baku! Ruszaj w drogę z Radiem Gdańsk